Click here to load reader

ANNALES - bc.umcs.pl

  • View
    1

  • Download
    0

Embed Size (px)

Text of ANNALES - bc.umcs.pl

A N N A L E S U N I V E R S I T A T I S M A R I A E C U R I E - S K O D O W S K A
L U B L I N - P O L O N I A VOL. LIX SECTIO F 2004
Instytut Kulturoznawstwa UMCS
De 1’utilite de la litterature pour ecrire l’histoire
Problemy zwizane z relacjami midzy historiografi a literatur czy szerzej sztuk zawsze budziy zainteresowanie zarówno teoretyków, jak i historyków-praktyków. Historiografia bowiem bya w niektórych okresach uwaana za rodzaj sztuki — podobnie jak i wikszo dyscyplin humani­ stycznych. Historycy w swej codziennej dziaalnoci profesjonalnej starali si wykorzystywa ustalenia literaturoznawstwa (przy pisaniu np. historii kultury), a przede wszystkim korzystali z dzie literackich jako jeszcze jed­ nego róda do odtwarzania okrelonych aspektów przeszoci (niektórych przynajmniej).
W dobie wspóczesnej tendencje te jeszcze nasiliy si. Po okresie bowiem usilnych zmaga, aby uczyni z Clio penoprawn nauk — wzorowan na innych, jak to mówiono, „dojrzalszych” metodologicznie dyscyplinach, któ­ re narzucay standardy naukowoci — nadszed czas na zasadnicz rewizj owych zamierze. Wspóczeni teoretycy przekonuj, e ta jedna z najstar­ szych dyscyplin winna by postrzegana jako dziaalno bardziej artystyczna (rodzaj sztuki). Postuluje si te czstsze wykorzystywanie tzw. literatury piknej do pisania rónych historii. I ju te dwie wspomniane przed „chwi­ l” tendencje s dobrym punktem wyjcia (czy co najmniej pretekstem), aby zastanowi si nad pewnymi aspektami zwizanymi z relacjami: mi­ dzy historiografi a literatur. Jeli bowiem chodzi o stosunek historyków
do dzie literackich oraz innych dzie sztuki — to panuje w tym rodowisku wiele uprzedze i nieporozumie. Tote w dalszej czci chciabym zaj si wybranymi kwestiami zwizanymi z relacjami na linii: historiografia a lite­ ratura. Wczeniej miaem ju okazj rozwaa te problemy. Dotyczyy one dwóch zagadnie: 1) kwestii przydatnoci literatury (i innych dzie sztuki) do badania historii — inaczej mówic: czy literatura moe by efektywnym ródem historycznym oraz 2) czy historiografia bya/ jest rodzajem sztuki?
W artykule niniejszym chciabym natomiast poruszy kwestie nastpuj­ ce: 1) problem opozycyjnoci historiografii i literatury, 2) uytecznoci spo­ sobów pisania o wiecie, wypracowanych przez praktyk artystyczn dla hi­ storiografii.
UTWORY LITERACKIE W PRAKTYCE BADAWCZEJ HISTORYKÓW
O ile badacze literatury zawsze wykorzystywali ustalenia historyków do budowy tzw. teorii procesu historyczno-literackiego, a zwaszcza do pisania dziejów literatury — to historycy (w przeszoci) spogldali na literatur przede wszystkim jako na dostarczycielk danych ródowych — zwasz­ cza gdy nie mogli wydoby interesujcych ich informacji z innych, bardziej przez nich cenionych dokumentów. Jednake problem wykorzystywania tzw. literatury piknej jako róda do badania przeszoci zawsze wzbudza (i na­ dal wzbudza) szereg kontrowersji i nieporozumie: od totalnej negacji do „umiarkowanego” optymizmu — zwaszcza przy badaniu okrelonych pro­ blemów, do opracowania których brakuje „normalnych” róde. Niewtpli­ wie wpyw na taki stan rzeczy miao tradycyjne ostre przeciwstawienie sobie nauki i sztuki. Tym dwóm sferom ludzkiej dziaalnoci przypisywano róne cele, rodki i metody. O ile jeszcze zblianie si sztuki do nauki nie byo czym „zdronym”, o tyle sytuacja odwrotna (zblianie si nauki do sztuki) bya dla tej pierwszej czym „uwaczajcym” — zwaszcza w mniemaniu scjentystycznie nastawionych badaczy. Niech w roli przykadu wystpi na­ stpujcy cytat:
Pomijajc mylicieli, o których nic nie wiemy, dane, jakimi rozporzdzamy, gdy chodzi o wielu innych, s niewystarczajce, by wypowiada si wiarygod­ nie o ich pogldach na czas. Ponadto dane nasze maj w wikszoci charakter literacki. Nie wolno nam zapomina, e badania nad przedfilozoficznymi i nie- filozoficznymi pogldami na czas utrudnia i zakóca okoliczno, e prowadzi si je na podstawie róde literackich.”1
Przytoczona wypowied wskazuje bez cienia wtpliwoci, e tekst lite­ racki jest gorszym rodzajem tzw. róda historycznego.
G.E.R. Lloyd, Czas w myli greckiej, [w:] Czas w kulturze, Warszawa, 1988, s. 207.i
Obecnie sytuacja ta ulega radykalnej zmianie. Zaniko tak ostre przeciw­ stawienie nauki sztuce. Zjawisko to jest konsekwencj niekiedy do istotnej zmiany pogldów na status nauki w wiecie wspóczesnym z jednej strony, a równolegle — z przeformuowaniem roli sztuki w tyme wiecie — z drugiej strony.
Jak przed chwil wspomniaem, problem wykorzystywania literatury „piknej” w roli róda historycznego budzi spore kontrowersje w rodowisku historyków. W niniejszym fragmencie chciabym przedstawi reprezentatyw­ ne, jak sdz, pogldy na moliwo uycia literatury do badania dziejów. Wbrew pozorom, problem ten nie jest i nie by przedmiotem licznych analiz. Take literatura „pikna” jako rodek dydaktyczny (i ródo) stosowany/a w nauczaniu historii rzadko bywa przedmiotem gbszej refleksji metodycz­ nej.2
Literackie róda historyczne (twierdzi Jerzy Maternicki) zazwyczaj nie s wysoko cenione przez metodologi i praktyk historyczn. Stwierdzono wielokrotnie, zauwaa, e podporzdkowanie treci utworu literackiego wy­ mogom artystycznym obnia znacznie warto ródow utworów literackich. Do tego dochodzi niepena przekadalno obrazowego jzyka literatury na jzyk pojciowy nauki. Nie bez znaczenia jest te fakt, uwaa, e utwory literackie, które dla nas mogyby by ródami historycznymi, ksztatuj nieraz opisy ludzi, rzeczy i zdarze wedug zapoyczonych wzorów z innych utworów literackich.3 Podobn opini wyraa Jerzy Holzer. W referacie wy­ goszonym na konferencji, która odbya si w Instytucie Bada Literackich w roku 1976 (gdzie, jak dotychczas w najpeniejszy sposób przedyskutowa­ no problem: dzieo literackie jako ródo historyczne — przynajmniej na gruncie historiografii polskiej) stwierdzi, e:
„[... ] badacz historii naszego stulecia rzadko siga po literatur pikn jako ródo. Jeli ma aspiracje kulturalne, czytuje literatur nazywan wspó­ czesn, bardziej jednak dla satysfakcji intelektualnej lub estetycznej czy te dla spenienia obowizków towarzyskich ni z utylitarnym celem zawodowym.”4
Nasuwa si wic myl, dodaje, e nie zmiany zachodzce w samej literaturze, lecz pojawienie si nowych rodzajów róde — np. statystycznych czy ikonograficznych zmniejszyo uyteczno literatury jako róda. Wydaje si, uwaa, e literatura XX wieku zawodzi szczególnie jako ródo informacji o „rzeczach” (przez ‘rzeczy’ rozumie Holzer: zwierzta hodowlane, roliny, surowce, maszyny, budynki, potrawy, ubiory itp.). Zawodzi take literatura,
2 J. Maternicki, Literatura pikna w nauczaniu historii, Warszawa 1963 (ze wstpu). 3 Ibid., s. 17. 4 J. Holzer, wiat zdeformowany. Dzieo literatury XX wieku jako ródo historyczne,
[w:] Dzieo literackie jako ródo historyczne, Warszawa 1978, s. 327.
konkluduje, jako ródo do bada pogldów spoecznych, politycznych czy ideowych — o ile nie maj to by indywidualne pogldy twórcy.5
Kluczem otwierajcym ródow warto dzie literackich dla badania przeszoci jest, twierdzi Jerzy Topolski, okrelenie ich odniesienia przed­ miotowego, czyli nadanie im wartoci logicznej prawdy wzgldnie faszu. Chodzi tu o informacje o faktach rzeczywistych wspóczesnych autorowi dziea literackiego. Z tego punktu widzenia nie maj wartoci ródowej dla historyka dziea o treciach historycznych bd dziea science-fiction. Histo­ ryk, sugeruje Topolski, jeli chce korzysta z pewnego typu dzie literackich jako ze róda, musi traktowa autora dziea literackiego jako szczególne­ go rodzaju kronikarza modelujcego rzeczywisto w sposób idealizacyjny, czyli zwracajcego uwag na jej istotne cechy. Rzeczywisto przedstawio­ na dziea literackiego moe by zatem ródem dla historyka, bowiem moe informowa go (w paszczynie prawdy esencjalnej) o istotnych strukturach wiata realnego. Jest to ródo wyjtkowo cenne (cho nazbyt sabo wyko­ rzystywane), krystalizujce w sobie si wyobrani pisarza. Drugim kluczem, uwaa, niezalenym od kwestii prawdy esencjalnej zawartej w treci dziea literackiego — jest symptomatyczna warto literatury, a wic jej warto jako wskanika (tzn. znaku bd oznaki) takich czy innych faktów i proce­ sów. Dzieo literackie posiada bowiem, zdaniem Topolskiego, trzy struktury: przedstawiajc, przedstawion i komunikowan. Struktura przedstawiajca to wszelkie rodki uyte przez autora dziea dla realizacji zaoonego celu. Struktura przedstawiona to wiat przedstawiony dziea, czyli te wszystkie treci, za porednictwem których autor chce osign swój cel, a wic co zakomunikowa.6
Micha Gowiski przestrzega historyków, e dzie literackich nie naley odczytywa „wprost” . Pisze on:
„Lektura historyczna przebiega moe niekiedy w sposób naiwny, wówczas mianowicie, gdy historyk chciaby z dzie literackich bezporednio czerpa wiedz. Gdyby kto interesujcy si przyczynami miertelnoci modych ludzi w pierwszej poowie XIX wieku uzna za gówne ródo ówczesne romanse sentymentalne, doj by musia do nieodpartego wniosku, e w owym czasie umierao si przede wszystkim w wyniku miosnych niepowodze.”7
Na wan rol róde literackich dla badania dziejów kultury wskazuje Bronisaw Geremek. Gdy przedmiotem badania s mechanizmy mentalne i zachowania zbiorowe to uwaa, e nie ma znaczenia, czy badamy zjawi­
5 Ibid., s. 330-331. 6 J. Topolski, Korzystanie ze róde literackich, [w:] Dzieo literackie.. ., s. 8-23. 7 M. Gowiski, Lektura dziea a wiedza historyczna, [w:] Dzieo literackie. . .,
s. 95-96.
sko lub zdarzenie, które kiedy autentycznie miao miejsce, czy te wytwory wyobrani pisarskiej. W badaniu i refleksji historyka w stosunku do utworu literackiego wyróni mona, wedug niego, cztery paszczyzny, w których realizuj si odrbne programy historiograficzne. Po pierwsze, utwór lite­ racki moe zawiera bezporednie informacje o zdarzeniu, które wyuska trzeba z formy literackiej i podda krytycznej analizie. Po drugie, global­ na historia kultury obejmuje spojrzeniem cao pimiennictwa jako inte­ graln cz procesów twórczych kultury. Po trzecie, literatura traktowana jest jako najlepsze (lub jedynie dostpne) zwierciado zainteresowa, trosk i radoci okrelonej epoki lub spoecznej zbiorowoci. Po czwarte wreszcie, historia mentalnoci czy te historia socjokulturowa znajduje w literaturze swoj podstawow dokumentacj dla badania zbiorowych postaw i zacho­ wa, wraliwoci i sposobu mylenia. Nieufno historyków wobec ródowej wartoci utworu literackiego, dodaje, jest gównie konsekwencj tego, e jest on podporzdkowany okrelonym rygorom formy z jednej strony, a nieogra­ niczonej wyobrani (czy te fantazji) twórcy — z drugiej strony.8
Ryszarda Czepulis-Rastenis wyrónia dwie moliwoci zastosowania ró­ de literackich w pracy badawczej historyka. Pierwsza — to poszukiwanie w nich przejawów wiadomoci spoecznej, druga — to poszukiwanie w lite­ rackich utworach wiedzy o epoce w jej aspekcie obiektywnym.9
Autorzy najnowszego podrcznika z dydaktyki historii10 pisz:
„Przez dugi czas za podstawowy wyznacznik literatury przyjmowano fikcj literack. Wspóczenie nie uznaje si fikcji za gówny wyznacznik literatury [... ] Historyk traktujcy literatur jako ródo historyczne moe szuka w dziele literackim zarówno informacji o faktach rzeczywistych, jak te prawd esencjalnych o klasach faktów. Warto ródow maj rzecz jasna tylko te utwory, np. powieci, które „dotycz czasów wspóczesnych pisarzowi.”11
Przytoczone wypowiedzi historyków i literaturoznawców wykazuj nie­ kiedy do spor rozbieno na temat moliwoci korzystania z „usug” literatury „piknej” jako róda do pisania o przeszoci. Generalnie rzecz biorc, widz oni moliwo takiego korzystania — zwaszcza przy zajmowa­ niu si okrelonymi zagadnieniami typu: mentalno, wartoci, ideologia. Na uwag zasuguje te fakt, e poszczególni cytowani tu badacze odmiennie definiuj „charakter” literatury — co, rzecz jasna, wpywa take na spo­ sób wykorzystywania jej jako róda historycznego. Od tego bowiem, jak si
8 B. Geremek, Fabua, konwencja i ródo, [w:] Dzieo literackie. . . , s. 114-122. 9 R. Czepulis-Rastenis, Znaczenie prozy obyczajowej XIX wieku dla bada ówczesnej
wiadomoci i stosunków spoecznych, [w:] Dzieo literackie. . . , s. 243-244. 10 J. Maternicki, Cz. Majorek, A. Suchoski, Dydaktyka historii, Warszawa 1994.
Ibid., s. 72.n
pojmuje i jakie si „widzi” cechy charakterystyczne literatury (caej sztu­ ki), zaley moliwo ewentualnego jej uycia do pisania historii. Powysze wypowiedzi zostay jednake przeze mnie tu przytoczone nie po to, aby roz­ patrywa: na ile literatura, jak i caa sztuka moe by wartociowym ródem historycznym — ale w celu zastanowienia si nad zasadnoci przeciwstawie­ nia tych dwóch sfer ludzkiej dziaalnoci, tj. literackiej (artystycznej) i histo- riograficznej. Zawieraj one bowiem (niejako w tle) typowe jeszcze pogldy dotyczce cech charakterystycznych tych dwóch dyscyplin. Dla historyków (w wietle przytoczonych tu opinii) literatura to rodzaj twórczoci, którego jednym z zasadniczych wyznaczników jest fikcjonalno. I ju z tego wzgldu nie jest ona tak uyteczna jak np. dokumenty z kancelarii czy tabele zawiera­ jce dane statystyczne. Literatura jednake (cho nie caa, rzecz jasna) ma t inn waciwo, zdaniem historyków, e odnosi si (moe si odnosi) do wiata realnego (reprezentowa go) — w caoci, bd poszczególne jego aspekty. Moe te wskazywa (porednio) na pewne zjawiska bd procesy, typu: mentalno, wiatopogld czy wartoci dominujce w danej epoce lub grupie spoecznej. Po prostu moe nam co „powiedzie” o kulturze danej spoecznoci. Podobnie rzecz ma si i z innymi rodzajami sztuki.
Dla historyków „tradycyjnych”, dla których podstawowymi ideaami ba­ dawczymi s: 1) rekonstrukcja minionych faktów i procesów, 2) realistyczne, jak tylko si da ich przedstawianie (prezentacja) za pomoc narracji, 3) praw­ da i obiektywizm — poczony z przekonaniem, e za pomoc odpowiednich metod oraz tzw. róde da si przenikn do przeszoci, tak rozumiana twórczo artystyczna (przez nich samych, oczywicie) nie jest szczególnie uyteczna. Jest to bowiem twórczo: 1) nie zawsze nastawiona na odtwa­ rzanie rzeczywistoci, 2) czsto fikcjonalna, 3) subiektywna i posugujca si tzw. artystycznymi rodkami wyrazu — a wic cechujca si, generalnie rzecz biorc, innymi, przeciwstawnymi do dziaalnoci naukowej atrybutami. Std nie powinno nas dziwi przeciwstawianie nauki (historiografii) i sztu­ ki, jakie jest czynione przez historyków — tych bardziej tradycyjnych (np. modernistycznych).
HISTORIOGRAFIA I SZTUKA W KULTURZE WSPÓCZESNEJ
Jak ju wspomniaem, w dobie wspóczesnej przedstawiciele wielu wpy­ wowych ostatnio orientacji filozoficznych i metodologicznych (pragmatyzm, dekonstrukcjonizm czy poststrukturalizm) staraj si zaciera rónice mi­ dzy rónymi dyscyplinami i dziedzinami, np. midzy przyrodoznawstwem a humanistyk, nauk a polityk i co nas szczególnie tu interesuje: midzy nauk a sztuk. Argumentuj oni (np. pragmatyci), e s to tylko (hu­
manistyka, przyrodoznawstwo czy sztuka) róne sposoby radzenia sobie ze wiatem stawiajcym nam „opór” w naszym codziennym bytowaniu. Nauka nie jest ju uwaana za szczególnie uprzywilejowany rodzaj wiedzy ludzkiej w poznawaniu wiata. Naukowiec nie jest ju postrzegany jak „kto” — kto stoi naprzeciwko jakiej rzeczywistoci i jest w stanie (za pomoc specjalnych metod — naukowych) da prawdziw i realistyczn wiedz o niej. Wspó­ czenie nauk pojmuje si raczej jako dziaalno, której celem zasadniczym jest dostarczanie (konstruowanie) wiedzy, która byaby skuteczna przy roz­ wizywaniu rónego typu „amigówek”. Podkrela si te jej ideologiczny charakter. Nauka nie jest wic dziaalnoci niezaangaowan, a naukowiec nie jest w stanie by bezstronny w swej refleksji nad wiatem.
Wobec zaamania si modernistycznego wizerunku nauki proponuje si alternatywne rozwizania. Jedn z najgoniejszych wizji jest propozycja Richarda Rorty’ego. Ten amerykaski filozof proponuje, aby humanistyka (w tym i historiografia) zamiast wchodzenia w kontakt z jak rzeczywi­ stoci bd zajmowaniem si wartociami, zajmowaa si tworzeniem wizji wiata, które byyby nastpnie respektowane poprzez , jak to okrela, nie­ wymuszone porozumienie midzy uczonymi. Owa solidarno na rzecz danej teorii czy wizji dziejów byaby osigana na drodze swobodnej dyskusji — z uwzgldnieniem jak najwikszej liczby sugestii i argumentów.12
We wspóczesnej refleksji teoretyczno-metodologicznej nad „natur” wie­ dzy historycznej take podwaono tradycyjne wyobraenie historiografii jako naukowej dyscypliny potraficej przekaza za pomoc narracji realistyczn, prawdziw i w miar obiektywn wiedz o przeszoci. Ilustracj tych tenden­ cji niech bd tezy jednego z najgoniejszych obecnie teoretyków historii — Franklina Ankersmita. W tekcie zatytuowanym: Six Theses on Narrativist Philosophy of History m. in. stwierdza:
— historyczne narracje nie s interpretacjami przeszoci; — interpretacja nie jest przekadem; przeszo nie jest tekstem, który
musi by przeoony na narracyjn historiografi; to musi by interpretowa­ ne;
— narracyjne interpretacje nie s rezultatem cech samej przeszoci; his­ toryczne narracje s tylko przypadkowymi opowieciami majcymi pocztek, rodek i koniec;
— historyczne narracje nie s reprezentacjami przeszoci ani refleksj o przeszoci;
12 Idea ta zostaa wyraona w eseju: Nauka jako solidarno, [w:] R. Rorty, Obiektyw­ no, relatywizm i prawda, Warszawa 1999.
— narracyjne substancje przylegaj do przeszoci, ale nie koresponduj z ni ani nie odnosz si do niej;
— narracyjne interpretacje nie s wiedz, ale organizacj wiedzy; — historyczna dyskusja o kryzysie w wieku siedemnastym, na przykad,
nie jest debat o rzeczywistej przeszoci, ale o narracyjnych interpretacjach przeszoci;
— fakty o przeszoci mog by argumentem za lub przeciw narracyj­ nym interpretacjom, ale nie mog determinowa tych interpretacji (fakty udowadniaj zdania o przeszoci); tylko interpretacje mog udowadnia in­ terpretacje;
— nazwy takie jak manieryzm odnosz si do historycznych interpretacji, a nie do przeszoci.13
Z przytoczonych przed „momentem” tez, jak i z innych koncepcji wysu­ wanych przez wspóczesnych teoretyków historiografii wynika, e wiedza hi­ storyczna „produkowana” przez akademickich historyków nie odtwarza prze­ szoci. Nie moe wic by oceniana pod ktem prawdziwoci/faszywoci, ani obiektywnoci. Historyk tworzy narracje, które nie reprezentuj faktów, procesów czy tendencji zaistniaych w bliszej lub dalszej przeszoci. Fakty i obrazy przeszoci, o których historycy pisz w swych tekstach, s ich kon­ strukcj — uwarunkowan respektowan przez badacza wiedz pozaródo- w, jego systemem wartoci, ideologi itp. skadnikami, a wic „bagaem”, którego nie moe si on pozby ani jako zneutralizowa! Co wicej, nawet tzw. róda historyczne nie daj wstpu do wrót historii — poniewa musz one i tak by interpretowane przez historyka yjcego w danej epoce i przez jej pryzmat wertujcego i oceniajcego wszelkie dane ródowe. W wietle dzisiejszych pogldów na poznanie historyczne nie mona zatem powiedzie, e historycy badaj dzieje czy pisz o dziejach. Oni raczej pisz dzieje. Oni tworz opowieci — podobne do opowieci literackich! Historiografia zaczyna wic by coraz bardziej postrzegana jako literatura, a historyk jako pisarz. Jeli tedy historycy stwierdzaj, e np. w owieceniu miay miejsce takie a takie fakty — to: 1) nie znaczy to wcale, e obiektywnie istniaa taka epo­ ka opatrzona etykiet ‘owiecenia’, 2) wszelkie tzw. fakty historyczne nie odnosz si do realnie istniejcej epoki — tylko do obrazu wykreowanego przez historyków i nazwanego wanie owieceniem! One, rzecz jasna, te s konstrukcj!
Gorcym rzecznikiem zacierania rónic midzy historiografi a literatur jest twórca narratywistycznego przeomu w historiografii — amerykaski
13 F. Ankersmit, Six Theses on Narratimst Philosophy of History, [w:] id., History and Tropology. The Rise and Fali of Metaphor, University of Califomia Press 1994.
raediewista i metodolog: Hyden White. To wanie narratywici (których reprezentantem jest oczywicie i Ankersmit) cay czas podkrelaj literacki charakter twórczoci historyków.
White, w przedmowie do ksiki o wiele ju mówicym tytule: Poetyka pisarstwa historycznego napisa:
„Pomylaem jednak, e mona by wykorzysta now perspektyw, któr oferowaa toczca si wówczas dyskusja nad pojciami pisma i pisania, tekstu- alnoci i dyskursu. Postanowiem zatem potraktowa tekst historyczny jako rodzaj pisarstwa i zastosowa strukturaln analiz sposobów, jakimi posugu­ j si historycy i dziki samym tylko narzdziom dyskursywnym nadaj sens przeszym wydarzeniom.”14
Nastpnie historyk amerykaski stwierdza: „Uwaam jednak, e historiografia uzyskuje efekt wyjaniania po czci
dziki zdolnoci do przetworzenia materiau kronik w opowieci, które z kolei powstaj na podstawie kronik na drodze operacji nazwanej przeze mnie gdzie indziej (w Metahistory — przyp. A.R.) ‘fabularyzacj’. Przez fabularyzacj rozumiem po prostu kodowanie faktów zawartych w kronice jako skadników specyficznych rodzajów struktur fabularnych.”15
W swoistej konkluzji pisze: „Wszystko to wskazuje na konieczno dokonania rewizji konwencjonalne­
go rozrónienia midzy proz a poezj w odniesieniu do takich form narracyj­ nych, jak historiografia, oraz uznania, e sigajce Arystotelesa rozrónienie pomidzy histori a poezj okazuje si dla rozwaa nad obiema formami dys­ kursu tyle poyteczne, co szkodliwe [... ] ywio poezji zawiera si w kadym historycznym opisie wiata, a jest tak, poniewa opisujc wiat historyczny, pozostajemy zaleni od retorycznego repertuaru jzyka, i to zarówno w wy­ miarze charakterystyki przedmiotów narracyjnych przedstawie, jak i strategii konstruowania narracyjnych opisów przeksztace tych przedmiotów w czasie [... ] fikcj jest przewiadczenie historyka, e rozmaite stany rzeczy, umiesz­ czane przez niego na pocztku, w rodku czy te na kocu rozwijajcego si cigu wydarze, s ‘rzeczywiste’ bd ‘realne’ i e jego tekst jest po prostu zapisem tego, co si zdarzyo pomidzy faz pocztkow a kocow. Zarówno pocztkowe, jak i kocowe stany rzeczy s z koniecznoci poetyckimi konstruk- tami [... ] Oznacza to, i opowie historyczna nie jest po prostu zapisem tego co si zdarzyo”.16
White, piszc o zwizkach historiografii ze sztuk, zauwaa bardzo znamienn rzecz:
„[... ] gdy wspóczeni historycy mówi o „sztuce” historii, wydaj si oni odwoywa do koncepcji sztuki, której paradygmat w nieznacznym stopniu
14 H. White, Poetyka pisarstwa historycznego, Kraków 2000. 15 Ibid., s. 82. 16 Ibid., s. 105-106.
wykracza poza dziewitnastowieczn powie. Kiedy za mówi, e s artysta­ mi, maj na myli pisarzy w rodzaju W. Scotta i Thackeraya.”17
Aby zaprezentowane dalej stanowisko co do moliwoci i sposobów zu­ ytkowania literatury do pisania historii nie budzio jakich nieporozumie, chciabym najpierw przedstawi rozumienie dwóch kluczowych (w kontek­ cie niniejszego artykuu) kategorii, tj. sztuki (a w jej ramach — literatury) oraz nauki, jakie dalej bd respektowane. Skoro jednak w tytule niniej­ szego fragmentu zadeklarowaem, e sztuk i nauk mona traktowa jako wytwory kultury — najprzód wic spróbuj okreli t wanie kategori.
Respektowane tutaj pojcie kultury nawizuje do ustale poczynionych przez Jerzego Kmit. Tak wic…