Halina Poświatowska - Opowieść dla przyjaciela

  • View
    1.726

  • Download
    1

Embed Size (px)

Text of Halina Poświatowska - Opowieść dla przyjaciela

Matce mojej bez ktrej pomocy i zachty te wspomnienia nigdy nie byyby spisane

I. Bd mwi, przyjacielu. Najchtniej milczaabym, ale milczenie nie jest adnym rozwizaniem, milczenie nie wyjania nic. A ja usiuj wci na nowo wyjani sobie i tobie, e to, co uczyniam, nie byo zdrad. Nawet wtedy, gdy zapragnam umrze, nie popeniam zdrady i nie zawiodam twojej wiary we mnie. I dlatego, przyjacielu, przeciw twojemu milczeniu bd si broni sowami. Chc ci przypomnie siebie tak, jak byam poprzez te wszystkie lata, ktre mijay nam wsplnie, dni podczas ktrych nasze myli pyny rwnolegle, wiadome swej bliskoci; wystarczyo napisa list, wycign rk, eby napotka twoje sowa, twj przyjazny gest. Chc przywoa nasz przeszo, nasz wspln przeszo, chc, eby na tych kartkach, ktre biae jeszcze pitrz si przede mn, odnalaz drganie mojego ywego serca. Wiem, e bdziesz sucha z wielk cierpliwoci, inaczej nie odwayabym si pisa. Jake nieatwo przychodz mi sowa, jak nieatwo oporne sowa cz si w zdania, daleko mi do pynnoci twojego stylu, do odwagi, z jak posugujesz si karkoomn metafor. Ale przecie nie o to chodzi. Zdarzenia, o ktrych chc ci opowiedzie, znasz rwnie dobrze jak ja, moje sowa maj by tylko drogowskazem, ktry powiedzie ci w znajomym kierunku. Daj rk, pjdziemy wstecz po naszych wsplnych ladach, pozwl, e poprowadz ci raz jeszcze. Ilekro chodzilimy razem, pada deszcz. Kiedy po raz pierwszy gsty deszcz zaskoczy nas na ulicy, bae si, e zmokn. Powiedziaam - bardzo lubi mokn - moja rka zaciya ci na ramieniu i odgade, e mam gow uniesion do gry i e deszcz pada prosto na moje zamknite oczy. Uje mocniej moj bezwadn rk i przez chwil czuam, e to nie ja ciebie, ale e ty mnie prowadzisz, a ostry kant krawnika przypomnia nam, e ulice nie s tak proste, jak to sobie wyobraaj ludzie z otwartymi oczyma. Potknam si i gdyby mnie nie przytrzyma, upadabym. Pamitam, e rozemiaam si ocierajc mokr twarz, pamitam twj cichy miech. Po kilkunastu minutach przystawae i zwracajc ku mnie nieruchom twarz pytae - czy nie jeste aby troch zmczona? Zaprzeczaam gorco, a ty, przycigajc mnie blisko do siebie, mwie - kamca, kamca, przecie sysz twj oddech, dyszysz jak pies, natychmiast wracaj do domu. I miae racj, e kamaam, i miae racj mwic, e czas wraca do domu, na wygodny fotel, o ktrego porcz mona byo oprze bolce plecy, nieruchomo oczekiwa, e oddech powrci. Moje serce byo zbyt sabe, abym moga chodzi, przypominao mi o tym nierwne pulsowanie krwi, bl sadowicy si pod lew opatk. Zawsze, ilekro chodziam, byo mi duszno, a jednak lubiam chodzi na przekr bolcym plecom, poprzez deszcz i wiatr. Pamitam twoj twarz uniesion do gry, rk w proroczym gecie. Mwie - bdzie pada, na pewno bdzie pada, zacigno si, i chyba na dugo. Kiedy chodzilimy razem, nie mwiam nic albo niewiele, eby nie mczy serca. Musiaam oszczdza oddech, chciaam, eby mi go starczyo na dugo, na dugie chodzenie. Dopiero w domu, do ktrego zawsze zabierae mnie przemoc, zwinita w gbokim fotelu albo w ku oparta o wysoko spitrzone poduszki odzyskiwaam gos. Opowiadaam ci chaotycznie zatrzymane w pamici chwile, a ty ukadae jedn koo drugiej, budujc z nich moje ycie, mj wiat. To tak jak gdyby delikatnie wid rk po mojej twarzy, od wosw lekko wszerz czoa, wzdu czoa, po linii nosa na wargi, obrysowujc czuymi palcami usta, podbrdek, wysunite koci policzkw, uszy. To byo tylko raz i krtko, kiedy zapragne pozna take moj twarz. Zwykle siedziae w fotelu naprzeciw mojego ka i suchae - nieruchomy, z odrobin ironii czy wzgardy zastygej na zawsze w uniesionych kcikach ust. Kiedy nie mogam mwi do ciebie - pisaam. Rozdzielia nas sina woda - pamitasz - a ja pisaam do ciebie codziennie ze wszystkich szpitali, bdcych moim pierwszym domem w tym obcym kraju. Piszc powtarzaam gono wyrazy, zdania - tak jak to czyni teraz - przymykaam oczy, aby ci widzie wyraniej siedzcego obok mnie. Poprzez wiele dni bye moim jedynym rozmwc, opowiadaam ci o strachu, o nie urodzonej jeszcze nadziei. Moje listy, uporzdkowane dokadnie, zwizane papierowym sznurkiem, le na dnie twojej walizki. Pozwl mi je wyj stamtd, pozwl mi rozwiza sznurek, ktrym je zwizae; przeczytajmy je wsplnie raz jeszcze. Padziernik Deszcz pada, wyobra sobie, deszcz pada i prawie tak samo jak po tamtej stronie Oceanu. Okna pocite smugami poszarzay pokj. Drzewa poza oknami straciy wszystkie barwy, ciemno-szare chwiej si w wietrze,

przywierajc ciasno do siebie Jestem sarna w tym ogromnym biaym pokoju o dwch wysokich kach, z lustrem naprzeciw, w ktrym, jeli chc, mog zobaczy moj blad twarz. S tu jeszcze dwa nocne stoliki komoda i drzwi. Otworzyy si wanie i wefruna ciemna dziewczyna, rozemianym gosem mwi co. Twarz ma ciemn ale za to gos tak jasny, e tobie objawiaby si na pewno w najpikniejszym kolorze czerwonym lub zotym. Nie, nie rozumiem jeszcze jej sw. Nie potrafi nic wymyli, musz czeka. Gdyby mona chocia omin nie koczce si wieczory. Nie pi take i po proszkach nasennych. Zapalam lamp, siadam na ku i czytam. To s wiersze angielskie, czytam je pracowicie wyszukujc w sowniku kade sowo, ucz si ich na pami, powtarzam gono prbujc naladowa gardowy, obcy dwik. Dziewczyna gestem pokazuje azienk. W rce ma szczotki i mydo. Bdzie sprzta. Zrozumiaam, no widzisz, nareszcie co zrozumiaam. Umiecham si do niej i kiwam gow na znak zgody. Znika poza biaymi drzwiami azienki i tylko poprzez szpar dobiega jej gos - piewa... Za chwil przyjdzie lekarz. Popatrzy na mnie troskliwie i nie przestajc u gumy, zapyta, jak si czuj. Tak sobie - odpowiem, t odpowied przygotowaam ju wczoraj, jeli jednak zechce si dowiedzie bliszych szczegw o moim zdrowiu, bdzie musia razem ze mn wertowa karty sownika. I zniecierpliwi si jak zwykle, i po kilku minutach odejdzie mruczc - do jutra... Deszcz pada, deszcz pada, drzewa chwiej si za oknem. No widzisz, jestem, znowu jestem, chocia podobno daleko. Jestem, a dokd? Padziernik Czepiam si tych listw, jak gdyby mogy mi pomc. Po co ci wiedzie to wszystko? Czy odrobina troski o mnie przesoni ci wasn prawd? Czy mylc o mnie, nie bdziesz myla o sobie i tylko o sobie? Czy twoje wasne uczucie nie jest dla ciebie waniejsze ni wszystkie moje przysze i teraniejsze dni? Czy nie omijasz mnie tak, jak ja omijam ciebie, nawet wtedy, wanie wtedy, kiedy do ciebie pisz? A jednak potrzeba mi twoich sw i trzeba twojej pamici. Pamitaj o mnie, dobrze? Moe bd si mniej baa, moe bd usypiaa spokojniej... Ka mi lee nieruchomo, mwiam ci ju, a ja tak bardzo lubi chodzi. Kiedy zostawiaj mnie sarn w pokoju, wstaj z ka i chodz w koszuli od okna do drzwi. Coraz czciej myl o tym, e moe nie powinno si uda. Bo widzisz, kiedy ju bd moga oddycha, to trzeba bdzie y, a ja tak bardzo boj si ycia. Nieprzystosowana jestem, te wszystkie szpitale sprawiy, e mam skrzela zamiast puc i moe mi si zrobi duszno wanie wtedy, kiedy ju bd moga oddycha. Dzi nie potrafi si uczy. Moje ksiki pitrz si bezadnie na nocnym stoliku. Tam obok mam w dzbanku wod z lodem, ktr zmieniaj mi trzy razy dziennie. Trzy razy dziennie przychodz i pytaj, jak si czuj, napominaj, ebym leaa spokojnie. A ja chodz od okna do drzwi i od drzwi do okna, przystaj, przytykam twarz do szyby. Za oknem drzewa gubi licie, za oknem wieje wiatr, a mnie jak zwykle brak jest tchu. Padziernik Atrament przewo w garci ze szpitala do szpitala. Po drodze byo zupenie zoto. Drzewa umieraj- inaczej ni ludzie. Drzewa wygldaj tak, jak gdyby cieszyy si wasn mierci. Wprawdzie potem bdzie wiosna i one odkwitn znowu, ale ty wiesz, e nigdy nie mona mie pewnoci. No i skd o tym mog wiedzie drzewa? Dla nich na pewno kada jesie jest ostatnia. Wstyd mi tamtego listu. Nie powinnam ci zaraa smutkiem. Nie wiem, czy potrafi, ale w kadym razie bd si staraa robi to jak najrzadziej. Sprbuj pisa mniej o sobie, a wicej o tym wszystkim, co si dzieje naokoo mnie. miesznie, brudno i egzotycznie w tym filadelfijskim szpitalu. Malutkie pokoiki, rozmieszczone symetrycznie po obydwu stronach wskiego korytarza. Pooyli mnie w jednym z nich, na ssiednim ku ley Murzynka. Spod kodry wystaje ciemne, nagie rami i kosmyk kdzierzawych wosw. pi pewnie, bo nie podniosa gowy, kiedy mnie tu wprowadzono. Tu nad kiem wisi pokanych rozmiarw telewizor, na szczcie wyczony, drzwi pozostawiono szeroko otwarte na korytarz. Po przeciwnej stronie korytarza drzwi separatki s take otwarte i z mojego posterunku widz siedzcego na ku chopca. Czyta i nie zauway, e go obserwuj Wosy ma ciemne, twarz szczup i bardzo bia, podkrone gbokie oczy. Na lewej nodze powyej kostki czerwienieje maa poduna blizna. Znam te blizny, widziaam ich wiele w sanatorium Deborah. To od transfuzji. Czyby mu zrobiono operacj serca? Padziernik "Wziam spacer od wszystkich okien ku wszystkim oknom" - zauwa moj nieskaziteln angielszczyzn. Wspinaam si na palce, przechylona przez parapet, patrzyam w d. sme pitro. Nie wiem dlaczego, ale wydawao mi si za nisko. Tam nade mn jeszcze szesnacie - prostopada ciana wiate i wiatru. Komfort, gupio byoby z smego, jeli mona trzy razy osiem. Tabliczka mnoenia te ma swoje kompleksy wyszoci. Nie bj si, jest we mnie co, co sobie mnie ceni, chocia nie wiem za co. Nie umr jeszcze, poczekam, poczekamy razem; my umiemy przecie piknie czeka, na ycie, na mier, na cokolwiek...

Trzy razy osiem. Byam tam wczoraj, wjechaam wind, na ostatnie pitro, drzwiami z napisem "przejcie wzbronione" przedostaam si na niewielk werand. Tam w dole migotao wiele czerwonych wiate, wskimi ulicami przesuway si samochody zupenie mae, szli ludzie. W grze by wiatr, przeciga ponad dachami chodny, padziernikowy. Rozrzuci mi wosy, poprzez cienki szlafrok przedosta si do skry. Staam, dokd zby nie zaczy mi dygota z zimna, potem odszukaam wind i zjechaam w d. Po kilku minutach bdzenia odnalazam swj korytarz. Na progu separatki usyszaam przyspieszony, chrapliwy oddech Murzynki. Jej pprzymknite oczy byy matowe, drobne ciemne rce zacinite w pici. Mwia co, czego nie rozumiaam, ale mwia tak, jak gdyby to bya skarga. Padziernik Murzynka ley pod tlenem. Wielka fioletowoniebieska butla soi poza jej kiem Gumowe rurki przymocowano plastrem do elaznej porczy. Sysz delikatny syk i czuj, jak pokj wy