Click here to load reader

Chūya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI...― 184 ― Chūya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI WIATR WCZESNĄ WIOSNĄ Złoty wiatr znów dzisiaj cały dzień Ze srebrnymi dzwoneczkami

  • View
    7

  • Download
    2

Embed Size (px)

Text of Chūya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI...― 184 ― Chūya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI WIATR...

Chya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI
prze. Katsuyoshi WATANABE
WIERSZE MINIONYCH DNI
WSTYD Wiersze minionych dni
Dlaczego moje serce wstydzi si tak bardzo Cienia jesiennej gory w dniu biaego wiatru Zadziwiajco pene pnie dbów rosn W nieckach wycieanych opadymi limi
Gazie zion gniewem Niebo wypenione martwymi dziemi migocze Objawiane s wtedy staroytne sny W zszytych karakuach ponad dalekim polem
Zadziwiajco pene pnie dbów rosn W nieckach wycieanych opadymi limi W tym dniu pomidzy drzewami tskne oczy Tam bye, twój blask tak bardzo przypomina starsz siostr
W tym dniu pomidzy drzewami tskne oczy Tam bye, twój blask tak bardzo przypomina starsz siostr Och! Kiedy jasno w przeszoci wieci nikym pomieniem Dlaczego... dlaczego moje serce wstydzi si tak bardzo?
PUSTKA
Wyrzucone na ulicy w zimow witeczn noc Moje zapltane w sieci uczucia Dziwka (kurwa) bez swojego miejsca na ziemi Zostawiona sama sobie z goymi tustymi cyckami
Ten przejmujcy pacz niczego nie zmieni
Kadego dnia ciemno spóniaa si Oddalone niebo podpiewuje na linii pla cieniny Wczesny zimowy wiatr Biaa korona wanie zamarza Na bezdusznej imitacji róy
Dziewczta, które si zebray przed witem, Przyjani si ze sob od wielu lat
Diamenty w esy-floresy=== fasetki wszdzie Zawodzenie skrzypiec wlewa si do uszu
DESZCZ PÓNYM WIECZOREM naladowanie Verlaine`a
I znów tego wieczoru pradawny deszcz piewa pradawn pie W uporczywym bredzeniu, w nieprzerwanym bredzeniu Pojawia si nagle niezgrabna posta Verlaine`a Torujc sobie drog pomidzy szopami
Nieprzemakalny paszcz miga midzy szopami I wtedy przychodz do gowy dowcipy o zmoknitym torfie. Jeeli przejd przez t alejk Przejd w kierunku mglistej nadziei Ale czekaj! Czy to jest na pewno nadzieja?
Niepotrzebne mi samochody i inne dobra Nie dbam o uliczne latarnie Od zwisajcych w knajpach lamp psuj si oczy A w oddali przypomina o sobie chemia midzy nami
184
WIATR WCZESN WIOSN
Zoty wiatr znów dzisiaj cay dzie Ze srebrnymi dzwoneczkami w silnych porywach Zoty wiatr znów dzisiaj cay dzie
I jak cesarzowa w koronie Siedz przy stole Wpatrujc si w brudn szyb
Wiatr na dworze, zoty wiatr Ze srebrnymi dzwoneczkami w silnych porywach Zoty wiatr znów dzisiaj cay dzie
Zwide trawy szepc smutno Dym si rozwiewa Cienie beztrosko filtruj
I z zapachem ciemniejcej ziemi Spróchniaa gazka unosi si do nieba Uatwia jej to wznoszce si zbocze. ale
Jak dziewczca szczka Je si smagane wiatrem drzewa w poprzek wzgorza Zoty wiatr znów dzisiaj cay dzie
KSIYC
Ksiyc dzi w nocy obera si imbirem Nie wydaje si, eby lutnia zwisajca z dachu Szpitalnego budynku,, moga zadwicze Unosi si zapach wgla, Krzewy jeszcze wyostrzaj jego cechy Podczas gdy siostry spaly, ich matka umocowala czerwona kratownic!
Teraz kiedy z werandy patrzysz do góry Miedziak spada, a moe...moe to medal To Fumiko upucia go podczas obiadu Moe przynios go jutro W mojej kieszeni, poza zasigiem wzroku, ale nie umysu Ksieyc obera si imbirem Krzewy jeszcze wyostrzaja jego cechy
Podczas gdy siostry spay, ich matka umocowaa czerwon kratownic! NIEBIESKIE OCZY
1. Letni poranek
Smutek kiekujcy w sercu zosta stumiony Szczcie kiekujce w sercu zostao stumione Co si dzieje? Mimo wszystko zapowiada si smutna noc
Niebieskie oczy nieruchome Cay wiat wci pi I wtedy „tamten czas“ wanie mija Wydaje si odleg histori
Niebieskie oczy nieruchome Moe teraz si poruszyy Niebieskie oczy nieruchome aosne i pikne
Jestem teraz tutaj w ótym wietle Niepewien tego, co zdarzy si potem... I wtedy „ten czas“ wanie mija Jak podmuch niebieskawej pary
2. Zimowy poranek
To, co si wydarzyo potem Jest poza moim zasigiem Samolot znikn na dobre Ponad pasem startowym w porannej mgle W tyle pozostao przejmujce zimno Wgryza si/wrzyna si w kamienie i zielska Nawet w taki okrutny, dopiero co wstajcy, poranek Trzeba si do siebie nawzajem umiecha To naprawd aosne Chocia byli te tacy, którzy si umiechali , Pokazujc swoj wyszo Soce przedziera si przez mg i rozmraa dzba traw Gdzie zapia kogut Ale nawet mga, wiato, mróz i pianie koguta Nikogo nie poursza
185
9 22 2016 3
Wszyscy poszli do domu i usiedli przy stoach ( Zostaem sam na pasie startowym Kopnem puste pudeko po papierosach)
KIEDY MIAEM TRZY LATA....
Soce pada na werand Zastyga ywica mieni si kolorami W ogrodzie ronie jedno drzewo kaki Zabarwia ziemi na pomaraczowo, a nad nim brzecz muchy
Natrzymywano mnie nad brzegiem toalety Kiedy wyszed ze mnie robak To byl zatrwaajcy widok, bo robak wci si rusza Wciaz sie ruszal na powierzchni fekali
Byem tak bardzo przeraony Nieludzko przeraony Potem przez jaki czas Nie mogem przesta paka
Byem przeraony, przeraony I wtedy nastaa cisza Ssiedni dom taczy w obokach Ssiedni dom taczy w obokach
CZERWCOWY DESZCZ
I znów rano przeklestwo deszczu Kobieta o pocigej twarzy z wilgotnymi oczyma W kolorze irysów i morskiej wody Pojawia si i znika
Gdy tak si pojawia i znika Ciemno zstpuje i zaczyna my Coraz silniejsze strugi deszczu Na pola leje si nieprzerwanie deszcz
Uderza w bbenek, dmucha w gwizdek Niewinne dziecko zatopione w zabawie Na tatami w switeczny dzie
Uderza w bbenek, dmucha w gwizdek
Bawi sie, a deszcz pada Za ramami okien deszcz pada
DESZCZOWY DZIE
Deszcz pada na drog, Listwy w domu s stare. Szyderczy wzrok lagodnieje; Budz si w rodku snu o koronie kwiatu. Brunatna pochwa starodawnego miecza, Oniemiay przyjaciel, Twoj przód byl w ksztacie kwadratu Pamitam
Dranicy dwik! Chrapliwy gos! Stary, starzejcy si odek! Wsuchaj si w deszcz w oddali W te lagodne, kiedy delikatne usta.
W deszczu skrywajcym wiat Zatroskane niebo przybiera ceglasty kolor. Czarne jak heban wosy bystrej dziewczyny I gowa kochajacego ojca...wymieszane wspomnienia....
WIOSNA
Wiosna sprawia, e ziemia i trawy na nowo si poc. Aby si osuszy, skowronek wzbija si do nieba. Tego ranka dach pokryty dachowk nie narzeka. Z dugiego szkolnego budynku do nieba wznosi si piew chóru.
Och, jak cicho, jest bardzo cicho To, co znowu nadchodzi, to moja wasna wiosna. Nadzieje, które dawno temu pobrzmieway w moim sercu, dzisiaj Przybray kolor ostrego fioletu i spadaj na mnie z nieba
Byem przestraszony i ogupiony przez to wszystko. Co skrywa cie krzewu: potok, srebro czy zmarszczk na wodzie? Potok, srebro czy zmarszczka na wodzie w cieniu krzewu?
186
Duy kot niezdarnie potrzsa gow, Turlajc dzwoneczek, Probuje turla dzwoneczek.
WIERSZ O WIOSENNYM DNIU Przepyw, krótkotrwaa wstydliwo! Da si odpyn do nieba? To serce jest take rozdarte tutaj. Puszczam kóka z dymu, zacigajc si egipskim papierosem.
Przepyw, zimny aosny sekret- Da si dopyn chocia do podnóa gór? Gdzie widzisz niewidoczne Oblicze tajemniczego garda
Po poudniu bujny sen podczas drzemki, Ponad polami/równinami prosto do nieba? Czy to co skowyczy, a moe co wrzeszczy?
Jak daleko da si popyn? Czy da si do wodnego myna, Za ót stodo i biaymi spichlerzami, Malutkiego w oddali?
LETNIA NOC
Och, tak! W moim zmczonym sercu Przechadza si kobieta w kolorze kwiatów wini
Mu pól ryowych w letni noc, Urazy gdzie odeszy- Czy powracaj pory roku w otaczajcych górach?
Bose stopy s wygadzane przez piasek; Dopiero co otwarte oczy s pozostawione same sobie; Zamglone niebo noc jest ciemne i wysklepione
Zamglone niebo noc jest ciemne i wysklepione; Milo rodzicielska pokona kad odlego- W moim zmczonym sercu przechadza si patek kwiatu
W moim zmczonym sercu przechadza si patek kwiatu
Czasem gong obwieszcza moje pisanie Mga jest cudowna, ale jest gorco!
PIE MODEJ BESTII
Ciemna noca w polu w gbokiej trawie: Bestia w szklanym kloszu Pocierajc krzemieniem o krzemie krzesi gwiazdy; Zmieszany z zim wiatr zawodzi
Bestia nie zwraca na nic uwagi. Tuli gwiazdy i nie ma jak ich obudzi Nie liczc kastanietów i wiata ksiyca, Do klosza zakrada si switokradztwo.
Wspomnienia stwardniay, pami niczym lampa po deszczu Obejmuje ramiona wiatru i powiewa Ach, zaczarowana opowie- I niewolnicy stali si pikni jak ksiniczka
Umiech modego ksicia jak skorupka jajka I biae krwinki tego nierozgarnitego dziecka Budz natychmiast strach w bestii
Ciemn noc w polu w gbokiej trawie Serce bestii tli si, Ciemn noc w polu w gbokiej trawie w pradawnych czasach nawet sceniczny monolog by pikny
TO DZIECKO
Kiedy duszki Wracaj do nieba W polu To blade dziecko
Kiedy ciemne chmury mkn po niebie Tego dziecka tryskajce zy S srebrnym plynem
Gdyby tylko Ziemia daa si podzieli I jedna jej czesc odpyna
187
Granitowe gazy, Linia brzegowa nieba, Dach wityni I krawd morza...
WSPOMNIENIE ZIMOWEGO DNIA
Dziecko, które wzio w swoje rce na zimnym wietrze wróbla I go pogaskao, Zmaro nagle po zapadniciu nocy.
Nastpnego dnia rano byo mronie. Starszy brat poszed wysa telegram.
W nocy matka cigle pakaa. Ojciec by gdzie na morzu.
Nikt nie wie, co si stao z wróblem Pónocny wiatr sprawi, e ulica bya biaa
Kiedy wiadro w studni zadwiczao Przyszed telegram od ojca
Wkrótce mróz zela Ale ojciec nie wraca z morza
I jak radzia sobie matka? Starszy brat, który wysa telegram, dosta dzisiaj w szkole nagan. JESIENNY DZIE
Poza lini drzew biegnc wzdu rzeki Jesie jest powiek piknej kobiety Wilgotne niebo jest bliskie paczu To stuka przeszo spod koskich kopyt
Przez to wieloletnie zmczenie Na gocicu, którym podam jesie przenika ciao To zupenie nic, zupenie nic
Nawet stukajce drewniane sanday przenikaj moje ciao Soce w poowie owietla oysko rzeki Niewidzialne tratwy zawracaj nurt Podczas gdy pola po drugiej stronie s paskie
artobliwe zachowanie mojego kompana Wtapia si w powietrze Jesie zaciska swoje usta z lkiem
ZIMNA NOC
W zimow noc Moje serce si smuci Smuci si nie wiedzie czemu Moje serce rdzewieje, fioletowieje
Z drugiej strony za solidnymi drzwiami Pewnego dnia dawno temu zatracio si w jednej chwili. Na szczycie wzgórza Pk pk baweny.
Szczapy drewna na opa tl si Dym, tak jakby zna siebie, Unosi si
Bez zachty Mimowolnie Moje serce tli si...
ZIMOWY WIT
nieg lecy na gontach dachu zbryli si Gazie nagich drzew pogrone s w letargu jak piacy jelen O szostej rano w zimowy poranek Ogarnia mnie tez sennosc
Ptak przelecial spiewajac Grunty rowniez pograzone sa w letargu Las uciek, zagroda ucieka Smutna powiata na niebie Moje serce jest smutne...
188
Nike, pezajce wiato Odsania stopniowo bkitne niebo Ponad niebiosami Jupiter strzela z karabinu Góry dookoa ton
Ogród przydomowy ziewa Wiejska droga pozdrawia niebo Moje serce jest smutne.... NIECHAJ STARZY LUDZIE (PUSTA JESIE, XII)
Niechaj starzy ludzie bd pozostawieni w spokoju eby mogli okaza pen skruch
Oczekuj od nich skruchy Poniewa pena skrucha daaby wytchnienie mojej duszy
Pragnbym paka bez koca; Zapominajc o ojcu, matce, braciach, przyjacioach i nieznajomych Bd plaka jak niebo o brzasku, jak wieczorny wiatr nad wzgórzami, Jak powiewajca chorgiewka
Jakby znowu echa poegnalnych sów wznosiy si do chmur Rozbrzmiewajc na polach Mieszajc si z nadmorskim wiatrem Umierajc nieskoczenie
Envoi
Ach, w naszym caym tchórzostwie przez dugi, przez tak dugi czas Zajmowalimy myli marnoci, zapomnielimy Paka – jake zapomnielimy paka....
NAD JEZIOREM
Kiedy ksiyc wyskoczy Wypchniemy ódk Fale bd rytmicznie chupota o burt Zerwie si wiaterek
Gdy odbijemy od brzegu, bdzie ciemno Odgos wody spywajcej z wiose Bdzie zmysowo szemra Kiedy twój gos bdzie si urywa
Ksiyc nastawi uszu Moe nawet troch zniy si Bdzie dokadnie nad naszymi gowami Kiedy zaczniemy si caowa
I zaczniesz znowu mówi Dsa si i szczebiota Nie uroni ani jednego sowa Wiosujc bez ustanku
Kiedy ksiyc wyskoczy Wypchniemy ódk Fale bd rytmicznie chupota o burt Zerwie si wiaterek
ZIMOWA NOC
Moi drodzy jest cicho dzi wieczorem Tylko czajnik si gotuje Jestem zakochany w kobiecie Ale nie mam kobiety dla siebie
To nie jest przyczyna mojego bólu Po prostu przedstawiam j sobie W granicach rozhukanej wyobrani W przestrzeni o gibkoci nie do opisania Syszc jak gotuje sie czajnik W kompletnej ciszy bezchmurnej nocy Z gibkoci nie do opisania Marz o kobiecie
Noc pogbia si Zimowa noca kiedy tylko psy czuwaj Cienie i papieros, ja i psy Stanowimy koktajl nie do opisania
2 Nie ma nic lepszego od powietrza
189
9 22 2016 3
Nie ma nic lepszego od powietrza w mieszkaniu zimn noc Nie ma nic lepszego od dymu Nie ma nic przyjemniejszego od dymu Kiedy mnie zrozumiesz Kiedy podzielisz moje odczucia Nie ma nic lepszego od powietrza Nie ma nic lepszego od tego jak Zimn noc kocista rka niewiasty jak Gibko rki, mikka i sztywna Sztywno jak gibko jak dym jak Kobieca namitno jak spalanie jak tumienie
Nie ma nic lepszego od powietrza w mieszkaniu zimn noc
JESIENNE WIECI
Pociel rano lizga si po skórze wierkanie wróbli nabrao realnych ksztatów Dym z komina rozwiewa si na wietrze
Kopic wulkaniczny popió natrafisz na lód Wulkaniczy popió wypenia krystaliczn kopu Niebieskie niebo zanurza si z chodnym spokojem
Kiedy opalam si na kamiennych schodach katedry Kiedy wygrzewam si bezczynnie Owady w cieniu cykaj i brzecz Kawiaty zwracaj si ku socu
Dzie jesienny ogrzewa moje koci Jednoczenie ziebn mi rce i stopy A przypadkowy balon z reklam Unosi si i dryfuje na niebie ponad Shinjuku
KOCI
Popatrz, popatrz na to! to s moje koci Przez cae ycie zmagay si z niedol Teraz pozbawione plugawego ciaa Wybielone przez deszcze Wzdu ostrych i sterczcych brzegów
Nie bierz tego za bysk Rozjaniony wygld myli wzrok Pochlaniajc deszcz Powalone przez wiatr Odzwierciedlaj drobiny nieba
Jeeli mylisz, e to s te same koci Kiedy siedziae ywy w jadlodajni Wród tumu ludzi e to te same koci, które przeuway na pietruszki Co innego mona zrobi jak nie wybuchn miechem?
Popatrz, popatrz na to! to s moje koci Czy to naprawd ja na nie patrz? Zabawne Czy moja dusza wci yje Tylko po to wrócia do tych koci By odnale siebie patrzc na nie
Wzdu rzeczki w mojej wiosce Brodzc po zwidej trawie Czy to ja....patrz? Tak wysoko jak stary szyld Moje pobielane koci stercz w gór SZALESTWO JESIENNEGO DNIA
Nic ju nie posiadam Nie ma nic w moich doniach Co wicej, nawet tego nie auj A do tej pory nie mog nazwa nic swoim
Niewane, mamy dzi pikny dzie Samoloty lataj od jakiego czasu Zastanawiam si, czy kto wie Czy wybuchnie wojna w Europie
Mamy dzi naprawd pikny dzie Bkit nieba jest przygaszony zami KIedy topole kolysz si Dzieci wznosz si do nieba
Promienie soneczne padaj na miasto Opustoszae, tylko ona urzdnika i ona szewca Dwik tandetnego bbenka szewca
190
Chya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI
Samotnie gosi chwa pobielaych ruin
Niech kto przyjdzie i mi pomoe! Bagam! W czasach Diogenesa musiaaby piewac chocia ptaszyna Ale dzisiaj nie slycha nawet wróbla Nawet cienie padajce na ziemie nie s zbyt wyrane
Gdzie si podziay wszystkie wiejskie kobiety? Czy zasuszone kwiaty lawendy ju nie powiej? Czy sloce ju nie poyskuje w trawie? Czy ju nie ma nawet iluzji Wniebowstpienia?
Co ja mowi? Czy to delirium dopado mnie? Gdzie si podziay motyle? Mamy jesie, prawda, a nie wiosn?
Ach, napibym si oranady Schodzonej, przez grub somk Sczybym z zamknitymi oczami Nic mi nie potrzeba - nic mi wicej oprócz tego nie potrzeba
KOREANKA
Troczki od stroju Koreanki Placz si na jesiennym wietrze Co jaki czas Gdy idzie szos Pociga dziecko za rk Ta twarz wykrzywiona grymasem Ma brzow skór jak suszona ryba Jakie myli skrywa? Wygladam mizernie Co daje wraenie nieadu Taksuje mnie wzrokiem podejrzliwie Odgania dziecko Wzbija si kurz Co mam o tym myle? Wzbija si kurz Co mam o tym myle?
SEN NA JAWIE W LETNI NOC
Kiedy oczy zamykam do spania Dziewi bejsbolowych strojów, które widziaem w poudnie I nic ponadto, jawi si niczym upiorna biel Na zaciemnionym boisku
Dziewiciu graczy – ten sam grony miotacz Ten sam zwinny zawodnik na drugiej bazie‘“ Tak zwinny jak zawsze Wszyscy zajli swoje pozycje Ale uderzenie, na które byli gotowi, nie nastpio I w chwili, kiedy pomylaem „Nie dalimy si!“ Gracze i pakarze, wszyscy zniknli Pozostawiajc opuszczone pole gry
Nagle zlana potem w poudnie ziemia Nabrzmiae korony topoli Wokó boiska zaszumiay Jedn z nich otoczya chmara komarów I wci mylc „Nie dalimy si!“, usnem
WIOSNA I DZIECI
Co pi na polu kwitncego rzepaku... Co targa wiatr na polu rzepaku.... Czy to nie dzieci?
Co buczy w elektrycznych przewodach Co buczy cay dzie na niebie, elektryczne przewody, elektryczne przewody Jednakze to, co pi na polu rzepaku, to dzieci
To, co gna obok to rowery, rowery Wzdu drogi, to, co gna I przecina wiatr w kolorze blado-brzoskwiniowym
I przecina wiatr w kolorze blado-brzoskwiniowym To, co gna, pola kwitncego rzepaku, biae chmury Pozostawia dzieci na polu
191
SKOWRONEK
Cay dzie dwiczy na niebie Ach, elektryczne przewody, elektryczne przewody Cay dzie piewa na niebie Ach, to skowronek, dzieci chmury
Na bkitnym, takim bkitnym niebie Obracajc si i pnc si w gór od nowa i od nowa Szczebiocc wir-wir-wir Ach, to skowronek, dzieci chmury
Co przechodzi obok pola kwitncego rzepaku A po horyzontu kres, a po horyzontu kres Co przechodzi obok to ta góra, i tamta góra Pod bkitnym niebem
Co pi,na polu kwitncego rzepaku Na polu rzepaku co pi Na polu rzepaku targanego wiatrem Co pi, ale czy to dzieci?
NOC WCZESNYM LATEM
Kolejny rok i znowu przyszo lato Dzi w nocy biae niedwiedzie wyczarowane z mgy Day rad przej przez mokrada Tak wiele rzeczy si wydarzyo Tyle do tej pory zrobiem Byo sporo szczliwych chwil Chocia, gdy patrz wstecz, wszystko jest smutne Tak jak skrzypienie stali Wszystko, co chyli si ku upadkowi Z tak nut wzruszenia w gosie Dziecistwo, staro, mlodo, wiek redni Podczas gdy nietrwae brody ze wzruszenia podnosz si Ku kbicym si w pómroku mom I wtedy mona stwierdzi, e nastay Rozwietlone ksiycow poswiat czerwcowe noce Przyjemny wiaterek przywiewa odlege dwiki Czuj sie nieco smutny Zamierajce zgrzytanie stalowego mostu I przygaszone, ciemnoszare niebo ponad mostem, ponad wielk rzek
PÓNOCNE MORZE
To, co mieszka w morzu To nie syreny To, co mieszka w morzu To tylko fale
Pod zachmurzonym niebem pónocnych mórz Fale szczerz zby Rzucaj kltw na niebo Klatw z nieokrelonym terminem wanoci
To, co mieszka w morzu To nie syreny To, co mieszka w morzu To tylko fale NIEWINNA PIE
Patrzc wstecz, to cakiem daleko zaszedem Gdzie si podziaa para, której gwizd odbi si echem W niebie ponad portem Tamtego zimowego wieczoru w dwunastym roku mojego ycia
Chmury przeslaniay ksiyc Ale kiedy gwizd zawidrowa mi w uszach Przeraziem si, skulilem si w sobie I wtedy nagle pojawi si ksiyc
Ile to lat mino od tamtego czasu Podajac za gwizdem pary Nieobecny, dojrzewaem w smutku Gdzie jest teraz ta osoba, któr byem wtedy?
Patrzc wstecz, to cakiem daleko zaszedem Mam teraz on i dziecko Ale co dalej... jak dlugo Jeszcze bd y
Bd zapewne y Dugie noce i dnie miny Poniewa tak bardzotskni za nimi Brakuje mi pewnoci siebie
192
Chya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI
Jednak tak dugo jak bd y Skoro moj dol jest nieustawanie w wysikach Wydawa si bd sobie Istot godn poaowania
I tak wanie jest, kiedy myl o tym Wszake nie bd ustawa w wysikach Czasami tsknie za minionymi dniami, ale Jako daj sobie rad
To cakiem proste, jeli si nad tym zastanowi Ostatecznie to jest pytanie o wol Musz jako przez to przebrn Dopóki to robi, jest dobrze
Myl, ale niemniej jednak Gdzie si podziaa para, której gwizd odbi si echem W niebie ponad portem Tamtej zimy w dwunastym roku mojego ycia SPOKÓJ
Nic mnie nie gnbi Moje serce jest spokojne
Na werandzie w niedziel Wszyscy inni poszli na k
Deski maja zimny poysk Ptaki piewaja w ogrodzie
Z niedokrconego kranu Nagy kropelki bysk
Nad ziemi w odcieniach róu skowronek Kwietniowe niebo jest piekne samo w sobie
Nic mnie nie nachodzi Moje serce jest spokojne FARSA
Czy to Beethoven, a moe Schubert
Ociemniaej dziewczynce Pokaza wiato ksiyca? Mam wtpliwoci i dzi w nocy Zawodzi mnie pami Ale myl, e to by Ludwi, Chocia mógby to te by Franu
Wraz z mg opadajc jesienn noc Ona i on odpoczywaj na granitowych schodach w ogrodzie I siedz tam w cakowitej ciszy Przez moment spywa na nich wiato ksiyca Potem wchodz do salonu; stoi tam fortepian Kto biegle uderza w klawisze Czy to moe by Franu?
Zamglone swiata miasta widoczne s z daleka Na peryferiach Wiednia te zapada noc Noc nad nocami, kiedy spadaj gwiazdy I w godzin kiedy owady skrzykuja si w trawie Trzynasty z synów nauczyciela Ten dzieciak, którego szyja bya nieco krótka Wzi ociemnia dziewczynk za rk Usiad peen entuzjazmu przy fortepianie Z jego czoa leje si pot Niedrogie okulary na nosie Zgarbione ramiona wywouj uczucie e gra tak jakby chcia siebie oczyci Czy to moe by Franu?
Czy to by Franu, czy Ludwi Nie mam najmniejszego pojcia Ale w Tokio w noc spadajcych gwiazd Wychylam kufel piwa I widz swiato ksiyca
Nikt nawet nie sprawia wraenia, e wie e Franu i Ludwi ju dawno nie yj e umarli dawno temu
WSPOMNIENIA
193
9 22 2016 3
Jest wspaniay dzie, otwarte morze Woda zotem i srebrem si mieni
Morskie fale ze zota i srebra Oczaroway mnie i doszedem A do koca cypla, ale zoto i srebro Pod swoim ciarem opady i byszcz na dnie
Na kocu cypla bya cegielnia Na dziedzicu suszyy si cegy Te cegy byly jaskrawoczerwone Z cegielni nie dochodzi zaden dwik
Usiadem pod cegielni Zacignem si przez chwil papierosem I gdy tak umilaem sobie czas dymkami Daleko na morzu huczay fale
Daleko na morzu huczay fale Byy mi obojtne, umilaem sobie czas I gdy tak umilaem sobie czas, moj gow i ciao Ogarniao przyjemne cieplo
Cae cialo ogarniao przyjemne ciepo Podczas gdy cegielnia w zaciszu cypla Jarzya si w promieniach soca Na drzewach w pobliu pieway ptaki
I chocia ptaki pieway, cegielnia Pozostaa niema, nawet nie drgna I chocia ptaki spieway, okna cegielni Jarzyy si w slocu
*
Niedugo potem cegielni zamknito Zakad popad w ruin Wspaniae okna Roztrzaskay si na drobny mak
Cegielni pozostawiono na pastw losu Wci marnieje pod lasem I chocia ptaki wci piewaja na drzewach Cegielnia sypie si
Daleko na morzu hucz fale I ziemia jarzy si w socu aden robotnik nie przychodzi do pracy Ja take nie zachodze do cegielni
Ze szpiczastego komina kiedy bucha dym Teraz jest jak nie z tej ziemi Szczególnie w deszczowe dni Ale nawet w pogodne dni wydaje si troch niesamowity
Chocia z tego czasem niesamowietego komina Kiedy bucha ogie, nic si ju nie da zrobi Od czasu do czasu ten olbrzymi weteran Zwaszcza gdy ywi uraz, ma przeraajce spojrzenie Dzi take ma przeraajace spojrzenie Ale omieliem si pój na pla, oparem si o ska Pogryem si w marzeniach, a kiedy odezway si moje lki Fale zaczy uderza o moje serce
UPA PÓNYM LATEM
Kiedy wycigam sie na tatami Brzczenie muchy jest sabe i miarowe Wczeniej rano kto zwróci uwag Ze tatami w pokoju juz zóko
Bez adu i skadu Wracaj zapomniane wspomnienia I jak tak zaczynaj napywa do mojej glowy Oczy zasnuwa ciemno
Spacerowaem pod soce W wietle przedzierajcym si przez baldachim z lici Tysice cykad niezy narobiy rwetes Spacerujc po ogrodzie podlewaem drzewa Koniuszki lici przylegaj do niszych gazi
194
Zatrzymujc poyskujce krople wody i moje spojrzenie
NOWOROCZNE DZWONY
Noworoczne dzwony przebijaj si przez ciemno na bezkresnym niebie Od odwiecznych czasów powietrze w t noc wibruje Noworoczne dzwony przebijaj si przez ciemno na bezkresnym niebie
Niebo si zamglio nad witynnym gajem Sycha gdzie bicie, a potem rozchodzi si echo Niebo si zamglio nad witynnym gajem
W tym czasie dzieci na kolanach rodziców jedz makaron W tym czasie Ginz i Asakus zalewaj tumy ludzi W tym czasie dzieci na kolanach rodziców jedz makaron
W tym czasie Ginz i Asakus zalewaj tumy ludzi Jak si wtedy czuj skazacy, co czuj? W tym czasie Ginz i Asakus zalewaj tumy ludzi
Noworoczne dzwony przebijaj si przez ciemno na bezkresnym niebie Od odwiecznych czasów powietrze w t noc wibruje Noworoczne dzwony przebijaj si przez ciemno na bezkresnym niebie
ODA DO NIEGU
Kiedy pada nieg wydaje mi si jakby ycie byo jednoczenie smutne i pikne I wypenione rodzajem melancholii
Ten sam nieg pada w redniowieczu Na poczerniae teraz mury zamku I ten sam pada w czasach Otake Gengo
I wtedy rce niezliczonych sierot Zdrtwiae z zimna Uczyniy wieczór w miecie nadzwyczaj smutnym
nieg widoczny za potem Chaty na rosyjskiej wsi Rozpocierajcy si w oddali tak przytaczajcy
Mona sobie nawet wyobrazi magnata Mao narzekajcego gdy nieg pada
Kiedy pada nieg wydaje mi si jakby ycie byo jednoczenie smutne i pikne I wypenione rodzajem melancholii
NA PÓMETKU YCIA
Wycierpiaem wiele po drodze Jednake odnoszc si do natury tego cierpienia Nie mam za duo do powiedzenia Ile to cierpienie bylo warte Wszystko albo nic Tym te sobie gowy nie zaprztaem
W kadym razie cierpiaem Naprawd cierpiaem! I teraz tutaj uzmyslowiem sobie Wanie przy moim biurku Uporczywe wpatrywanie si w moje wycigniete rce To wszystko, co potrafi
Na dworze wieczór i licie szeleszcz Odlege wspomnienie wiosennego wieczoru A ja – ja po cichu umieram Siedz, ale tak jakbym si oddala
KAWALER
Jesienny wiatr potrzsa mydelniczk Urocza kwiaciarka spcerowaa ulicami sama C h o d z i a u l i c a m i m i a s t a i w i d y w a n o j n a przedmieciach
On by kawalerem Mia gbok krótkowzroczno Zazwyczaj dobrze si ubiera Trudni si chyba wyrobem piecztek
195
9 22 2016 3
Wanie wyszed z publicznej ani Na sabe wiato o godzinie trzeciej Jesienny wiatr potrzsa mydelniczk Urocza kwiaciarka spcerowaa ulicami sama Chodzia ulicami miasta i widywano j na przedmieciach
WRAENIA W WIOSENNY WIECZÓR
Deszcz przesta pada, ale wieje wiatr Przesuwajce si chmury zakrywaj ksiyc Hej wszyscy, dzisiaj jest wiosenny wieczór Wieje ciepy wiatr
Z jakiego powodu gbokie westchnienie Z jakiego powodu w dali przywidzenie Wyania si, ale nie mona go schwyta I nikt nic nie moe powiedzie
Nikt nic nie moe powiedzie Ale to jest naprawd ycie samo w sobie, czy nie tak? Chocia nie mona nic wyjawi
Wic kady z nas, wszystkie istoty ludzkie Czuj to w swoich sercach, kiedy si spotykaj Umiechaj si sodko, i to si nazywa ycie, które przemija, czy nie tak?
Deszcz przesta pada, ale wieje wiatr Przesuwajce si chmury zakrywaj ksiyc Hej wszyscy, dzisiaj jest wiosenny wieczór Wieje ciepy wiatr
ZACHMURZONE NIEBO
Pewnego ranka zobaczyem na niebie Powiewajc flag w kolorze czerni Powiewaa i opotaa Ale bya zbyt wysoko i nie syszaem adnego dwiku Próbowaem j scign Ale nie miaa sznurka Flaga powiewaa i opotaa Jakby miaa odlecie w przestworza
Widywalem czasem w dziecistwie W takie same poranki flag W tamtych czasch ponad polami A teraz ponad dachami miast
Cho teraz i wtedy to róne czasy Tutaj i tam to róne miejsca Ale wci opocze, opocze w górze To wci tamta flaga w kolorze czerni
DO WAKI
Na pogodnym jesiennym niebie Karmazynowa waka wzbija si do lotu A ja stoj na ce Kpic si w sabncym wieczornym socu
W oddali kominy fabryczne Zamazuj si w wieczornym wietle Wcignem gboko oddech Przykucnem i podniosem kamie
Kamienny chód przenikn moje donie Ale kamie zrobi si ciepy Odrzucilem go i zerwaem troch trawy Kpic si w sabncym wieczornym socu
Niepostrzeenie dzba trawy Gdy tylko upady, zaczy widn W oddali kominy fabryczne Zamazuj si w wieczornym socu
JESIE WIECZNEJ ROZKI
Byem na kracuwiata. Sloce wiecio agodnie Wiatr targa kwiatami
Cay dzie w ciszy kurz na drewnianym mocie I cay dzie czerwone skrzynki pocztowe
196
Chya NAKAHARA , WIERSZE MINIONYCH DNI
I wózki dziecice z wiatraczkami stojce na ulicach Nie widziaem ani mieszkacóow, ani dzieci na ulicach Nie byem zwizany z czymkolwiek – przypadkowo Podpatrywaem kolor nieba nad kurkiem na dachu - to byo cae moje zajcie
Ale nie nudziem si, w powietrzu unosi si nektar Nienamacalny, ale zdatny do jedzenia w kadej chwili
Próbowaem zapal i papierosa, a le sprawi mi przyjemno tylko zapach Zwykle pal na powietrzu
Miaem na wasno tylko rcznik Ponadto poduszk, ale adnej pocieli Nawet szczoteczk do zbów i jedn ksik Której strony nie byy zapisane..czasami braem j do rki I cieszyem si wac j w doni Wydaje mi si, e pocigaem kilka kobiet, ale nawet ani razu nie pomylaem eby sie z nimi zobaczy marzenia wystarczay mi w zupenoci
***
W lesie znajdowa sie najbardziej tajemniczy park na wiecie Mczyni, kobiety i dzieci w wymienitym nastroju Przechadzali si razem, mówili do mnie w obcym jzyku, Wyraali nieznane mi emocje No có, ale na niebie poyskiwaly srebrne pajczyny
BA
Hen daleko std Tylko kamyki w wyschnitym korycie rzeki Na które paday promienie soca
Poyskiway w jesienny wieczór
Sloce poyskiwao prawie jak Najdoskonalszy z piasków, jak kwarc I naprawd z tego powodu, Wydobywa si te najdoskonalszy z dwików
Naraz motyl usiad na kamieniu Jego cie by z pewnoci tam gdzie pad Chocia sabo zaznaczony
I kiedy w kocu motyl odfrun niczego niewiadomy Wartki strumie wody zacz pyn Popyn korytem, którym dotd nic nie pyno
WIDZIADO
Zanim si zorientowaem, ndzny klaun Zamieszka w mojej gowie Wystrojony w tiule Skpany w ksiycowej powiacie
Czasami zniewieciaymi dlomi Gestykulowa bez ustanku Ale nie pojmowaem znaczenia I sprawialem, e stawa si smutny
Kiedy gestykulowa, porusza ustami To bylo jak ogldanie teatrzyka cieni Zupenie bez dwiku Nie rozumiaem nic z tego, co mówi
W dziwnej promiennej mgle Ksiycowa powiata bielia jego posta Widmowa figura poruszaa si wolno Tylko jego oczy od samego pocztku agodne, nie daway si z niczym porówna
M WIEDMY ZAPIEWA
197
To byo zapisane w naszym poprzednim yciu
lepa i niezmienna mio midzy nami Bya czczymi sowami przez wiele lat
Dlatego nasze serca Oszukiway siebie
Cho mio jest najbardziej naturalna Moe czasami wydawa si wymuszona
Subtelny zapach szpitala Jest bardziej pociagajcy ni perfumy Z tego powodu najbardziej bliska sobie para Moe znienawidzi siebie najbardziej
Wynikajce z tego niepokojce uczucie Jest jednym z pograjcych w alu
Jak nieprawdziwi byli ci dwoje w stosunku do siebie Tak bardzo, e to, co rzeczywiste, byo przesonite
Subtelny zapach szpitala Jest bardziej pociagajcy ni perfumy
WIERSZ BEZ SÓW
Wszystko tam jest tak bardzo odlege od tego tutaj Ale czeka musz tutaj Tutaj, gdzie powietrze jest przezroczysto-niebieskie Delikatne i blade jak korze pora
Nie mog si nigdy pieszy Musz czeka tutaj wystarczajco dugo Nie pozwala sobie na spogldanie daleko jak dziewczyna Z pewnoci powinienem czeka tutaj
Wci to kbio si daleko w wieczornym socu Gitkie, nabrzmiewao jak dwik gwizdka Ale nie mog w szaleczym pdzie poda za tym Z pewnoci powinienem czeka tutaj
Gdybym to zrobi, brzemi staoby si lejsze I z pewnoci dotarbym tak daleko Ale to wszystko byo jak dym z komina Snujcy si hen daleko na byszczcym niebie
PLAA W KSIYCOW NOC
W ksiycow noc guzik Pozostawiono na brzegu play
Podniosem go bez jakiegokolwiek zamiaru eby cokolwiek z nim zrobi Ale jako nie mogem go wyrzuci Wpuciem do rkawa kimona
W ksiycow noc guzik Pozostawiono na brzegu play
Podniosem go bez jakiegokolwiek zamiaru eby cokolwiek z nim zrobi Nie moglem go rzuci ksiycowi Nie moglem go rzuci falom Wpuciem do rkawa kimona
W ksiycow noc, guzik, który podniosem Znalaz drog do moich palcy, do mojego serca
W ksiycow noc, guzik, który podniosem Jake bym móg go wyrzuci?
ZNOWU PRZYJDZIE WIOSNA
Ludzie mówi, e znowu przyjdzie wiosna Ale to nie przynosi mi adnej ulgi Nic to nie zmieni, ze znowu przyjdzie wiosna Dziecka nie przywróci
Pamitam maj w tamtym roku Zabralem ci do zoo Wydae z siebie dwik na widok do sonia A nawet na widok ptaków
Ale kiedy na samym kocu pokazaem ci jelenia Jego poroe musiao zrobi na tobie due wraenie
198
Bo patrzye milczco
Naprawd tam wtedy bye I w wietle tego wiata Po prostu stae i patrzye
WIATO KSIYCA
Cz I
Ksiyc wieci Ksiyc wieci
Przyniosy mandolin Ale szybko odoyy j na bok
Ksiyc wieci Ksiyc wieci
WIATO KSIYCA Cz II
Owietlone przez swiato ksiyca Siedz na ogrodowej awce
Obok nich spoczywa Bezczynnie mandolina
Poza lini trawnika jest las Gsty i ciemny
Och, podczas gdy Tricis i Amine S zajte pogawdk
Martwe dziecko w lesie Kuli si jak wietlik
WIEJSKI ZEGAR Zegar na wiejskim placu Chodzi cae dnie i noce
Wskazówki zegara Straciy ju dawno swój blask
Przy bliszych ogldzinach wida Tysice drobnych pkni
Nawet w wietle ksiyca Kolory nie lni
Przed wybiciem godziny Zazgrzyta
Czy to zazgrzytay wskazówki, czy mechanizm Nikt tego nie wie PORTRET PEWNEGO MCZYZNY
1
Ten szykowny mczyzna powracajcy z Zachodu Mimo swojego wieku smarowa wosy pomad
Kadego wieczoru pojawia si w herbaciarni To by aosny widok, gdy rozmawia z wacicielem
Ale wiadomo, e umar, bya bardziej przykra
2 Zudzenie koloru stali
199
9 22 2016 3
zmroku Sta zwrócony przodem do ogrodu i przez otwarte drzwi Wyszed na zewntrz
Ogolony, nawet jego szyja ogolona i nadgarstki Tutaj i tam, wszdzie tak samo I byo zimno
Przez otwarte drzwi Wydobywa si al Wiatr go wywiewa bez litoci
Bez czasu na lektur, bez skrywanej mioci Nawet bez ciepej herbaty przemino gdy zapad zmrok Przemino z wiatrem
3
Ta kobieta Dosza do ciany. Pozostawiony sam Star w pokoju stó.
WWÓZ CHOMON ZIM
Zaszedem do gospody I popijaem sake
Oprócz mnie Nikogo tam nie byo
Woda pyna i pyna Jakby miaa dusz
Z czasem wiato soneczne w kolorze pomaraczy Rozlao si na balustradzie
Ach! Naprawd by taki czas By taki zimny, zimny dzie
YONEKO
Ta dwudziestoomioletnia dziewczyna Z chorymi pucami miaa kociste kolana. Staa jak topola Przy ciece, któr nikt nie chodzi.
Dziewczyna powiedziaa, e na imi jej Yoneko. Jej twarz wydawaa sie ubrudzona latem Ale bya pikna zim i jesieni Miaa taki sabiutki gos
Ta dwudziestoletnioomioletnia dziewczyna Od czasu, kiedy j widziaem Moga wyzdrowie, zosta komu polubiona Tak sobie rozmylam
Ale nigdy o tym nawet si nie zajknaem Nie dlatego, eby byo trudno o tym mówi Nie dlatego, e to mogo j pogry Po prostu nie wiem dlaczego
Ta dwudziestoomioletnia dziewczyna Staa samotnie przy ciece Jak topola obmyta wieczornym deszczem Gdybym tylko móg znowu usysze ten slabiutki gos
W POUDNIE Widok na budynek Marunouchi
Ach syrena, jest godzina dwunasta i rozlega si syrena Strumienie, strumienie ludzi opuszczaj budynek Pracownicy udaj si na obiad, charakterystycznie poruszajc ramionami Jeden za drugim, wychodz i wychodz Ciemnica w olbrzymim budynku i malekie wejcie Kpki kurzu wzbijaj si w powietrze, a na niebie pierzaste chmury Gdziekolwiek obrócisz oczy kwiaty wini Tylko kwiaty wini, kwiaty wini Ach syrena, jest godzina dwunasta i rozlega si syrena Strumienie, strumienie ludzi opuszczaj budynek Ciemnica w olbrzymim budynku i malekie wejcie Syreny rozbrzmiewaj wiatr niesie ich echo do nieba
200
FANABERIE WIOSENNEGO DNIA 1
Kiedy umiera kto, kogo kochasz Musisz si zabi sam Kiedy umiera kto, kogo kochasz Nie masz innego wyjcia
Niemniej jednak, jeeli twoje grzechy s cikie I masz zamiar y
Powiniene motywowa si do suenia Powiniene motywowa si do suenia
Poniewa kto, kogo kochae umar I to jest nieodwoalne Poniewa nic ju nie moesz Dla tej osoby zrobi, nic ju nie moesz
Powiniene motywowa si do suenia Powiniene motywowa si do suenia
2
Ale nawet jeli motywujesz si do suenia Nie moesz nic specjalnie zrobi
Jak nigdy dotd z uwag przegldasz ksiki Jak nigdy dotd jeste uprzejmy dla ludzi
Spacerujesz we waciwym tempie Wyplatasz kapelusze ze somy nabonie
Tak jakby by oowianym onierzykiem Jakby codziennie mia niedziel
Przechadzajc si w skrawku soca wokó wityni Usmiechasz si do przypadkowo napotkanego znajomego
Zaprzyjaniasz si z tym starym sprzedawc cukierków Rzuczasz okruszki jedzenia gobiom
Kiedy soce ci olepia szukasz cienia I studiujesz tam ziemi i roliny
Mech wydziela intensywnie chód Nie do opisania cudowny dzie
Wierni spaceruj w grupach Nic mnie nie zoci
(Naprawd ludzkie ycie to przelotny sen Urody gumowego balonika)
Wspinajc si do nieba, poyskujc, znikajc Hej tam, jak si dzi czujesz?
Dawno si nie widzielimy..Jak si dzisiaj rzeczy maj? Moe napilibymy si gdzie tutaj herbaty?
Do herbaciarni wchodzimy w dobrych nastrojach Ale rozmowa si nie klei
Palimy smtnie papierosy Z rezygnacj nie do opisania
Na zewntrz rwetes! Zatem do zobaczenia, uszanowania dla ony
Jeli bdziesz za granic, skrel par sów Spróbuj nie pi zbyt duo
Przejedaj powozy, przejedzaj tramwaje Zaprawd ludzkie zycie jest jak panna moda
Promienna, pikna, nawet gdy spuszcza oczy Czy byoby za wiele, gdyby poprosi j o rozmow?
Tak czy inaczej, uradowaoby si twoje serce Zaprawd ludzkie ycie jest jak panna moda
3
No có, niech kady z was Nie bdzie nader szczliwy, nader smutny Podajmy sobie rce we waciwym tempie
Wszak rozumiemy, e brakuje nam Odrobiny szczeroci
201
9 22 2016 3
W porzdku, niech kady z nas, hej tam, wszyscy razem Podajmy sobie rce we waciwym tempie
ABI RECHOT
Niebo niczym koc okrywa ziemi: Usian przypadkowymi stawami Dzi wieczorem aby w nich rechocz... Ale o czym tak mogyby?
Czy ich gosy spadaj z niebios By ponownie w nich znikn Niebo niczym koc okrywa ziemi Gosy ab rozchodz si na wodzie
Chocia wilgotno doskwiera Supki s zbyt suche Dla naszych zmczonych serc