of 23/23
185 ZGINĘLI W DRODZE DO KATYNIA SŁAWOMIR CENCKIEWICZ „ANNA SOLIDARNOŚĆ” ANNA WALENTYNOWICZ (1929–2010) Zmarła tragicznie w smoleńskiej kata- strofie lotniczej Anna Walentynowicz była przede wszystkim symbolem Sierpnia ’80 i „Matką Solidarności”. I rzeczywiście była ikoną polskiej walki z komunizmem. To właśnie dla niej 14 sierpnia 1980 r. za- strajkowali robotnicy Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Już dwa dni później ratowała ten strajk po tym jak Komitet Strajkowy z Lechem Wałęsą ogłosił jego zakończe- nie. Wówczas – poprzez proklamowanie strajku solidarnościowego – narodziła się idea „Solidarności”, której matką została skromna suwnicowa. Jej zasługi są na ogół znane, choć jej rolę w najnowszych dziejach Polski próbuje się stale pomniej- szać. Czasem nawet usiłuje się ją wymazać z kart polskiej historii. „Czy istniała Anna Walentynowicz?” – pytał w 1990 r. reporter „Gazety Wyborczej”. Zdumiony przebiegiem uroczystości dziesiątej rocznicy Sierpnia ’80 pisał: „W piątkowym koncercie »Solidarności«, transmitowanym z Gdańska, Anna Walen- tynowicz tylko mignęła na ekranie w Operze Leśnej, i to nie przy okazji »stoczniowej«, lecz w filmie z mszy odprawianej przez księdza Popiełuszkę. Andrzej Gwiazda, też z ekranu, zadał pytanie Jagiel- skiemu. Żadne z tych nazwisk w czasie uroczystości nie padło. Są oni dziś przeciwnikami Wałęsy, nie uczestniczą w oficjalnym życiu publicznym. Większość nie rozpoznaje ich twarzy. Nikt z uczestników strajku, siedzących w Operze i wspominających dawne lata, nie przypomniał ich nazwisk. »Solidar- ność« faktycznie tworzy historię. Czy nie nazbyt orwellowską?” 1 . Po dwudziestu latach od napisania powyższych słów niewiele się zmieniło… „Umarł w jakimś gułagu” Był czwartek, 15 sierpnia 1929 r. W liczącym 40 tys. mieszkańców Równem na Wołyniu wielkie święto religijno-państwowe. Tego dnia katolicka Polska czci jedno z najpiękniejszych świąt maryjnych – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, zwane potocznie Matki Boskiej Zielnej. Jednocześnie, od 1923 r. cała Rzeczypospolita obchodzi w tym dniu Święto Żołnierza, na „chwałę oręża polskiego, której uosobieniem i wyrazem jest żołnierz. W rocznicę wiekopomnego rozgromienia nawały bolszewickiej pod Warszawą święci się pamięć poległych w walkach z wiekowym wrogiem o całość i niepodległość Polski”. A Równe w wojnie 1920 r. odegrało wyjątkową rolę. Tutaj, nad rzeką Horyń, w lipcu 1920 r. polskie wojsko dowodzone przez gen. Kazimierza Raszewskiego nie zdołało powstrzymać sowieckiej armii konnej gen. Siemiona Budionnego maszerującej na Warszawę. Właśnie w tym symbolicznym dla Polski dniu, w ubogiej rodzinie Aleksandry i Jana Lubczyków, urodziła się Ania. Była drugim dzie- ckiem państwa Lubczyków. Kilka lat wcześniej urodził się syn Andrzej. Świat małej Ani zawalił się, kiedy miała zaledwie dziesięć lat. Ojciec zginął, walcząc z Niemca- mi w wojnie obronnej we wrześniu 1939 r. Krótko później na zawał serca zmarła jej mama. Później 1 Wiadomości różne i z ostatniej chwili..., „Gazeta Wyborcza”, 3 IX 1990, s. 8.

„ANNA SOLIDARNOŚĆ”

  • View
    222

  • Download
    0

Embed Size (px)

Text of „ANNA SOLIDARNOŚĆ”

  • 185

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IASAWOMIR CENCKIEWICZ

    ANNA SOLIDARNOANNA WALENTYNOWICZ (19292010)

    Zmara tragicznie w smoleskiej kata-strofi e lotniczej Anna Walentynowicz bya przede wszystkim symbolem Sierpnia 80 i Matk Solidarnoci. I rzeczywicie bya ikon polskiej walki z komunizmem. To wanie dla niej 14 sierpnia 1980 r. za-strajkowali robotnicy Stoczni Gdaskiej im. Lenina. Ju dwa dni pniej ratowaa ten strajk po tym jak Komitet Strajkowy z Lechem Was ogosi jego zakocze-nie. Wwczas poprzez proklamowanie strajku solidarnociowego narodzia si idea Solidarnoci, ktrej matk zostaa skromna suwnicowa.

    Jej zasugi s na og znane, cho jej rol w najnowszych dziejach Polski prbuje si stale pomniej-sza. Czasem nawet usiuje si j wymaza z kart polskiej historii. Czy istniaa Anna Walentynowicz? pyta w 1990 r. reporter Gazety Wyborczej. Zdumiony przebiegiem uroczystoci dziesitej rocznicy Sierpnia 80 pisa: W pitkowym koncercie Solidarnoci, transmitowanym z Gdaska, Anna Walen-tynowicz tylko migna na ekranie w Operze Lenej, i to nie przy okazji stoczniowej, lecz w fi lmie z mszy odprawianej przez ksidza Popieuszk. Andrzej Gwiazda, te z ekranu, zada pytanie Jagiel-skiemu. adne z tych nazwisk w czasie uroczystoci nie pado. S oni dzi przeciwnikami Wasy, nie uczestnicz w ofi cjalnym yciu publicznym. Wikszo nie rozpoznaje ich twarzy. Nikt z uczestnikw strajku, siedzcych w Operze i wspominajcych dawne lata, nie przypomnia ich nazwisk. Solidar-no faktycznie tworzy histori. Czy nie nazbyt orwellowsk?1. Po dwudziestu latach od napisania powyszych sw niewiele si zmienio

    Umar w jakim guaguBy czwartek, 15 sierpnia 1929 r. W liczcym 40 tys. mieszkacw Rwnem na Woyniu wielkie

    wito religijno-pastwowe. Tego dnia katolicka Polska czci jedno z najpikniejszych wit maryjnych Wniebowzicie Najwitszej Maryi Panny, zwane potocznie Matki Boskiej Zielnej. Jednoczenie, od 1923 r. caa Rzeczypospolita obchodzi w tym dniu wito onierza, na chwa ora polskiego, ktrej uosobieniem i wyrazem jest onierz. W rocznic wiekopomnego rozgromienia naway bolszewickiej pod Warszaw wici si pami polegych w walkach z wiekowym wrogiem o cao i niepodlego Polski. A Rwne w wojnie 1920 r. odegrao wyjtkow rol. Tutaj, nad rzek Hory, w lipcu 1920 r. polskie wojsko dowodzone przez gen. Kazimierza Raszewskiego nie zdoao powstrzyma sowieckiej armii konnej gen. Siemiona Budionnego maszerujcej na Warszaw. Wanie w tym symbolicznym dla Polski dniu, w ubogiej rodzinie Aleksandry i Jana Lubczykw, urodzia si Ania. Bya drugim dzie-ckiem pastwa Lubczykw. Kilka lat wczeniej urodzi si syn Andrzej.

    wiat maej Ani zawali si, kiedy miaa zaledwie dziesi lat. Ojciec zgin, walczc z Niemca-mi w wojnie obronnej we wrzeniu 1939 r. Krtko pniej na zawa serca zmara jej mama. Pniej

    1 Wiadomoci rne i z ostatniej chwili..., Gazeta Wyborcza, 3 IX 1990, s. 8.

  • 186

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA nastpia kolejna tragedia. Po zajciu Rwnego Sowieci zaprowadzili nowe porzdki. Zamknli szkoy. W 1940 r. Ania zakoczya rozpoczt w 1935 r. edukacj na niepenych piciu klasach szkoy po-wszechnej. Sowieci zaaresztowali grup dorastajcych chopcw, w tym rwnie starszego brata Ani Andrzeja. Zagin na zawsze2. Od tej pory w rubryce dotyczcej rodzestwa i rodziny za granic wpisywaa, e ma brata w ZSRR, ale od 1939 r. wiadomoci o nim nie ma. Nie zobaczyam go ju nigdy wspominaa przed laty Anna Walentynowicz chocia jeszcze do niedawna miaam nadziej, e odnajdzie si przez Polski Czerwony Krzy. Dowiedziaam si od nich tylko tyle, e umar w jakim guagu w syberyjskiej tajdze i nie wiem nawet, czy ma przyzwoity grb, a na grobie krzy3.

    Byam nikim, a teraz jestem robotnicAnna Lubczyk zostaa sierot. Trafi a pod opiek ssiadw. Opieka kresowych ziemian, ktrzy wpraw-

    dzie uratowali ycie maej Ani, jednoczenie uczynia z niej suc, wrcz niewolnic. Tuaa si z nimi. Z Rwnego trafi li do Tuszcza pod Warszaw, a pniej, ju w 1945 r., w okolice Gdaska. Bya poniana, bita i godzona przez swoich opiekunw, ktrzy w kade wito i niedziel wystrojeni szli do kocioa na Msz, a maej Ani zlecali kolejne obowizki. Nawet najwiksze wita Ania Lubczyk spdzaa w pojedynk. Szczeglnie zapady jej w pami Wigilie Boego Narodzenia, ktre nierzadko spdzaa w oborze ze zwie-rztami. Istniaa naturalna pokusa, by wiar skojarzy z postaw ciemiycieli i ostatecznie j odrzuci. Byy nawet myli samobjcze. Jednak Ania na swj sposb nigdy nie przestaa si modli. Po latach mwia, e odkrywana wci na nowo wiara w Boga pozwolia jej przetrwa. Bya na tyle silna, e w 1945 r. zdecydo-waa si uciec. Pieko dziecistwa skoczyo si w szesnastym roku ycia. Podaam obiad na st i powie-dziaam: odchodz. I wyszam z domu4. Pracowaa dorywczo na roli, w piekarni i jako opiekunka dzieci. W 1950 r. Anna Lubczyk zostaa zatrudniona w Gdaskich Zakadach Przemysu Tuszczowego Amada w Gdasku-Letnicy. Przyjemnie byo mi pracowa w Amadzie, przy tamie produkcyjnej. Mwiam so-bie, e ta praca jest wspaniaa i potrzebna! Bogu dzikowaam za ogromn ask i cierpliwo, jak do mnie mia. Byam nikim, a teraz jestem robotnic, robi wan rzecz pisaa w pamitnikach5.

    W Amadzie nie popracowaa dugo. Przypadkowo pojawia si szansa zatrudnienia w Stoczni Gda-skiej. Oddajmy gos Annie Lubczyk: Wyczono maszyny, byo cicho, a dziewczta i chopcy przy war-sztatach jedli niadanie. Nikogo nie pytajc, wsadziam kawaek blachy w imado, chwyciam pi i zacz-am ci. Poeraa mnie wielka ciekawo, jak zachowa si metal w zetkniciu z pi. Podszed do mnie stary robotnik bez oka: Id, dziecko, do Stoczni. Tam si czego nauczysz! Na drugi dzie pobiegam do Stoczni. W gowie szumiao mi morze i syszaam sowa z plakatw: Modzie buduje okrty. W Stocz-ni przedstawiono mi wiele moliwoci pracy, ale najbardziej imponowaa mi praca spawacza w blasku pomieni, w snopach iskier. Wracam do Amady i tu nieszczcie! Kierownik nie chce mnie zwolni. Mwi, e konieczne jest dwutygodniowe wypowiedzenie i e musz znale na swoje miejsce zastpstwo. Popakaam si i tak mokra od ez poszam do przewodniczcej Ligi Kobiet. We dwie udaymy si do kierownika. Towarzyszu, co to wszystko znaczy? spytaa surowo przewodniczca. A ja staam obok i beczaam jak smarkula. Nie spaam ca noc. Modliam si do Matki Boskiej Ostrobramskiej i ca noc drce serce w mej piersi: czy tylko przyjm mnie do tej Stoczni, czy tylko przyjm. Ale Matka Boska wysuchaa mnie i w listopadzie 1950 roku przyjto mnie na kurs dla spawaczy opowiadaa w 1980 r.6

    Czy mam zgin z tym dzieckiemycie Anny Lubczyk tylko pozornie si unormowao. Nie miaa swojego mieszkania. W dodatku spot-

    kaa j nieszczliwa mio Ju w 1950 r. zakochaa si w koledze z pracy. Planowali wspln przy-

    2 T. Jastrun, ycie Anny Walentynowicz, Warszawa 1985, s. 5.3 P. Rabiej, Kto si boi Anny Walentynowicz?, s. 11, mps, w zbiorach rodziny A. Walentynowicz.4 T. Jastrun, op. cit., s. 8.5 P. Rabiej, op. cit., s. 21.6 Archiwum Orodka Karta AO III/27K.1, Anna Walentynowicz; H. Krall, Anna Walentynowicz na pytanie

    o pocztek, b.p., mps artykuu przeznaczonego dla tygodnika Polityka (nie ukaza si). Obszerne fragmenty tego artykuu powtrzono pniej: Ludzie moe nie s li Z Ann Walentynowicz rozmawia Hanna Krall, Ty-godnik Powszechny, 11 I 1981, nr 2.

  • 187

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAszo. Kiedy Anna zasza w ci, Ryszard zacz jej unika. Naduywa alkoholu i spotyka si z inn dziewczyn. Trauma zdrady i odrzucenia. Ratowaa j jako praca, do ktrej chodzia mimo ciy. Dopiero kiedy min smy miesic, posza na zwolnienie lekarskie. Tamte chwile w przejmujcy sposb opisaa w swoich pamitnikach: Postanowiam wwczas, e wychowam dziecko sama, w mioci do ludzi i Oj-czyzny. Niczego ju od siebie nie potrzebuj. Trudna to bya decyzja. W tamtych czasach, na pocztku lat pidziesitych, panna z dzieckiem musiaa mie wiele si i odwagi. Nie zastanawiaam si nad moli-woci usunicia ciy. [] Uwaam, e czowiek, ktry raz zawid kiedy, pomimo obietnic i przysig zrobi to znowu, czasem w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego unikam takich ludzi i dlatego wtedy, ponad czterdzieci lat temu, nie zdecydowaam si na maestwo z czowiekiem, ktry obiecywa popraw. Wolaam by sama z dzieckiem, ni skazywa si na ycie z partnerem, ktry tak nie pasowa do wymarzonego modelu kochajcej si, uczciwej rodziny. Nie ukrywaam swojego pooenia przed znajo-mymi. Z ulg przyjmowaam ich reakcje. Podtrzymywali mnie na duchu wierzcy i niewierzcy, pomoga mi duga rozmowa z ksidzem i... Lubow Orowa. Wielka rosyjska aktorka w fi lmie Grzesznicy bez winy zagraa rol dziewczyny takiej jak ja. Bohaterka fi lmu postanawia wychowa syna sama i y tak, by nigdy nie musia si wstydzi, e nosi panieskie nazwisko matki. Wyszam z kina silniejsza, bardziej pewna susznoci swojej decyzji. Poszam na spacer nad morze, chyba spowiadaam si falom. Przestrze, spokojne niebo i ciche morze sprawiy, e poczuam si bliej Stwrcy. W dziecistwie, w domu rodzin-nym, umiaam si modli i chodziam do kocioa. Potem, u obcych ludzi, zapomniaam chyba, e istnieje Bg. Katornicza praca w dzie powszedni i w niedziel, brak jakiegokolwiek kontaktu z innymi ludmi czy mona si dziwi, e yam tak jako obok wiary? Teraz ju miaam odwag, by zwrci si do Boga. Weszam do kocioa. Tam duga rozmowa z ksidzem, ktry najpierw mnie gronie zbeszta, a potem powiedzia: Nie martw si. Poniosa wiele ofi ar i wiele przecierpiaa, urodzisz zdrowe dziecko. Do takich jak ty Matka Boa biegnie w jednym pantofelku. Oddaj si Jej w opiek. Zaczynaam kocha to moje nienarodzone. We wrzeniu 1952 r. przyszed na wiat mj syn. Pojawi si w moim yciu maleki, bezradny, i mia tylko mnie. Ja miaam go ywi i ubiera, uczy pierwszych sw i krokw, da mu mio i poczucie bezpieczestwa. Cieszyam si i baam rwnoczenie7.

    Bya na tyle zdeterminowana i odwana, e jesieni 1952 r. zdecydowaa si napisa list do Bole-sawa Bieruta, w ktrym znalazo si dramatyczne pytanie: Czy mam zgin z tym dzieckiem, jak bez-domny pies?8. Namiestnik Stalina nie odpisa, ale jego kancelaria poinformowaa o problemie Urzd Wojewdzki. Zanim jednak przeoyo si to na konkretne decyzje, Anna w dalszym cigu tuaa si z synem Januszkiem po znajomych, pomieszkiwaa w Domu Matki i Dziecka i pokoju sublokatorskim. Ta gehenna trwaa do sierpnia 1953 r., kiedy Rada Zakadowa poinformowaa Ann Lubczyk o przy-znaniu 38-metrowego mieszkania w centrum Gdaska-Wrzeszcza przy ul. Grunwaldzkiej 49, w ktrym notabene mieszkaa do koca ycia9.

    W Boga wierzAnna Lubczyk dzielia ycie midzy syna i Stoczni. yam zasklepiona w sprawach Stoczni

    wspomina. To by mj drugi dom, tam zaczyna si i koczy wiat10. Pracowaa czsto na nocn zmian. Pomagaa jej ssiadka. Pisano o niej, dawano modziey za przykad: Oto kobieta pracujca ofi arnie dla Ojczyzny. Pamitano jednak, e po omiomiesicznej przygodzie odesza z ZMP, ktry ko-jarzy si jej z obud, chamstwem, zoliwociami i wzajemn nienawici11. W partii kiwali gowami i mwili: Jest z was dobry czowiek, ale niestety mwi przez was wrg. I namawiali mnie, ebym wst-pia do partii. Nie chciaam. W Boga wierz odpowiedziaa nagabujcym. Zapisz si, awansujesz powiedzieli. A do kocioa moesz dalej po cichu chodzi12. Odmwia.

    7 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, Cie przyszoci, Krakw 2005, s. 3537.8 Ibidem, s. 37.9 Archiwum Stoczni Gdaskiej, Akta pracownicze A. Walentynowicz, Zawiadomienie do Dziau Kadr

    o przyznaniu w dniu 13 VIII 1953 r. mieszkania A. Lubczyk, b.p.10 T. Jastrun, op. cit., s. 15.11 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 32.12 T. Jastrun, op. cit., s. 14.

  • 188

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA Anna Lubczyk do PZPR nie wstpia, co partyjnym propagandystom nie przeszkadzao, by przed-stawi j jako przodownic ofi arujc swoj prac wanie partii. Na pierwszej stronie Gosu Stocz-niowca z lutego 1954 r. w rubryce One przoduj opublikowano fotografi umiechnitej Anny Lubczyk w spawalniczym kombinezonie z nastpujcym komentarzem: Anna Lubczyk spawaczka lusarni wyposaeniowej Stoczni Gdaskiej, ktra dla uczczenia II Zjazdu [PZPR S.C.] i wita Kobiet zobo-wizaa si skrci czas spawania klap zaburtowych z 237 na 118 godzin oraz pospawa gretingi, skra-cajc czas wykonania o 50 roboczogodzin. Anna Lubczyk wykonuje przecitnie 209 proc. normy13.

    Przyuczaa uczniw z Zasadniczej Szkoy Budowy Okrtw do zawodu spawacza i opiekowaa si studentami odbywajcymi praktyki w Stoczni. Wiosn 1957 r. otrzymaa Brzowy Krzy Zasugi za picioletni nienagann prac, a kilka lat pniej, w 1961 r., za bardzo dobr prac, zdyscyplino-wanie i koleesko kolejne odznaczenie Srebrny Krzy Zasugi. W 1966 r., po tym jak obliczono oszczdnoci zwizane z jej postaw na Wydziale W-3 na 60 tys. z, kolekcj odznacze zamknie Zoty Krzy Zasugi. By moe, take w ramach nagradzania dobrego pracownika w okresie letnim 1963 r. Lubczyk zostaa patnie urlopowana na trzy miesice do Orodkw Wczasowych Goszyn i Pleniewo jako pracownica kuchni14.

    W 1964 r. Anna chciaa uoy sobie jako ycie osobiste. Postanowia wyj za m. Jej wybran-kiem by modszy o trzy lata Kazimierz Walentynowicz lusarz z tego samego wydziau Stoczni Gdaskiej. Znali si prawie dziesi lat, lubili, cho nie myleli o lubie. Poznali si w Stoczni, gdzie wsplnie z gronem przyjaci z brygady lusarzy i spawaczy tworzyli zgran paczk. Ania bardzo mu si spodobaa. Ujmowa go jej warkocz. Lubi mnie z warkoczem. Miaam adne wosy. Musiaam raz ci [nakaz lekarzy S.C.], wtedy bardzo si zdenerwowa wspominaa w 1980 r. Jednak Anna obawiaa si o Kazimierza, e jego zwizek z dzieciat kobiet okae si dla niego tylko kopotem. Nie chciaa by take trdowat w rodzinie Walentynowiczw. Do maestwa z Kazimierzem ostatecznie przekonaa Ann przysza teciowa. Pobrali si 26 wrzenia 1964 r. w kociele parafi alnym pw. Naj-witszego Serca Jezusowego w Gdasku-Wrzeszczu15.

    Kazimierz da swoje nazwisko dwunastoletniemu Januszowi. By dla niego jak najlepszy ojciec. Ostrzy ywy, pomaga w wykonaniu szkolnych zada, przyucza, naprawia sprzty domowe. Jednak rado pierwszego okresu maestwa przerwaa po roku informacja o powanej chorobie Anny. Wer-dykt lekarzy brzmia jak wyrok: [...] zaczto podejrzewa, e spawacze s chorzy na elazic. Wysa-no nas na badania. Przy okazji wykryto u mnie stan przedrakowy. Lekarz dawa mi najwyej pi lat ycia, ale pod warunkiem e bd prowadzi oszczdny i higieniczny tryb ycia. Uczyniam rachunek sumienia, co ja po sobie zostawi, co w yciu zrobiam. Powiedziaam mowi: Jak umr, we sobie przyzwoit kobiet. Tak bdzie lepiej. Odczekaj tylko te trzy miesice dla przyzwoitoci. Ale czasami robio mi si bardzo smutno, gdy pomylaam, e kto obcy bdzie chodzi w moich rzeczach i sprzta moje kty. Kiedy mwiam o mierci, m paka, wic staraam si potem unika tego tematu. Byam skazana, ale postanowiam, e nie bd czeka biernie na koniec, tylko wykorzystam czas, ktry pozo-sta16. Nowotwr, cho we wstpnej fazie, przekreli marzenia o dzieciach. Anna zdecydowaa si na operacj, po ktrej przez p roku przebywaa na zwolnieniu lekarskim.

    Po powrocie zadaa przeniesienia do lejszej pracy na suwnic. W marcu 1966 r. jej prob wspara Spoeczna Komisja Lekarska, ktra orzeka, e Anna Walentynowicz nie moe by zatrudnio-na w charakterze spawacza elektrycznego17. Wywalczya wysz pensj i po trzymiesicznym kursie, w czerwcu 1966 r., zostaa suwnicow na Wydziale W-3 Stoczni Gdaskiej.

    13 One przoduj, Gos Stoczniowca, 27 II 1954, nr 8.14 Archiwum Stoczni Gdaskiej, Akta pracownicze A. Walentynowicz, Pismo Dziau Kadr do A. Lubczyk,

    Gdask, 19 VI 1963 r.15 Ibidem, Akta pracownicze A. Walentynowicz, Sygna o zmianie w sytuacji pracownika, Gdask, 5 X

    1964 r., b.p.16 T. Jastrun, op. cit., s. 1516.17 Archiwum Stoczni Gdaskiej, Akta pracownicze A. Walentynowicz, Wypowiedzenie grupy zaszeregowa-

    nia obywatelki A. Walentynowicz, 31 III 1966 r., b.p.

  • 189

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAChce i bdzie postpowaa jak dotychczas

    Bya aktywna spoecznie. W dalszym cigu upominaa si o prawa robotnikw na zebraniach zwiz-kowych. Na przeomie 1967 i 1968 r. za spraw postawy Anny Walentynowicz na Wydziale W-3 roz-gorza spr, przez ktry omale nie zostaa wyrzucona ze Stoczni. Przed laty opowiedziaa t histori Tomaszowi Jastrunowi: Nie zmieniam swoich pogldw i wszdzie tam, gdzie widziaam, e dzieje si niesprawiedliwo, protestowaam. Ale jako tak si dziwnie skadao, e zawsze byam przegoso-wana. Najwikszy konfl ikt, jaki pamitam, mia miejsce w 1967 roku. Przewodniczcy Rady Oddzia-owej przywaszczy sobie trzy tysice zotych i przegra te pienidze w Toto-Lotka. Kiedy poruszyam t spraw na zebraniu, czonkowie Rady milczeli. Powiedziaam im: Mwimy bez przerwy o spra-wiedliwoci i uczciwoci, a co tu si dzieje? Nie domagam si kary, tylko wyjanienia sprawy. Ale moje sowa odbijay si jak groch o cian. Zmuszona wic byam zwrci si do Rady Zakadowej Stoczni, potem do Okrgowej Rady Zwizkw Zawodowych, a w kocu do Centrali. Nie byo stamtd adnej odpowiedzi, wic napisaam do telewizji. Pojawio si wtedy w Stoczni kilku panw, przedstawili si, e s z Warszawy, z kontroli partyjnej. Owiadczyli, e zajm si t przykr spraw. Wzywano mnie wielokrotnie na rozmowy, przez miesic trwao zbieranie materiaw, pczniaa teczka. Przy okazji, jakby mimochodem, zaczto wypomina mi, e to ja jestem nieuczciwa, bo kupiam wino na spotkanie Ligi Kobiet. Po miesicu z tych trzech panw zosta tylko jeden. A sekretarz Rady Zakadowej zada ode mnie kategorycznie odwoania caej sprawy. W tydzie pniej wezwano mnie do Domu Partii. Tam jaki starszy towarzysz zacz na mnie krzycze: Zabraniam wam, zabraniam kategorycznie o tym mwi i pisa! Jak miecie wysya te skargi?! Zdenerwowaam si i te podniosam gos. Pojawi si wtedy jaki tgawy pan i zacz przeprasza. Twierdzi, e zaszo nieporozumienie, a tamten towarzysz to tylko emeryt. Dom wariatw mylaam wychodzc. Czy chcieli mnie przestraszy, czy zamiesza w gowie, do dzisiaj nie wiem. Echem tej afery bya prba wyrzucenia mnie z pracy w roku 1968. Aktyw zwizkowy nagle stwierdzi, e przeszkadzam w pracy kolektywu. I wtedy mia miejsce chyba pierwszy zbiorowy protest w Stoczni. 65 stoczniowcw podpisao list w mojej obronie. Uznano, e to nie jest przypadek, tylko jaki spisek i caa sprawa zostaa podcignita pod wydarzenia marcowe. Miaam mie konszachty ze studentami syjonistami18.

    Afera w sprawie toto-lotka zakoczya si w padzierniku 1968 r. przeniesieniem Walentynowicz z Wydziau W-3 na W-263. Stao si tak pomimo stanowiska kolektywu partyjno-zwizkowego W-3, ktry domaga si zwolnienia niepokornej suwnicowej z pracy w Stoczni. Wniosek ten uzasadniano m.in. koniecznoci zlikwidowania antagonizmu pomidzy ob. Walentynowicz a aktywem spoeczno-politycznym Wydziau W-3, koniecznoci stworzenia spokojnej atmosfery wrd kobiet i brakiem nadziei na popraw istniejcej sytuacji midzyludzkiej na Wydziale W-3, co miao wynika z wypo-wiedzi ob. Walentynowicz, i chce i bdzie postpowaa jak dotychczas. Istotnie, deklaracj t Walentynowicz realizowaa kadego dnia. Paradoksalnie umoliwiao jej to nowe stanowisko pracy, gdy jako operatorowi urzdze dwigowych (suwnicowa) pracy starczao na cztery godziny. Walczya o prawa kobiet, rwno i sprawiedliwo w podziale spoecznych pienidzy, pitnowaa akordowy system pracy19.

    Tyle byo przecierade, ilu byo zabitychW poniedziaek, 14 grudnia 1970 r., Walentynowicz schodzia o 6 rano z nocnej zmiany. Akurat

    w tym czasie na hali zebraa si zaoga Wydziau W-3, ktra postanowia zaprotestowa przeciwko wprowadzonym przez Wadysawa Gomuk i Jzefa Cyrankiewicza podwykom. Zapada decyzja o marszu pod dyrekcj Stoczni. Wkrtce okazao si, e protest rozprzestrzeni si na ca Stoczni Gdask im. Lenina. Anna zostaa w tym dniu w Stoczni. Bya w niej take w chwili, kiedy po 10.00 po-nad tysic robotnikw maszerowao na Reichstag jak okrelano siedzib Komitetu Wojewdzkiego PZPR w Gdasku. Czekaa, a wrc koledzy. Po poudniu nie wytrzymaa i opucia Stoczni, kierujc

    18 T. Jastrun, op. cit., s. 16.19 Archiwum Stoczni Gdaskiej, Akta pracownicze A. Walentynowicz, Karta przeniesienia, Gdask,

    3 X 1968 r., b.p.; ibidem, Zacznik do wniosku o zwolnienie z pracy ob. A. Walentynowicz, b.d., b.p.

  • 190

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA si pod KW PZPR. Spotkaa powracajcych stoczniowcw: Czekalimy dugo na ich po-wrt, obawialimy si o ich bezpieczestwo, wreszcie postanowilimy wyruszy w tym sa-mym kierunku. Wracali. Do komitetu ich nie wpuszczono. Kto chyba portier powie-dzia, e gmach jest pusty, a z boku podjecha radiowz, z ktrego pyn gos uzasadniajcy podwyki. Kiedy ruszyli w stron tego samo-chodu, kierowca umkn szybko, a za kie-rownic usiad nasz kolega Jan Subda. Stocz-niowcy pchali ten wz w kierunku Stoczni Pnocnej, potem przez Klinik Poonicz, ul. Piramowicza i Grunwaldzk doszlimy do Politechniki Gdaskiej, woajc: Chod-cie z nami!20.

    Od tej chwili Anna braa udzia w rewolcie. Jeszcze tego dnia protestowaa pod Domem Prasy. Bya wiadkiem walk w okolicach dwor-ca PKP i siedziby partii, gdzie ok. 15 tys. osb staro si z milicj i wojskiem. Tego dnia zgino pi osb. Wie o ofi arach szybko si rozniosa. Anna bya wstrznita. Prbowaa przekony-wa onierzy do racji i postulatw zgaszanych przez stoczniowcw. Bya w Stoczni rwnie 16 grudnia, kiedy krtko po 7.00 pady kolejne strzay. Do strajkujcych stoczniowcw z Le-nina doczyli wwczas pracownicy innych zakadw (m.in. Portu Gdaskiego, Zakadw Naprawczych Taboru Kolejowego, Gdaskiej Stoczni Remontowej i Stoczni Pnocnej). Kazimierz i Anna Walentynowiczowie brali udzia w strajku. Razem z koleankami Anna zaja si kuchni strajkow. Z gwnej stowki widziaa gwn bram i plac okalajcy Stoczni. Wspominaa po latach: Przecie trzeba byo nagotowa duo gorcej zupy dla siedem-nastu tysicy ludzi. Czuam, e dzieje si co wielkiego, e ja mam w tym swj udzia, a wic staraam si by tam, gdzie najbardziej mog si przyda. Obra ziemniaki, ugotowa zup, rozwie j na wydziay. To umiaam. Gdzie w biegu spotkaam ma. By bardzo przygnbiony, ale nie usiowa mnie zatrzyma21.

    Walentynowicz usyszaa strzay 16 grudnia, kiedy obieraa ziemniaki. Pobiega pod bram i zobaczya zastrzelonych stoczniowcw. Na przyzakadowym szpitalu zawieszono biae przecierada, na ktrych krwi zamordowanych nakrelono czerwone krzye. Tyle byo przecierade, ilu byo zabitych wspomi-naa w grudniu 1980 r. na amach korowskiego Robotnika22. To by obraz niezapomniany mwia.

    Jak kosmonauta kr midzy wamiPo Grudniu 70 bezpieka wcigna Ann Walentynowicz na czarn list 192 osb przeznaczonych

    do zwolnienia z pracy w Stoczni Gdaskiej im. Lenina. Przy jej nazwisku dopisano uzasadnienie: Or-ganizator strajkw w grudniu i styczniu, delegat zaogi do rozmw z dyrekcj w dniu 20 V 1971 r.. Bya rozpracowywana i kontrolowana przez SB w ramach dwch spraw obiektowych o krypt. Arka (Stocznia Gdaska im. Lenina) i Jesie 70 (uczestnicy rewolty Grudnia 70). Na polecenie kierowni-

    20 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 46. 21 Ibidem, s. 47. 22 A. Walentynowicz, Grudzie 1970, Robotnik, 12 XII 1980, nr 7071.

    Anna Walentynowicz fascynowaa wielu wybitnych ludzi. W 1981 r. po raz pierwszy spotkaa si

    z poet Zbigniewem Herbertem

    Fot. ze zbiorw A. W

    alentynowicz

  • 191

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IActwaDepartamentu III MSW uczestnicy Grudnia 70 byli take ankietyzowani przygotowywano na ich temat szczegowe opisy i wszechstronne charakterystyki, korzystajc przy tym ze specjalistycznej wiedzy zakadowych kadrowcw oraz grupy socjologw z kilku orodkw naukowych23. Zesp eks-pertw z MSW sporzdzi take ankiet Walentynowicz, ktrej przygotowanie wytumaczono adnota-cj: aktywnie agitowaa do strajku24.

    Krtko po Grudniu 70 na Ann Walentynowicz spady kolejne cierpienia. Jej m Kazimierz po-wanie zachorowa. Na to samo zreszt co ona. Lekarze zdiagnozowali u niego nowotwr, ktry by wy-nikiem warunkw, w jakich pracowa w Stoczni. Wiosn 1971 r. mia ju zaatakowane puca. Anna bya z nim przez cay czas. Sytuacja bya na tyle powana, e w lipcu 1971 r. zwrcia si z prob o urlop bezpatny z powodu bardzo ciko chorego ma. Kazimierz Walentynowicz zmar w padzierniku 1971 r. Po siedmiu latach i czternastu dniach maestwa Anna znw zostaa sama. Sama wykonaa dla niego nagrobny krzy. Zespawaa z solidnego elaza i pomalowaa. Symbolem tej wyjtkowej mioci pozostaa na zawsze obrczka, ktrej Anna Walentynowicz ju nigdy z palca nie zdja.

    Wikszo wolnego czasu spdzaa na cmentarzu: M zmar 10 padziernika 1971. Dwa tygodnie pniej syn dosta wezwanie do wojska. Wyjecha do Ustki, pniej po przysidze by ju bliej, w Gdyni-Oksywiu. Odwiedzaam go tak czsto, jak byo to moliwe, razem odbywalimy jego sub. Wdrowaam tak midzy Stoczni, cmentarzem na Srebrzysku i jednostk wojskow. Nawet w Wigili, ten najwitszy dzie w roku, byam w drodze. Zamiast, jak kada ona i matka, nakry st biaym obrusem i oczekiwa swoich najbliszych z opatkiem, pokonywaam w ciemnociach kolejne kilometry, by zapali wiece na grobie ma, a potem dotrze do syna i spdzi z nim i z jego kolegami kilka godzin na okrcie. A potem znowu cmentarz i dugie rozmowy z nieobecnym, ale cigle bliskim, drogim...25. W 1980 r. zwierzya si Hannie Krall: Zajta byam tylko prac, cmentarzem i dojazdami do syna do Ustki. Na kad Wigili braam w jedn rk torb ze zniczami, w drug wawk, najpierw szam na grb i zapalaam wiece, a potem jechaam do syna. Na grobie mwiam popatrz, Kazik, jak jest. Wszyscy maj dzi swoich bli-skich przy sobie, a wy jestecie w innym wiecie kady i ju ja nie mog dotrze do was jednoczenie. Jak kosmonauta kr midzy wami, midzy waszymi wiatami, czy to jest sprawiedliwe?26.

    Dopiero po kilku miesicach powoli zacza stawa na nogi. U niej oznaczao to suenie innym. Zaangaowaa si w dziaalno komitetu osiedlowego i opiekowaa si schorowanymi starszymi pa-niami. Zwrciam si ku ludziom. Szukaam biednych, chorych i samotnych, potrzebujcych pomo-cy. Zaniedbywaam dom, nawet syna, wolaam cierpie cierpieniem innych, cieszy si ich radoci pisaa na kartach Cienia przyszoci. W pracy wojowaa wci o to samo. I coraz wicej dostrzegaa. Protestowaa przeciwko ordynarnemu rozkradaniu majtku stoczniowego, przerzucaniu pracownikw na budow prywatnych posiadoci, faszowaniu dokumentacji pracowniczej, tuszowaniu wypadkw w zakadzie i pogarszajcym si warunkom BHP27.

    Byo tylko kwesti czasu, kiedy wielu dostrzee to, co widziaa wwczas Anna Walentynowicz. Zreszt w poowie lat siedemdziesitych spodziewaa si ona jakiego przeomu. Pierwszy zwiastun przyszed ju w 1976 r. Najpierw w czerwcu, kiedy trzy wydziay Stoczni Gdaskiej rozpoczy strajk protestacyjny przeciwko podwykom cen detalicznych i obowizujcemu systemowi rekompensat dla pracownikw o niskich dochodach. W kocowej fazie do protestu przyczya si wikszo stocznio-wej zaogi (prawie 10 tys. pracownikw)28. W 1977 r. Walentynowicz zauwaya, e w rocznic masakry

    23 AIPN Gd 003/14, t. 48, Zarzdzenie pk. W. Poogi w sprawie ankietyzacji osb represjonowanych w zaj-ciach grudniowych, Gdask, 15 II 1971 r., k. 11; AIPN 0296/103, t. 5 (caa jednostka archiwalna). Zob. na ten temat: D. Wicenty, Socjologia w subie SB?, Aparat represji w Polsce Ludowej 19441989 2009, nr 7, s. 363431.

    24 AIPN Gd 003/14, t. 20, Ankieta osoby badanej Anna Walentynowicz, b.d., k. 123. 25 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 51. 26 Archiwum Orodka Karta AO III/27K.1, Anna Walentynowicz; H. Krall, Anna Walentynowicz na pyta-

    nie, b.p. 27 T. Jastrun, op. cit., s. 2122. 28 Archiwum Pastwowe w Gdasku, KW PZPR, 2384/1509, Analiza rozwoju sytuacji spoeczno-politycznej

    w dniu 25 VI 1976 r. na terenie wojewdztwa gdaskiego, oprac. KW PZPR w Gdasku, b.d. (po 25 VI 1976 r.), k. 32 i 38.

  • 192

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA 1970 r. nieopodal bramy nr 2 Stoczni Gdaskiej kto pooy wieniec. Mimo szczegowych uzgodnie dyrekcji Stoczni (Klemensa Gniecha i Edwarda Sabego) z kierownictwem SB (mjr. Czesawem Woj-talikiem) w zakresie zapobieenia manifestacji, pod murem, gdzie w 1970 r. zginli robotnicy, zgroma-dzio si sporo ludzi. Pniej dowiedziaa si, e to Bogdan Borusewicz, Baej Wyszkowski i Mariusz Muskat z grup studentw zainicjowali obchody Grudnia 70. Chciaa ich pozna. Wczeniej w Radiu Wolna Europa usyszaa, e powsta Komitet Obrony Robotnikw, a nastpnie, rwnie w Gdasku Studencki Komitet Solidarnoci i Ruch Obrony Praw Czowieka i Obywatela. To by sygna, e idzie nowe, a wraz z nim nadzieja na lepsz Polsk Chciaa dotrze do tych ludzi. Poznaa Borusewicza u ks. Hilarego Jastaka w parafi i Najwitszego Serca Pana Jezusa w Gdyni.

    Nazywam si Anna WalentynowiczW kocu kwietnia 1978 r. powstay Wolne Zwizki Zawodowe Wybrzea. W kocu maja 1978

    r. Anna Walentynowicz postanowia wstpi w szeregi antykomunistycznych wolnych zwizkowcw. O WZZ Wybrzea dowiedziaa si z Radia Wolna Europa. W poowie czerwca trafi a pod adres prze-kazany jej przez Krystyn Dzikowsk. Posza ze skadk na dziaalno WZZ. Miaa przy sobie 610 z, ktre zebraa z kolegami w Stoczni. Okazao si, e dom przy ul. Poznaskiej w Gdasku-Oliwie naley do Kazimierza Szoocha jednego z przywdcw Grudnia 70 w Gdasku, ju wwczas zaan-gaowanego w dziaalno ROPCiO i WZZ. Dzie dobry. Nazywam si Anna Walentynowicz. Ciii... kto, chyba Andrzej Gwiazda, kadzie palec na ustach tutaj jest podsuch! Strasznie si speszyam. I tak byam pena kompleksw. Oni, tacy mdrzy i wyksztaceni, a ja, prosta robotnica, suwnicowa ze Stoczni. To dopiero moje pierwsze wejcie i ju zrobiam ze wraenie. Przecie ja nie mam pojcia o konspiracji! Czy zechc mnie przyj? A jak mam si im przedstawi, skoro tu nie mona rozma-wia, tylko wszystko trzeba pisa na karteczkach? Udao nam si jako porozumie. Na tym pierwszym spotkaniu poznaam Joann i Andrzeja Gwiazdw, Alin Pienkowsk, Edwina Myszka [traktowanego wwczas przez SB jako TW Leszek S.C.]. Oczywicie by i Bogdan Borusewicz, i chyba Krzysztof Wyszkowski. Byam oszoomiona. Prawie wszystkich znaam ju z widzenia, syszaam o ich konspira-cyjnej dziaalnoci, a teraz byam tu, z nimi. Podaam pienidze Borusewiczowi, on przekaza je Mysz-kowi, ktry by skarbnikiem. Alinka Pienkowska podaa mi karteczk z informacj o miejscu i terminie nastpnego spotkania. Nie zadawali mi pyta. Oni wiedzieli, kim jestem. Moje ueranie si w Stoczni nie byo dla nich tajemnic29.

    Walentynowicz w peni zaangaowaa si w WZZ. Ju na drugim spotkaniu, w ktrym uczestniczy-a, zaoferowaa do dyspozycji swoje mieszkanie przy ul. Grunwaldzkiej, ktre stao si jednym z lokali kontaktowych WZZ. Jej oddanie i aktywno w WZZ od razu zostay zauwaone przez SB. Wydzia III A KW MO w Gdasku 13 wrzenia 1978 r. zarejestrowa spraw operacyjnego sprawdzenia (SOS) kryptonim Suwnicowa, ale ju 30 listopada 1978 r. przekwalifi kowa j na spraw operacyjnego roz-pracowania (SOR) o tym samym kryptonimie. Od tej pory a do 1990 r. Walentynowicz ya pod nie-ustannym okiem bezpieki. Musiaa si tego uczy, poznawa zasady konspiracyjnego BHP i zacho-wania na tzw. bezpieczniackich dokach (aresztach podczas tymczasowych zatrzyma i przesucha).

    rodowisko WZZ uwaao Ann Walentynowicz za czoowego dziaacza. Oczekiwano, e jej dowiad-czenie i talenty ujawni si w peni w czasie publicznych wystpie. I tak si zreszt pniej stao. Wa-lentynowicz poznawaa zasady konspiracji, dzieje Polski, prawo pracy, krzywdzcy pracownikw system pracy i pacy w PRL, idee samoorganizacji spoeczestwa i antykomunistycznego oporu30. To by ekster-nistyczny kurs prawie wszystkiego: Kiedy, dziki WZZ, pojawia si szansa uzupenienia mojej edukacji, skorzystaam z niej natychmiast. Pilnie suchaam wykadw, czytaam lektury polecane przez wykadow-cw. Bogdan Borusewicz prowadzi wykady z historii Polski. To, o czym wtedy mwi, dopiero dzi po-jawia si w podrcznikach. Leszek Kaczyski uczy nas korzystania z prawa pracy, wskazywa i omawia paragrafy gwarantujce robotnikom pewne przywileje i moliwoci obrony przy zatargach z pracodawc

    29 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 5758. 30 E. Szczesiak, Borusewicz. Jak run mur. Rozmowy z liderem opozycji demokratycznej, legend Sierpnia

    80 oraz podziemia Solidarnoci, pierwowzorem Czowieka z elaza, Warszawa 2005, s. 94.

  • 193

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IA(wielokrotnie korzystalimy potem z jego pomocy prawnej). Joanna i Andrzej Gwiazdowie objaniali idee opozycji i organizowania samoobrony pracowniczej. Wsplnie omawialimy wszystkie problemy, zgaszane przez suchaczy. Nie byo pyta bez odpowiedzi. Suchaam i uczyam si zachannie31.

    Bya dobr uczennic i szybko przyswajaa sobie zasady polityki niezalenej od wadz. Ideo-wa, aktywna, oddana sprawie, niezwykle odwana, cieszca si wielkim autorytetem w pracy, a poza tym niezwykle skromna, zabierajca gos wycznie wwczas, kiedy ma co wanego do przekazania jednym sowem bya dla WZZ tak cennym nabytkiem, e w krtkim czasie staa si jednym z lide-rw organizacji wolnych zwizkowcw. Braa udzia w spotkaniach, sygnowaa swoim nazwiskiem owiadczenia, z otwart przybic reklamowaa WZZ w pracy. Dobrze poznaa wwczas rodowi-sko trjmiejskiego ruchu oporu. Mimo staego zatrudnienia, w latach 19781980 Anna Walentynowicz braa aktywny udzia we wszystkich akcjach bezporednich WZZ odbywaa podre kurierskie do Warszawy, w zakadzie i na miecie kolportowaa pras niezalen, wesza w skad redakcji Robot-nika Wybrzea, braa udzia w rozprawach sdowych Baeja Wyszkowskiego i kolegw zwalnianych z pracy, akcjach bojkotu wyborw do Rad Narodowych i Sejmu PRL w marcu 1980 r., domagaa si prawdy o mierci Tadeusza Szczepaskiego, ktry zagin w niejasnych okolicznociach w styczniu 1980 r., w czerwcu 1979 r. wyjechaa na spotkanie z papieem Janem Pawem II do Gniezna, braa udzia w demonstracjach 3 maja i 11 listopada, modlitwach w kociele Mariackim w Gdasku w intencji aresztowanych Dariusza Kobzdeja i Tadeusza Szczudowskiego, ale przede wszystkim w przygotowa-niu manifestacji upamitniajcych ofi ary Grudnia 70.

    Mao kto kojarzy Ann Walentynowicz z drugoobiegowych publikacji. Pisaa na amach Robotnika Wybrzea. Zreszt ju krtko po wstpieniu do WZZ objawi si u niej talent pisarski, o ktrym w ten spo-sb wspominaj Gwiazdowie: Jedn z najbardziej zdumiewajcych cech Ani bya umiejtno wygasza-nia przemwie i pisania tekstw. Mimo braku formalnego wyksztacenia miaa swj niepowtarzalny styl i, nie przejmujc si zasadami interpunkcji, precyzyjnie wyraaa myli. Przesiedzielimy kiedy kilka godzin w lesie, usiujc skorygowa tekst Ani. Kada prba koczya si tym, e tekst si rozsypywa, a myl ucie-kaa. Ostatecznie postawilimy tu i wdzie kilka kropek32. Sposb artykulacji prezentowany przez Walen-tynowicz idealnie pasowa do koncepcji redakcyjnej wypracowanej przez Gwiazdw: Kl ma czytelnik, nie autor. Chodzio w niej o prostot jzyka i wymow opisywanych faktw, nie za o emocje autora. De-biut Anny Walentynowicz w Robotniku Wybrzea nastpi w czerwcu 1979 r. W artykule Przedstawiciele Rzdu w Stoczni Gdaskiej opisaa, w jaki sposb szykanuje si j w pracy za dziaalno w WZZ33. Pniej byy kolejne publikacje zarwno w Robotniku Wybrzea, jak i korowskim Robotniku34.

    Mnie ju nie maZaczy si represje. Pocztkowo bardzo si baa. Pytaa sam siebie, czy jest w stanie znosi prze-

    ladowania i deptanie godnoci. Tak o tym pisze w swoich wspomnieniach: Po tym pierwszym aresz-towaniu pobiegam z paczem do Gwiazdw: Ja chyba musz zrezygnowa z dziaalnoci. Nie umiem z nimi rozmawia, s tacy podstpni i brutalni. Ja jestem taka dumna z tego, e jestem z wami, a musz to ukrywa, eby komu nie zaszkodzi. Andrzej pooy mi do na ramieniu: Skoro ci aresztuj, to znaczy, e oni si ciebie boj. A jeli obawiasz si, e moesz powiedzie za duo nie mw wcale. An-drzej jak zawsze krtko i spokojnie umia rozwia moje wtpliwoci. Ju si nie baam. Zaciskaam zby i wiedziaam, e wytrzymam, e kiedy musi si to skoczy35.

    Represjonowano j przede wszystkim w Stoczni Gdaskiej. Sprawa Walentynowicz cign-a si od padziernika 1978 r. Wwczas to, zapewne w wyniku konsultacji z SB, w dyrekcji Stoczni

    31 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 63. 32 Gwiazdozbir w Solidarnoci. Joanna i Andrzej Gwiazdowie w rozmowie z Remigiuszem Okrask, d

    2009, s. 101102. 33 A. Walentynowicz, Przedstawiciele Rzdu w Stoczni Gdaskiej, Robotnik Wybrzea, VI 1979, nr 4,

    s. 34. 34 Idem, Postp techniczny a BHP na Wydziale W-2 Stoczni Gdaskiej, Robotnik Wybrzea, IX 1979, nr 5,

    s. 4; idem, Szczera dyskusja nad antrykotem, Robotnik, 5 X 1979, nr 38/39, s. 4. 35 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 72.

  • 194

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA Gdaskiej pojawi si pomys skutecznego zneutralizowania i ograniczenia jej wpywu na zaog. Cho-dzio o stae oddelegowanie suwnicowej Wydziau W-2 do zwizanych ze Stoczni fi lialnych zakadw pracy Zakadu Okrtowych Urzdze Technicznych Techmor w Gdasku-Letnicy lub Przedsi-biorstwa Produkcyjno-Usugowego Techmet, ktre miao swoje oddziay w Pruszczu Gdaskim oraz w Gdasku-Wrzeszczu. Walentynowicz nie chciaa sysze o odejciu ze Stoczni. W wyniku perswazji przeoonych zgodzia si na czasow delegacj. Kierownictwo zakadu od razu zrelacjonowao SB efek-ty rozmowy z suwnicow: Walentynowicz stwierdzia, e na stae przejcie do innego zakadu nie zgo-dzi si, nie zgadza si rwnie na oddelegowanie do Techmetu, gdy jest zbyt oddalony od jej miejsca zamieszkania. Stwierdzia, e woli ponie konsekwencje w zwizku z odmow. Dodaa przy tym, e w Stoczni Gdaskiej pracuje 28 lat, jest bardzo zwizana z tym zakadem i chciaaby dotrwa w nim do emerytury, do ktrej brakuje jej 5 lat pracy. Natomiast na przejcie na okres 12 miesicy do Techmoru jest gotowa zgodzi si, aeby kierownictwo wydziau nie miao do niej pretensji i eby pokaza, i go-towa jest pomaga innym zakadom36. W kwietniu 1979 r. bezpieka po raz pierwszy omwia z dyrekcj Stoczni kwesti ewentualnego zwolnienia Walentynowicz. Podczas rozmowy z kontaktem subowym (KS) J.W. funkcjonariusz SB przekaza najbardziej intymne informacje na temat stanu zdrowia Walen-tynowicz, sugerujc moliwo skierowania jej na rent. Notatka SB nie pozostawia w tej sprawie wtpli-woci: Poinformowano KS, e A[nna] Walentynowicz w przeszoci przebya powan operacj narz-dw kobiecych oraz obecnie uskara si na szereg innych dolegliwoci zdrowotnych. W zwizku z tym mona by wszcz dziaania zmierzajce do skierowania Anny Walentynowicz na rent. KS wykaza zainteresowanie t propozycj i stwierdzi, e w najbliszym czasie omwi jej wykonanie z dyr[ektorem] ds. pracowniczych37. Ostatecznie Anna Walentynowicz po prawie czterech miesicach oddelegowania do Techmoru (4 grudnia 1978 r. 31 marca 1979 r.) wrcia do Stoczni.

    Jednak na tym nie zakoczyy si kopoty Anny Walentynowicz w pracy. Znw zaczto rozpuszcza plotki o jej rzekomym alkoholizmie. Bezpieka wzywaa jej kolegw do stoczniowej komrki ZSMP. Podczas rozmw obywatelskich straszono, tumaczc, e obrona Walentynowicz pozbawiona jest ja-kiegokolwiek sensu i moe skutkowa wyrzuceniem z pracy. Z dniem 1 lutego 1980 r. dyrekcja Stoczni postanowia przenie Walentynowicz do obsugi suwnicy w Dziale Magazynw Zaopatrzenia Gs na terenie Stoczni Pnocnej (wojskowej). O przeniesieniu powiadomiono j 30 stycznia. Zadaa wic przeszkolenia i 1 lutego z rana nie stawia si na wyznaczonym wydziale Gs. Zostaa ukarana upomnie-niem. Dziki pomocy prawnej Lecha Kaczyskiego, odwoaa si od decyzji o przeniesieniu do Dziau Gs do Terenowej Komisji Odwoawczej ds. Pracy w Gdasku.

    Staraa si w dalszym cigu robi swoje. Kolportowaa ulotki i agitowaa na rzecz WZZ. W dziaania przeciw niej wczy si kierownik Biura ds. Osobowych i Analiz Spoecznych Zbigniew Szczypiski, ktry od tej pory pilotowa spraw Walentynowicz. Szczypiski 17 marca 1980 r. ostrzeg Walenty-nowicz, e jeli raz jeszcze zakci porzdek w pracy, to zostanie zwolniona dyscyplinarnie ze Stoczni. Swoj obietnic zrealizowa 7 sierpnia 1980 r., kiedy poinformowano Walentynowicz o jej dyscyplinar-nym zwolnieniu z pracy w Stoczni z powodu naruszenia podstawowych obowizkw pracowniczych38. I jak teraz y bez Stoczni? To koniec wspominaa tamte chwile. Poszam do Gwiazdy, byo tam kilku znajomych. No, chopcy, teraz bdziecie musieli dziaa beze mnie. Mnie ju nie ma39.

    Przywrci Ann Walentynowicz do pracyO wicie w czwartek 14 sierpnia 1980 r. ulotki Wolnych Zwizkw Zawodowych Wybrzea w obronie

    Anny Walentynowicz pojawiy si w pocigach Szybkiej Kolei Miejskiej, na dworcach PKP, w okoli-cach i na terenie najwikszych zakadw pracy. Akcja WZZ bya dobrze przygotowana i skoordynowana.

    36 AIPN Gd 003/16, t. 11, Notatka ppor. Jana Woronowicza z rozmowy z kontaktem subowym BA na temat A. Walentynowicz, Gdask, 13 XI 1978 r., k. 250.

    37 Ibidem, Notatka subowa ppor. J. Woronowicza z rozmowy z kontaktem subowym J.W. na temat A. Walentynowicz, Gdask, 25 IV 1979 r., k. 349.

    38 Archiwum Stoczni Gdaskiej, Akta pracownicze A. Walentynowicz, Pismo E. Sabego do A. Walentyno-wicz, Gdask, 7 VIII 1980 r., b.p.

    39 T. Jastrun, op. cit., s. 27.

  • 195

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAOrganizacj strajku zaj si Bogdan Borusewicz, ktry szczegy ustali z modymi stoczniowcami z WZZ Jerzym Borowczakiem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prdzyskim. Udao si. Stocznia zastrajkowa-a. Pierwsze postulaty strajkujcych skaday si jedynie z trzech da wymalowanych na kilku dyktach: powrotu do pracy Anny Walentynowicz, podwyki pac o 1000 z i dodatku droynianego40.

    Dla Walentynowicz dynamika wydarze bya zaskoczeniem. W czwartek 14 sierpnia z samego rana (o 7.00) posza na badania do przystoczniowego szpitala. Tutaj dowiedziaa si o strajku na Wydziale K-3 Stoczni Gdaskiej. Na korytarzu przychodni spotkaa przyjacik z WZZ, pielgniark Alin Pienkowsk: Alina! Co si dzieje? A ona nic nie mwi, tylko zaciga mnie do azienki. Naradzamy si, co robi. Alina idzie do gabinetu, eby sprawdzi telefony. Bya tam przez minut, ale dla mnie to wieczno. Wraca. Chyba jest strajk. Nie dziaaj telefony. Trzeba natychmiast zawiadomi Warszaw41. Walentynowicz wrcia szybko do domu, a niebawem pod jej blok zajecha samochd dyrektora Stoczni. Okazao si, e stoczniowcy zadali jej natychmiastowego przyjazdu do zakadu. W dyrektorskim polonezie oczekiwa ju Piotr Maliszewski, wierny obroca Walentynowicz z Wydziau W-2. Samochd zajecha pod same drzwi i agenci nawet nie zauwayli, kiedy wsiadam. Modzi stoczniowcy byli bardzo podekscytowani. Jest strajk. Powiedzielimy dyrektorowi, e nie zaczynamy adnych rozmw, pki nie zobaczymy ciebie. Podjedamy do bramy nr 2. Otworzy bram krzycz stoczniowcy, a ja patrz ze zdumieniem, jak stra przemysowa sucha modych robotnikw. Brama otwarta. Wjedamy do Stoczni. Serce podchodzi mi do garda. Widz nieprzebrane tumy. Stoi koparka. Ludzie chc mnie widzie. Wdrapuj si na dach koparki. Kto podaje mi bukiet r. Stoj z rami na koparce i widz morze gw. Na transparencie ze spilnionej pyty wypisane kred sowa: Przywrci Ann Walentynowicz do pracy, 1000 zotych dodat-ku droynianego. Chc co powiedzie, ale nie mog. Krci mi si w gowie42.

    Wczya si aktywnie w strajk. Podczas negocjacji z dyrekcj odwanie stawiaa spraw budowy pomnika ofi ar Grudnia 70. Zginli ze sowami na ustach: Za chleb, za wolno! Tablica umiesz-czona w sali bdzie krtko po tym zapomniana, tak jak zapomniany jest Grudzie. My musimy przypo-mina to... aresztowaniami i zatrzymaniami na 48 godzin i represjami w pracy. Domagamy si jednak postawienia pomnika tam, gdzie ludzie zginli. W tej chwili teren Stoczni si poszerza; te 20 czy 30 metrw nie wchodzi w gr, ale parkan zostaje, brama zostaje i lad pamici ludzi rozstrzelanych powi-nien zosta43. Z dokumentw sowieckich wynika, e ju w pierwszych chwilach protestu Anna Wa-lentynowicz upominaa si nie tylko o prawd na temat Grudnia 70, ale rwnie o Zbrodni Katyskiej. Jak raportowa Moskwie Konsulat Zwizku Sowieckiego w Gdasku, Walentynowicz domagaa si od dyrekcji zakadu zgody na budow pomnika upamitniajcego Polakw zamordowanych w Katyniu44.

    Komitet Strajkowy osign 16 sierpnia porozumienie z dyrekcj. Podwyka, tablica, gwarancje bezpie-czestwa, przywrcenie Walentynowicz i Wasy do pracy w Stoczni Staam przed sal BHP ogupiaa i bezradna wspominaa Walentynowicz. Wydawao si nam, e jest to zwycistwo. Wychodzilimy z budynku BHP, gdy nagle Alinka Pienkowska, ta kruszynka, mao tego ludka, a taka odwana, zacz-a krzycze: A co z tamtymi ludmi!?! Jak my teraz spojrzymy w oczy wszystkim, ktrzy nas poparli w miecie!?! opowiadaa w 1980 r. Pienkowska krzyczaa: Zdradzilicie nas!!!45. Kto z tumu przed budynkiem sali BHP zawoa: Komitet Strajkowy Lenina zdradzi ideay robotnicze! Inni prbowali protestowa. Przede wszystkim delegaci strajkujcych zakadw pracy. W tym czasie Henryka Krzywonos krzyczaa w stron Wasy: Sprzedalicie nas! Teraz wszystkie mae zakady jak pluskwy wydusz!46.

    40 Zapis wydarze. Gdask Sierpie 1980. Dokumenty, zebrali i oprac. A. Drzycimski i T. Skutnik, War-szawa 1999, s. 9.

    41 Ibidem, s. 28. 42 Ibidem, s. 28. 43 A. Drzycimski, T. Skutnik, op. cit., s. 23. 44 Rossijskij Gosudarstwiennyj Archiw Nowiejszej Istorii, fond 89, opis 67, dieo 5, Raport Konsulatu ZSRS

    w Gdasku na temat przebiegu protestw w sierpniu 1980 r. na terenie woj. gdaskiego, Gdask, 15 IX 1980 r., k. 4. Dokument udostpniony przez B. Musiaa.

    45 Kto tu wpuci dziennikarzy wedug pomysu Marka Millera. 25 lat pniej wedug pomysu Janiny Jankow-skiej i Marka Millera, Warszawa 2005, s. 55.

    46 W. Gieyski, L. Stefaski, Gdask. Sierpie 80, posowie W. Markiewicz, Warszawa 1981, s. 45.

  • 196

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA Pienkowska chwycia Walentynowicz za rk, mwic: Ogaszamy strajk solidarnociowy. Najpierw pobiegy w kierunku bramy nr 3 Stoczni Gdaskiej im. Lenina, skd tum stoczniowcw z wydziau kadubowego kierowa si na dworzec PKP Gdask-Stocznia. Zamkny bram wejciow. Pienkowska, stojc na jakiej plastikowej beczce, wezwaa robotnikw do kontynuacji strajku. Pami-tam do dzi ten widok: tysicy ludzi na mocie wychodzcych ze Stoczni relacjonowaa przed laty Pienkowska. Wymusiam na stranikach zamknicie bramy i zaczam mwi, e strajk przy drugiej bramie zosta przeduony i nawoywaam do solidarnoci z kolegami. To poskutkowao tum cofn si od wyjcia. Oczywicie znalazo si trzech panw z teczkami pod pach krzyczcych Wychodzi-my!, ale zostali wykopani za bram47. Pniej obie dziaaczki WZZ rozbiegy si do poszczeglnych bram stoczniowych (nr 1 i 2), ale tam sytuacja bya w miar opanowana. Walentynowicz dobiega do bramy nr 1, wychodzcej na Stare Miasto. Tam spotkaa zdezorientowanego Was, szarpna go za rkaw, chciaa przemwi. Stana na akumulatorowym wzku i przemwia do robotnikw. Oznajmia, e wanie proklamowano strajk solidarnociowy48.

    Czuam ogromn ulgStrajk zosta uratowany. Anna Walentynowicz udaa si do Gdaskiej Stoczni Remontowej, kt-

    rej zaoga wci nie moga darowa decyzji Komitetu Strajkowego Stoczni Gdaskiej o zakoczeniu strajku. Podeszlimy do bramy, ktr stoczniowcy nie tylko zamknli, ale zaspawali. Kiedy si zbli-ylimy, oni do nas: Wy zdrajcy, amistrajki! Wyzywali nas od najgorszych. Baam si, e posypi si kamienie. W ogle nie chcieli z nami rozmawia wspominaa. Bdc kobiet, w dodatku ze zdra-dzieckiej Stoczni Gdaskiej, nie bya w stanie od razu poderwa zaogi Remontwki. Strajk zosta wprawdzie podtrzymany, ale nieufno do tych z Lenina na jaki czas pozostaa49. wiadek tamtych wydarze Krzysztof Wyszkowski mwi: Pamitam wczesny niepokj Anny i jej prby docierania do robotnikw Stoczni Remontowej przez zaufanych kurierw. Wszystkie dziaania pozostaway bez skutkw. Kierownictwo strajku w Stoczni Remontowej nakazao zaspawanie bram czcych ze Stocz-ni Gdask i zakazao jakiejkolwiek cznoci pomidzy zaogami. Wwczas Anna znowu podja zdecydowane dziaanie. Pod bram Remontwki podjechaa na wzkach akumulatorowych delega-cja MKS. Najpierw przemwi Wasa. Zza bramy odezway si tylko gwizdy. Wtedy na dach wzka wesza Anna. Nie pamitam ani sowa z tego, co mwia. To, co wwczas si stao, byo waniejsze od wszelkich sw. Staem obok wzka i patrzyem na Ann, a po plecach przechodzi mnie dreszcz i do oczu napyway zy. Nigdy nie przeyem rwnie wstrzsajcego wydarzenia i nigdy nie wyobraaem sobie, e co podobnego moe si w ogle wydarzy. Na dachu wzka staa drobna kobieta przemienio-na w potn skoncentrowan energi. Bya to energia tajemnicza, zapewne dostpna tylko kobietom, ale tylko obdarzonym wielk moraln si i absolutnym poczuciem przeznaczenia. Sia jej krzyku, na-tenie emocji, gwatowna tragiczna i heroiczna wyrazisto przygitej w kolanach sylwetki bya tak wielka, tak wspaniaa i sugestywna, e a straszna. Strach byo wzi na swoje sumienie odmow wobec jej wezwania. Po drugiej stronie bramy panowaa cisza. Anna zesza z wzka i nie byem pewien, czy ma poczucie zwycistwa. A nastpnego dnia rano biegn do sali BHP modzi chopcy i krzycz: re-montwka idzie!. I to by widok godny historycznych legend przez most zwodzony z rozwinitymi sztandarami maszeroway karnie uformowane szeregi w niebieskich kombinezonach50.

    Jeszcze tego samego dnia Walentynowicz podja si misji zaproszenia do Stoczni kapana, ktry nazajutrz, w niedziel o 9.00 miaby odprawi Msz w. dla strajkujcych robotnikw. Byo to niezwy-kle wane dla zintegrowania strajkujcych, ale te wczania w ich protest wszystkich mieszkacw Gdaska. Wanie pod bram stoczniow, w miejscu mierci dwch robotnikw w grudniu 1970 r.

    47 K. Mado-Miztner, Dni Solidarnoci, Karta 2000, nr 30, s. 18. 48 A. Walentynowicz, Moja Solidarno, Wrocaw 2007, s. 3132. 49 W. Dobrowolski, Z. Zotkowski, Solidarno Gdaskiej Stoczni Remontowej im. J. Pisudskiego, Gdask

    2005, s. 56 i 58. 50 K. Wyszkowski, Anna Solidarno. Przemwienie wygoszone podczas obchodw 80. rocznicy urodzin

    Anny Walentynowicz w dniu 15 VIII 2009 r. w Paacu Prezydenckim w Warszawie, mps, w zbiorach autora.

  • 197

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAmiaa zosta odprawiona Msza w., ktra w praktyczny sposb poczyaby strajkujcych z ludmi zgromadzonymi pod Stoczni. Brakowao kapana. Jako e Stocznia znajdowaa si kanonicznie na terenie parafi i w. Brygidy Szwedzkiej, to strajkujcy poprosili o pomoc proboszcza Henryka Jankow-skiego. Sprawa wydawaa si czysto formalna, tym bardziej e w ssiedniej Gdyni (nalecej do die-cezji chemiskiej), poproszony o odprawienie Mszy w. na terenie Stoczni im. Komuny Paryskiej ks. Hilary Jastak z radoci przyj zaproszenie robotnikw. W Gdasku byo jednak inaczej. Rozmowy z ks. Jankowskim toczyy si w dwch turach. Proboszcz parafi i w. Brygidy przyby do Stoczni krtko po 18.00 w sobot, 16 sierpnia. Na dziedzicu przed budynkiem dyrekcji Stoczni wyrazi zadowolenie z zakoczenia strajku i wezwa do rozejcia si do domw. Pytany przez Szczudowskiego i Walentyno-wicz o moliwo odprawienia niedzielnej Mszy w. tumaczy, e obowizuje administracyjny zakaz odprawiania naboestw w zakadach pracy, a ponadto nie zezwala na to rwnie bp Lech Kaczmarek. Zadeklarowa wprawdzie moliwo odprawienia Mszy w. w zakadzie, ale jedynie po uprzednim uzy-skaniu zgody od wojewody i ordynariusza.

    Anna Walentynowicz nie wiedziaa wwczas, e wok Mszy w. toczy si misterna gra komunistw i ich tajnych sub, w ktr wcignito biskupa gdaskiego Lecha Kaczmarka. Nikt nie orientowa si rw-nie, e ks. Henryk Jankowski utrzymuje konfi dencjonalne kontakty z mjr. Ryszardem Berdysem z Wydziau IV KW MO w Gdasku. Dzi wiemy, e jej rozmowa z proboszczem parafi i w. Brygidy zostaa zrelacjono-wana Berdysowi, a ten z kolei poinformowa o niej swoich przeoonych w Gdasku i Warszawie51.

    Negocjacje Anny Walentynowicz z wadzami komunistycznymi i biskupem nie byy atwe i zako-czyy si pn noc (ok. 3.00). Nastpnie partyjny sekretarz, wojewoda i biskup gdaski porozumieli si w sprawie Mszy w., cho jeszcze z rana 17 sierpnia delegacja z Walentynowicz na czele kursowa-a midzy kuri, Urzdem Wojewdzkim a kocioem w. Brygidy, przeamujc ostatnie przeszkody. Strajkowa niedziela mocno utkwia w pamici Anny Walentynowicz. Najpierw wielkie wyzwolenie, a pniej znw strach i pytanie: co bdzie dalej? Z jednej strony wyjtkowe, publiczne wiadectwo wiary Polakw, spowiadajcy si i przystpujcy do Komunii w. robotnicy, poczucie wsplnoty, zjed-noczenia i siy. Pakaam, bo jeszcze nigdy nie przeywaam tak gboko radoci z uczestniczenia w naboestwie; cieszyam si za tych wszystkich, ktrzy powrcili do Boga; czuam ogromn ulg, e udao si pokona tor przeszkd i wymusi zgod tych, co rzdz, na odprawienie Mszy w. w Stocz-ni wyzna pniej Walentynowicz52.

    ni mi si straszna wichuraW nocy z 16 na 17 sierpnia 1980 r. powsta Midzyzakadowy Komitet Strajkowy, a Anna Walen-

    tynowicz wesza w skad jego prezydium. Prac w Komitecie Strajkowym uwaaam za sub dla ludzi powiedziaa po latach. Tak rzeczywicie byo. Suwnicowa z W-2 bya dosownie wszdzie. Robia kanapki i suya robotnikom, przyjmowaa delegacje pracownicze z caego kraju, trzymaa piecz nad funduszem strajkowym i skadkami na pomnik ofi ar Grudnia 70, udzielaa wywiadw i tu-maczya sens sierpniowego zrywu, twardo egzekwowaa ustalone zasady protestu (zakaz opuszczania zakadu, prohibicja), braa udzia w modlitwach (prowadzonych gwnie przez dzielne dziaaczki RMP Magdalen Modzelewsk i Boen Rybick), odwiedzaa strajkujce zaogi innych zakadw i ne-gocjowaa warunki porozumienia. Sowem bya niezastpiona, a jednoczenie jak zawsze skromna. Spaam najpierw na pododze, potem na wycieraczce, a wreszcie w fotelu i to by awans pisaa w pamitnikach. pi skulona na fotelu. ni mi si straszna wichura. Chowam si pod drzewem, drzewo trzeszczy zowrogo, zaraz mnie przygniecie, a ja nie mog ruszy rk ani nog. A nagle bu-dz si. Nade mn stoi wysoki mczyzna, to zachodni dziennikarz robi mi zdjcia. Potem widziaam takie zdjcia w holenderskiej gazecie. pi skulona w fotelu53. Staa si wwczas ikon Sierpnia 80. Drobna kobieta w okularach, z upitymi dugimi wosami, w sweterku, dyskutujca z robotnikami,

    51 Wicej: S. Cenckiewicz, Anna Solidarno. ycie i dziaalno Anny Walentynowicz na tle epoki (19292010), Pozna 2010, s. 132 136.

    52 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 94. 53 T. Jastrun, op. cit., s. 35.

  • 198

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA rozmodlona, otwierajca puszki i przyrzdzajca kanapki tak uwiecznili j fi lmowcy i fotoreporterzy przebywajcy w Stoczni.

    Podobnie jak w czasach Wolnych Zwizkw Zawodo-wych Wybrzea, tak i teraz ingerowaa i wypowiadaa si tylko wwczas, kiedy bya jaka wana sprawa do zaatwie-nia, sprawa, na ktrej si znaa i ktra bya jej szczeglnie bliska. Dlatego te podczas negocjacji z Komisj Rzdow (od 23 sierpnia 1980 r.) z wielkim zapaem stawiaa problem urlopw macierzyskich, regulacji w kodeksie pracy, praw pracowniczych i akordu. Nie stronia rwnie od spraw naj-wikszego kalibru publicznie wobec wicepremiera Mie-czysawa Jagielskiego stawaa w obronie aresztowanych dziaaczy KSS KOR, WZZ, ROPCiO i RMP i domagaa si poszanowania praw czowieka w PRL, upominaa si o budow pomnika ofi ar Grudnia 70, legalizacj Wolnych Zwizkw Zawodowych, a nawet opowiadaa si za zniesie-niem cenzury. Nie baa si, i nawet wtpliwoci niektrych doradcw, ktrzy straszyli interwencj sowieck, nie byy jej w stanie powstrzyma54. Zyskaa powszechny podziw i uznanie. Bya otwarta i znajdowaa czas dla kadej dele-gacji przybyej do Stoczni. Tumy dziennikarzy z caego wiata, kamery telewizyjne. Id za mn, szukaj wygodne-go fotela. Czy potrafi z nimi rozmawia? Nie pamitam, co mwiam wspominaa kilka lat pniej. Podszed umiechnity Bogdan Borusewicz. Pani Aniu, mwia pani tak, jakby robia to pani przez cae ycie55.

    W niedziel 31 sierpnia bardzo zmczona, ale i szczli-wa Anna Walentynowicz moga wreszcie wrci do swojego maego mieszkanka w Gdasku-Wrzeszczu. Ostatnia opusz-czaa Stoczni: Koniec strajku. Wasa wsiada do samocho-du ksidza Jankowskiego. Ludzie nios samochd... Ja wy-chodziam ze Stoczni ostatnia. Tak po kobiecemu czuam si odpowiedzialna za to, co zostao, za te ryzy papieru, materace, koce. Przecie trzeba to wszystko gdzie przewie, zabezpieczy. Towarzyszy mi jak zwykle Alinka. Idziemy do dyrektora. Ten dzwoni: Na-tychmiast wz do dyspozycji pani Walentynowicz. Na jak dugo? Na tak dugo, jak to bdzie konieczne. A wic jednak co si stao. To ju nie jest ten sam wiat. Wz dyrektora do mojej dyspozycji i to moje nazwisko w jego ustach wypowiedziane w szacunkiem, a nie jak przeklestwo. Zabieram z bramy dwa portrety papiea i jeden nieduy obraz Matki Boskiej, ktry potem zaniosam do MKZ-u. Jest godzina 21. Pada deszcz56.

    Wielki Strajk dobieg koca. Ju nie trzeba si ba westchna Anna Walentynowicz. Czua si tak, jakby ukoczya pewien etap drogi. Powtarzaa sobie i innym, e od teraz bdzie przede wszystkim czuwa, aby nie byo ludzi skrzywdzonych, aby poda rk kademu, ktry nie umie sobie poradzi. Moe sama zbyt wiele ez wylaam w yciu, chciaabym, eby z mojego powodu kto cho o jeden raz w yciu wicej si umiechn57. Miaa pene prawo powiedzie pniej: Byam kropl, ktra

    54 Ibidem, s. 34. 55 Ibidem. 56 Ibidem, s. 35. 57 Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 33T4992, Rozmowa z A. Walentynowicz na temat jej dziaalnoci

    w WZZ, data emisji w radiu 9 IX 1980 r.

    Pod koniec 1990 r. zicio si wreszcie wielkie marzenie Anny Walentynowicz. Dziki jej staraniom i ofi arnoci wielu

    ludzi w kociele parafi alnymw. Apostow Piotra i Pawa w Suchowoli

    stan pomnik ks. Jerzego Popieuszki

    Fot.

    ze z

    bior

    w A

    . Wal

    enty

    now

    icz

  • 199

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAprzepenia kielich goryczy. Ale nie tylko ja ni byam, moje bohaterstwo polegao na tym, e po prostu wytrzymaam, nie oddaam tego walkowerem. A mogam znie to wszystko tylko dziki temu, e po-wstay Wolne Zwizki Zawodowe Wybrzea i grupa ludzi pomoga mi przetrwa58. Rzeczywicie Anna Walentynowicz bya kropl, ktra przepenia kielich goryczy. Jacek Kuro mwi pniej: Strajk, ktrego jedn z przyczyn byo wyrzucenie Ani, w specyfi cznej sytuacji ustawi Ani w caym ruchu. Ten strajk wybuch z tego powodu, e dokonywano rewizji norm w przemyle maszynowym, podniesiono ceny wyrobw garmaeryjnych i wyrzucono Ann Walentynowicz59.

    Jestem uodpornionaAnna Walentynowicz zostaa etatowym zwizkowcem. Na wniosek Prezydium Midzyzakadowe-

    go Komitetu Zaoycielskiego od 3 wrzenia 1980 r. bya formalnie urlopowana bezpatnie do pracy zwizkowej. Ju nastpnego dnia Prezydium MKZ powierzyo jej zwizkowe fi nanse i dzia interwencyj-ny60. Jednym z celw bezpieki od pocztku istnienia Solidarnoci bya marginalizacja Walentynowicz. Mimo jej wielkich zasug i powszechnego szacunku, ju na przeomie 1980 i 1981 r. Wasa i jego stron-nicy robili wszystko, by zmarginalizowa Walentynowicz. Bya zwizana z gwiazdozbiorem, w okre-sie tworzenia Solidarnoci pilnowaa publicznych pienidzy i sporo wiedziaa o kulisach dziaalnoci zwizkowej. Poza tym, w 1979 r. usyszaa w Wolnych Zwizkach Zawodowych o zaskakujcym wyzna-niu Wasy, ktry w mieszkaniu Gwiazdw przyzna si do zwizkw z bezpiek po Grudniu 70. Bya wic grona. Tej rywalizacji przygldaa si bezpieka, ktra w sporze: Wasa Walentynowicz staa po stronie elektryka. Ju w styczniu 1981 r. analitycy Departamentu III A MSW przygotowywali bezpiek do zasadniczego starcia wewntrz Solidarnoci pomidzy nurtem umiarkowanym i kompromisowym zwizanym z osob Lecha Wasy a konserwatywno-radykalnym, bardziej awanturniczym zgrupowa-nym wok osoby Andrzeja Gwiazdy. Do grupy Gwiazdy zaliczano rzecz jasna Ann Walentynowicz61. Co ciekawe, ju wwczas SB do precyzyjnie zarysowaa paszczyzn konfl iktu w kierownictwie gda-skiej Solidarnoci: Na skutek powstaych rnic pogldw w onie MKZ Gdask, jego przewodni-czcy Lech Wasa dy obecnie do uzdrowienia zaistniaej sytuacji, majc gwny cel wyeliminowanie z grona MKZ ludzi nieukadnych, ktrzy nie podporzdkuj si w dziaaniu jego kierownictwu. Cho-dzi mu gwnie o Ann Walentynowicz, ktrej w ostatnich dniach owiadczy, aby sama zrezygnowaa z dziaalnoci w Zwizku, gdy nie przyczynia si ona do podnoszenia jego autorytetu, a swym nieroz-wanym postpowaniem, nieakceptowanym przez niego podejmuje samowolne dziaanie62.

    O wyeliminowaniu ekstremy przypomina czsto pk Wadysaw Kuca z Departamentu III A MSW: Towarzysze, jeli idzie o operacyjn ochron Solidarnoci i w ogle o dziaanie operacyjne naszej suby, to najwaniejsz spraw na dzi i na najbliszy okres jest podejmowanie i skuteczne rea-lizowanie dziaa zmierzajcych do eliminacji z wpyww na Solidarno tzw. skrzyda radykalnego i wszelkiego rodzaju elementw ekstremistycznych zmierzajcych do wykorzystania tego Zwizku do walki z wadz socjalistyczn w Polsce. W tym celu naley podejmowa energiczne dziaania zmie-rzajce do ograniczenia skutecznoci oddziaywa grup antypastwowych i osb z nimi powizanych, kompromitowanie ich w oczach aktywu Solidarnoci, a gwnie Wasy, aby doprowadza do odizo-lowania ich od Solidarnoci63.

    Szlachetno i niezomno Walentynowicz bya niewygodna dla wadz, bezpieki, a nierzadko rw-nie dla kolegw z NSZZ Solidarno. W kwietniu 1981 r. Prezydium Komisji Zakadowej NSZZ Soli-darno w Stoczni Gdaskiej przyjo uchwa: Z uwagi na nie wywizywanie si z obowizku czonka

    58 AIPN 01101/1, t. 65, Stenogram spotkania z Ann Walentynowicz w dniu 30 VI 1981 r., Gorzw Wielko-polski, 1 VII 1981 r., k. 3.

    59 P. Rabiej, op. cit., s. 115. 60 Archiwum Pastwowe w Gdasku, NSZZ Solidarno w Gdasku, 2217/5, Komunikat nr 2, Gdask,

    4 IX 1980 r., k. 237. 61 AIPN 0236/277, t. 1, Departament III A, Informacja dotyczca niektrych aspektw dziaalnoci NSZZ

    Solidarno, Warszawa, I 1981 r., k. 215. 62 Ibidem, k. 215. 63 AIPN 0236/277, t. 1, Propozycja na telekonferencj w dniu 6 VII 1981, Warszawa, 30 VI 1981 r., k. 23.

  • 200

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA Prezydium oraz niegodne reprezentowanie naszego Zwizku odwouje si natychmiastowo kol. Ann Wa-lentynowicz z Prezydium MKZ Gdask64. W jej obronie stany wwczas rne struktury Solidarnoci, w tym Krajowa Komisja Porozumiewawcza i wadze regionu gdaskiego. Protestowa te osobicie Jacek Kuro. W dodatku specjalnie powoana komisja uznaa decyzj stoczniowej Solidarnoci za prawnie bezskuteczn. Jednak sytuacja Walentynowicz nie ulega zmianie. Wkrtce, rwnie za spraw Solidar-noci Stoczni Gdaskiej, nie przeduono Walentynowicz bezpatnego urlopu w zwizku z jej zaangao-waniem si w prace NSZZ Solidarno. Dzisiaj nie ulega wtpliwoci, e przynajmniej za czci tych upokarzajcych i gorszcych dziaa staa bezpieka i jej ludzie. wiadcz o tym dostpne dzi dokumenty SB, w ktrych akcentuje si fakt prowadzonych wwczas rozmw przez nasz sub z Prezydium NSZZ Solidarno Stoczni Gdaskiej im. Lenina65. W dziaaniach tych do jednoznaczna wydaje si rwnie postawa samego Wasy. Wasa mimo e publicznie broni j, faktycznie chcia si jej pozby z MKZ pisali w kwietniu 1981 r. wysocy funkcjonariusze Departamentu III A MSW66.

    Walentynowicz miaa poczucie wielkiej krzywdy. Nastrj przygnbienia potgoway pniej wie-ci o zamachu na Jana Pawa II (13 maja 1981 r.) i mierci prymasa Wyszyskiego (28 maja 1981 r.). Gorycz upokorzenia i swoje krzywdy ofi arowaa Panu Bogu. Mwia o tym z przejciem na spotkaniu w Gorzowie Wielkopolskim w czerwcu 1981 r. Jej przemwienie zarejestrowaa na tamie bezpieka: Jedynym moim argumentem i to, co mnie trzyma, to jest obrazek Jezusa, ktry zawsze nosz przy sobie w portmonetce. Kiedy j uywam, otwieram i mwi: Boe, uczy moj twarz nieczu na oszczer-stwa. Jeeli ten czowiek potrafi znie wszystkie obelgi, pluto na niego, bito go, policzkowano, a on powiedzia jeli mwi nieprawd, to mi udowodnij, a jeli nie, to dlaczego mnie bijesz. Zawisn na krzyu najniewinniejszy z niewinnych. Ja dawno powinnam ju nie y. Zoliwy rak, operacja, promienie X. Wykorzystano wszystko, czym dysponowaa medycyna przy tym schorzeniu. Ja miaam 5 lat ycia przed sob. Ale jeeli Bg mi darowa ycie, obdarzy mnie zdrowiem, co si chyba musi przeze mnie dokona. I dlatego jestem nieczua na te obelgi. Nazwano mnie rogat, niepoprawn dusz, ale musz da wiadectwo, e jestem fi ltrem, przez ktry przejdzie wszelkie chamstwo. Kto na moim miejscu zaamaby si, wycofaby si. A ja jestem uodporniona. Bo wiadomo, resort dawa mi pogrki. Najpierw chciano mnie przekupi, a potem groono: pani wie, e moe by nieszczliwy wypadek. Odpowiedziaam, e moje ycie jest niewiele warte, a moja mier cholernie wam zaszkodzi. Bo nie mylicie, e Pyjas student z Krakowa, ecie napisali w prasie, e on miertelnie upad. Spoeczestwo wie, e to wy jego zamordowalicie. e to wy skatowalicie czowieka i on si udusi wewntrznym wy-lewem krwi. Nie dano mu pomocy, a mona go byo uratowa. Ale dokonalicie morderstwa. Tak e na moje miejsce przyjdzie dziesiciu innych. To byo jeszcze przed strajkiem. [] I dowiadczona wanie takim przeyciem, dowiadczeniem i tym, e Bg darowa mi ycie, po prostu nie zrezygnuj. Moja rezygnacja zatrzymaaby kko historii, ktre si rozpdzio i si toczy. Ale to nie znaczy, e sprawa by si zakoczya. Nie bd inni, ale ja zrozumiaam, e nie mog si podda walkowerem67.

    Najbardziej spektakularn prb poskromienia Anny Walentynowicz podjto jesieni 1981 r. Zak-tywizowaa si wwczas bezpieka, jak gdyby przeczuwajc rychy koniec karnawau Solidarno-ci. Jedn z ofi ar tej nadmiernej aktywnoci SB bya Anna Walentynowicz. Najpierw, przy okazji planowanej wizyty Walentynowicz w Legnicy, w ramach sprawy o krypt. Anna, powsta plan wy-dania drukiem ulotki, ktra miaa j skompromitowa68. Natomiast w padzierniku 1981 r. w Departa-

    64 Archiwum Komisji Krajowej NSZZ Solidarno, Dokumentacja w sprawie Prezydium KZ NSZZ Soli-darno Stoczni Gdaskiej (Anna Walentynowicz), Kryptonim Konfl ikt, Uchwaa Prezydium KZ NSZZ So-lidarno Stoczni Gdaskiej, Gdask, 1 IV 1981 r., b.p.

    65 AIPN 0364/127, t. 1, Meldunek operacyjny Wydziau III A KW MO w Gdasku, Gdask, 8 X 1981 r., k. 1820.

    66 Ibidem, Analiza materiaw i informacji zebranych przez Wydzia III A KW MO w Gdasku na temat sytuacji w NSZZ Solidarno, Warszawa, 6 IV 1981 r., k. 125.

    67 AIPN 01101/1, t. 65, Stenogram spotkania z Ann Walentynowicz w dniu 30 VI 1981 r., Gorzw Wielko-polski, 1 VII 1981 r., k. 1011.

    68 AIPN Wr 022/367, Szyfrogram ppk. L. Puszczewicza z Wydziau III A KW MO w Legnicy adresowany do naczelnika Wydziau III A KW MO w Gdasku, Legnica, 17 VII 1981 r., k. 20.

  • 201

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAmencie III A MSW w porozumieniu z Wydziaem III A KW MO w Radomiu przygotowano plan kombinacji operacyjnej, ktra polega miaa na podtruciu Walentynowicz, aby w ten sposb przeszko-dzi jej w planowanych spotkaniach z zaogami zakadw pracy Radomia. Zadanie to miaa wykona znajoma Walentynowicz, na pierwszy rzut oka cicha i dobrotliwa Ewa Sobl, wsppracowniczka KSS KOR w Radomiu, dziaaczka i etatowy pracownik NSZZ Solidarno Ziemi Radomskiej. Niestety, od maja 1977 r. a do 1990 r. traktowana bya przez SB jako TW Cesarz, Andrzej, Zbyszek, Karol, Motyl69. Pierwotnie dziaacze radomskiej Solidarnoci, w tym Sobl, planowali ca se-ri spotka i konferencji rozoonych na kilka dni pobytu Walentynowicz w Radomiu. Podczas jednej z wczeniejszych wizyt w Radomiu Walentynowicz nocowaa u Sobl. Ostatecznie program wizyty suwnicowej w Radomiu uleg zmianie, Walentynowicz musiaa wraca do Gdaska70, a SB bya zmu-szona zrezygnowa z realizacji kombinacji operacyjnej. Funkcjonariusze Departamentu III A kpt. Marek Karewicz i ppor. Tadeusz Grudniewski tumaczyli to w nastpujcy sposb: Przewidujc moliwo kilkudniowego pobytu A[nny] Walentynowicz w Radomiu, podjto przygotowania do re-alizacji kombinacji operacyjnej majcej na celu ograniczenie jej moliwoci poruszania si poprzez podanie w odpowiednim momencie przez TW ps. Karol rodka o nazwie Furosemidum. rodek ten aktualnie jest w posiadaniu tow. W[iesawa] Szczepanka, ktry obsuguje TW ps. Karol. Wobec ograniczenia pobytu A[nny] Walentynowicz w Radomiu do kilku godzin kombinacji tej nie stoso-wano. W przygotowania kombinacji wprowadzony jest tylko tow. W[iesaw] Szczepanek z KW MO w Radomiu. [] Zadania zlecone osobowym rdom informacji oraz przygotowane pozostae przed-siwzicia bd realizowane w przypadku ponow nego przyjazdu A[nny] Walentynowicz do Radomia. Uwaga: rodek o nazwie Furosemidum posiada dziaanie silnie odwadniajce i nie jest szkodliwy dla zdrowia, a jednoczenie po kilku godzinach cakowicie wydalany z organizmu71.

    Jak wynika z dokumentw SB plan ten nie zosta zrealizowany gwnie dziki... przypadkowi (i zapewne Boej opiece), ktry sprawi, e Anna Walentynowicz nie moga duej zosta w Radomiu. Jednak odnalezienie tego wyjtkowego dokumentu wiadczy przede wszystkim o tym, e w polskiej bezpiece istniay wzorowane na KGB specjalne komrki okrelane w specjalistycznej literaturze mianem wydziau trucizn lub wydziau biologicznego72.

    Wzmocniona duchowo, wdrowaam dalejOfi arowa swoje krzywdy Panu Bogu i cierpie dla Chrystusa to jej yciowe credo, ktre

    zwaszcza w okresie stanu wojennego i kolejnej fali przeladowa stao si dla niej jak zbroja. Wracaa do tego czsto po wyjciu z internowania w Godapi (w lipcu 1982 r.) i wizienia w Grudzidzu (w mar-cu 1983 r.). Na pocztku czerwca 1983 r. na zaproszenie zmarego niedawno ks. Leona Kantorskiego odwiedzia parafi w. Krzysztofa w Podkowie Lenej. Po Mszy w. proboszcz zorganizowa spotkanie z Walentynowicz. Zafascynowani jej postaw ludzie prbowali dociec, skd w niej tyle siy, odwagi i nadziei. Moj nadziej jest wiara odpowiadaa. Tumaczya, jak wielk rol odgrywa w jej yciu wiara katolicka: Nie wiedziaam, co si dzieje z synem i nie mogam si dowiedzie. Wic byy mo-menty przykre. I wtedy szukaam jakiego wyjcia klkaam i odmawiaam raniec. Raniec jest wielk, potn broni dla nas, ludzi wierzcych. Odprawiaam drog krzyow. I prosz mi wierzy moe to kto bdzie rnie interpretowa ale dosownie tak pastwu powiem, jak ja to przeywaam. Kiedy podniosam si z klczek, kiedy odprawiam drog krzyow, pomylaam sobie: a ty czego zaamujesz si, powinna si cieszy, e ty moesz swoje cierpienie poczy z cierpieniem Chrystusa.

    69 Zob. Karta E-16 dot. E. Sobl z kartoteki odtworzeniowej Biura C MSW; AIPN 0608/265, Karty EO-4/77, EO-4B/72, E-16 dot. E. Sobl z kartoteki informacyjnej b. WUSW w Radomiu, k. 68.

    70 Relacja A. Walentynowicz, Gdask, VIII 2009 r. 71 AIPN 0364/127, t. 1, Sprawozdanie funkcjonariuszy Departamentu III A MSW z pobytu subowego

    w KW MO w Radomiu i realizacji kombinacji operacyjnej przeciwko A. Walentynowicz z uyciem rodka farma-ceutycznego Furosemidum, Warszawa, 23 X 1981 r., k. 68.

    72 Zob. m.in. V. Mitrokhin, KGB Lexicon. The Sowiet Intelligence Ofi icers Hanbook, London New York 2004, s. 14 i nast. W polskiej literaturze zob. m.in. A. Kuzminow, Byem agentem KGB do zada specjalnych, Warszawa 2008, s. 3031 i nast.

  • 202

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA On jest dla nas wzorem. Kiedy kto powiedzia: O wy wszyscy, ktrzy idziecie drog spjrzcie, czy jest wiksze cierpienie ni Jego. Czy jest wiksze cierpienie ni cierpienie zadane Jezusowi? Przecie Go biczowano. Przecie Go cierniem ukoronowano. Przybito Go do krzya i umar. Umierajc powie-dzia: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz, co czyni. I my tak powinnimy postpowa73.

    Uwaaa, e ma dug do spacenia wobec tych wszystkich, ktrzy podczas jej uwizienia otaczali j modlitw i publicznie bronili. Kiedy krtko po wyjciu z wizienia w 1983 r. dowiedziaa si, e w kociele w. Stanisawa Kostki w Warszawie ks. Jerzy Popieuszko odprawia Msze w. w intencji Ojczyzny, uznaa: mnie te nie moe tam zabrakn. Jak pomylaa, tak zrobia. Zaprzyjania si z niepokornym kapanem z oliborza. Rozmowy z ks. Jerzym sprawiay mi ogromn rado, dodaway si i woli dziaania wspominaa. Wzmocniona duchowo, wdrowaam dalej. Do Katowic, a stamtd z pielgrzymk kobiet do Piekar lskich. 15 sierpnia [1983 r.], dla uczczenia pamici ofi ar stanu wojen-nego polegych grnikw zoyam kwiaty pod kopalni Wujek74.

    Ksidza Jerzego rwnie cieszya znajomo z Walentynowicz. Pod dat 10 kwietnia 1983 r. kapelan Solidarnoci odnotowa w dzienniku jej przyjazd do parafi i w. Stanisawa Kostki na spotkanie pra-cownikw suby zdrowia i Misterium o mce i zmartwychwstaniu Chrystusa wedug Romana Brandsta-ettera: Na koniec przemawiaa bardzo ciepo i mdrze Anna Walentynowicz. Bya to dla wszystkich mia niespodzianka. Wielkie wzruszenie. Ania cay wieczr spdzia u mnie. Zaprosiem j na Msz w. za Ojczyzn na 24 kwietnia. Bdzie to druga rocznica powicenia sztandaru Solidarnoci. Jeeli si uda, wmurujemy te tablic z tej okazji75. Takich spotka byo pniej wicej. Ksidz Jerzy Popie-uszko spotyka si z Ann Walentynowicz take podczas swojej bytnoci w Trjmiecie, a kiedy trzeba byo, stawa w jej obronie (zwaszcza w okresie uwizienia w Lublicu w latach 19831984).

    Do przyjani z ks. Jerzym przywizywaa szczegln wag. Dlatego kiedy dowiedziaa si o jego za-giniciu, od razu pojechaa do Warszawy. Wikszo czasu przebywaa w kociele w. Stanisawa Kostki, gdzie razem z Sewerynem Jaworskim, Zbigniewem Romaszewskim i Januszem Onyszkiewiczem anga-owaa si w tworzenie Komitetu Przeciwko Przemocy, ktry mia m.in. pomc w odnalezieniu kapelana Solidarnoci. Od pocztku nie miaa wtpliwoci, e za porwaniem stoj wadze PRL, ktre ustami Jerzego Urbana okrelay zamordowanego kapana mianem natchnionego politycznego fanatyka i or-ganizatora sesji politycznej wcieklizny. Bya wstrznita: Staraam si odsun od siebie najgorsze przeczucia. Moe jeszcze yje, moe mona mu pomc! Trzeba otworzy witynie, modli si w nich nieustannie w jego intencji, czuwa Pojechaam do Warszawy. W kocioach tumy, Msze wite co godzin. W dzie i w nocy gorce modlitwy... Po kilku dniach ju wszyscy wiemy, e nie yje. Zamordo-wany bestialsko, ze zwierzcym okruciestwem. Zostaam w Warszawie do Jego pogrzebu. W cigu tych wypenionych blem dni wielokrotnie wracaam wspomnieniami do naszych spotka76.

    Mylaa, e w spoeczestwie i podziemiu nastpi jaka zasadnicza zmiana w postrzeganiu dyktatu-ry Jaruzelskiego. Miaa nadziej, e ten bestialski mord ukae ludziom prawdziw natur komunizmu, a wielu dziaaczy Solidarnoci pozbawi zudze na moliwoci porozumienia z wadz ludow. Kry-tykowaa przy tej okazji apele Lecha Wasy i ks. Henryka Jankowskiego o zachowanie umiaru i spokoju. Nawet w tym czasie Wasa nawoywa do stworzenia warunkw do rozpoczcia dialogu z wadz. Takie postawienie sprawy kwestionowaa Anna Walentynowicz. Nie bya zwolenniczk organizowania marszw na komendy milicyjne, ale uwaaa, e ofi ary ks. Jerzego nie naley wika w polityczne pro-jekty porozumienia z komunistami. Nie chciaa dopuci do relatywizowania i pomniejszenia ofi ary ks. Popieuszki. Uwaaa, e obowizkiem kierownictwa podziemia Solidarnoci jest zorganizowanie wiel-kiego spoecznego protestu przeciwko reimowi, przeamanie spoecznej apatii i biernoci.

    73 Archiwum Orodka Karta, AO III/27K.1, Anna Walentynowicz, Zapis spotkania z A. Walentynowicz w Podkowie Lenej w dniu 6 VI 1983 r. w parafi i w. Krzysztofa, mps, b.p. Relacja tajnego wsppracownika SB z tego samego spotkania: AIPN 0364/127, t. 2, Wycig z informacji operacyjnej TW Agnieszka, 13 VI 1983 r., Warszawa, 15 VI 1983 r., k. 33.

    74 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 157. 75 Zapiski. Listy i wywiady ks. Jerzego Popieuszki 19671984, oprac. o. G. Bartoszewski OFMCap., Warsza-

    wa 2009, s. 6566. 76 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 166.

  • 203

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IADlatego ju 31 padziernika 1984 r. wsplnie z Joann i Andrzejem Gwiazdami, Leszkiem wit-

    kiem, Karolem Krementowskim i Andrzejem Koodziejem sygnowaa Apel do mieszkacw regionu gdaskiego: Porwanie i zamordowanie przez funkcjonariuszy Suby Bezpieczestwa ks. Jerzego Popieuszki z parafi i w. Stanisawa Kostki na oliborzu w Warszawie wstrzsno opini publiczn. Ofi ar bandytyzmu politycznego pad niezwykle ofi arny i oddany ksidz, znany i szanowany w caym kraju. Osob wybrano tak, aby zastraszy rne rodowiska, miasto i wie, wszystkie ugrupowania polityczne, a take ludzi trzymajcych si na uboczu od spraw publicznych. Terroryci wybieraj jed-nostki najaktywniejsze, ale terroryzm wymierzony jest przeciwko caemu spoeczestwu. Jeeli prze-milczymy t potworn zbrodni i pogodzimy si z ni bez protestu, zatrwaajcy lk sparaliuje nasze myli, sowa i czyny. Nie dajmy si zatrzyma! Protest ludzi pogronych w aobie nie zakci adu i porzdku w naszym kraju. Proponujemy najbardziej pokojowe z moliwych form protestu przeciwko terroryzmowi i oddanie hodu witej pamici ks. Jerzemu. Apelujemy o liczny udzia we wszystkich aobnych uroczystociach religijnych. Noszenie aoby w formie szerokich czarnych opasek na ramie-niu. Wygaszanie wiate i zapalanie wieczek w oknach naszych mieszka midzy godzin 21.0021.15 codziennie do 10 listopada wcznie. Jednogodzinny strajk protestacyjny midzy godzin 12.0013.00 w dniu pogrzebu, w przypadku gdyby termin pogrzebu przypad w dniu wolnym od pracy proponujemy przeprowadzi strajk w pitek 9 listopada br. Musimy pooy kres biernoci jako metodzie walki ze zem. Ofi ar pad czowiek mny i aktywny, kapan i patriota, ktry swoj postaw dawa przykad wszystkim. Bdziemy wierni idei, za ktr odda ycie77.

    Pogrzeb ks. Jerzego Popieuszki odby si w sobot 3 listopada. Dla Anny Walentynowicz by jak droga krzyowa. Przyrzekaa sobie, e bdzie kustoszem pamici ks. Jerzego i propagatorem jego dziea: Jego mier odczuam jak strat kogo bardzo bliskiego. Do Suchowoli, rodzinnej miejscowoci ksidza Jerzego, zorganizowaam pielgrzymk z Gdaska. Chciaam pozna jego rodzicw i rodzestwo, dzieli ich bl i rozpacz. Dziki solidarnej postawie przyjaci ksidza Jerzego sprowadzilimy z Podhala maszy-ny rolnicze, nieprzydatne w warunkach grskich, przeprowadzilimy remont jego rodzinnego domu. Tyle mona byo zrobi dla ywych, a Jemu przyrzekam kontynuowa dzieo, za ktre odda ycie78.

    Pani nie zapraszaemW listopadzie 1984 r. Anna Walentynowicz osobicie udaa si do Kancelarii Rady Pastwa, by

    zoy wszystkie odznaczenia, ktre otrzymaa za swoj prac w Stoczni. Protestowaa w ten sposb przeciwko zamordowaniu ksidza Jerzego. Tak jak potrafi a najlepiej, powody swojego gestu opisaa w zaczonym pimie: Nie mog duej uznawa odznacze nadanych mi przez Rad Pastwa za du-goletni (30 lat) prac w Stoczni Gdaskiej na stanowisku spawacza elektrycznego, poniewa decyzj tej samej RP byam 3-krotnie uwiziona. W tym czasie spustoszono mj dom, ukradziono depozyt wartociowy w wizieniu. Moje listy, pisane z wizienia do RP, pozostaj bez odpowiedzi. Od dwch lat pozbawiono mnie prawa do pracy i do tej pory nie mam emerytury. Dyrektor ZUS Jan Nikajew wyrzuca mnie z biura, a sekretarka Moro urzdza kpiny. Czy oznacza to, e weszlimy w nowy etap walki, w ktrym przeciwnikami s nawet emeryci? Nie onierze Armii Krajowej, jak w latach terro-ru stalinowskiego, kiedy to mordowano najlepszych synw ojczyzny, a gen. Rokossowski dokonywa czystki w Armii Polskiej. Potem byo kajanie si, ale mordw nie zaniechano. Wystarczy przypomnie lata 1956, 1968, 1970, 1976. Szczytem haby dla RP i Rzdu PRL jest mord popeniony na Grzegorzu Przemyku, Piotrze Bartoszcze i ks. Jerzym Popieuszko. Dlatego zwracam 2 Brzowe, jeden Srebrny i jeden Zoty Krzy Zasugi. Doczam zawiadczenie, bo legitymacje zostay zrabowane wraz z innymi rzeczami przez kpt. SB Zbigniewa Kiewena w czasie rewizji w moim domu79.

    W lutym 1985 r. w Bieanowie Starym pod Krakowem, w parafi i kierowanej przez ks. Adol-fa Chojnackiego, Walentynowicz zorganizowaa protest godowy przeciwko nasilajcym si repre-sjom. Dokadnie w cztery miesice po uprowadzeniu i zamordowaniu ks. Jerzego Popieuszki jak

    77 AIPN 0364/127, t. 2, Apel do mieszkacw regionu gdaskiego, Gdask, 31 X 1984 r., k. 190. 78 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 168. 79 AIPN 0364/127, t. 2, Pismo A. Walentynowicz do Rady Pastwa, Gdask, 15 XI 1984 r., k. 149.

  • 204

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA podkrelaa80. Jednak tego rodzaju inicjatywy miay jedynie znaczenie symboliczne. Kiedy w 1986 r.

    Lech Wasa powoa jawn struktur zdelegalizowanego Zwizku Tymczasow Rad Solidarnoci, w ktrej zabrako miejsca dla ludzi penicych funkcje kierownicze w latach 19801981 (np. Andrzeja Gwiazdy, Andrzeja Sowika czy Mariana Jurczyka), Walentynowicz domagaa si zwoania wybranej w 1981 r. Komisji Krajowej NSZZ Solidarno. Protestowaa take przeciwko wyraonej przez Wa-s gotowoci podjcia dialogu z komunistami w obliczu gospodarczej i ekologicznej katastrofy (ze wzgldu na katastrof w elektrowni atomowej w Czarnobylu)81. Mianem targowicy okrelia natomiast apel Wasy i jego wsppracownikw skierowany do wadz amerykaskich o zniesienie sankcji gospo-darczych naoonych przez Stany Zjednoczone na PRL po wprowadzeniu stanu wojennego82.

    Wobec idei porozumienia z komunistami Anna Walentynowicz bya bezradna. Na przeomie 1988 i 1989 r. w jej rodowisku zdawano sobie spraw, e niewiele mona ju zrobi, by przeszkodzi okr-gemu stoowi, bezkarnoci nieznanych sprawcw mordujcych ksiy (Stefana Niedzielaka, Sta-nisawa Suchowolca, a pniej Sylwestra Zycha), rejestracji nowej Solidarnoci, decyzjom rzdu (np. tej z 1 listopada 1988 r. o postawieniu Stoczni Gdaskiej w stan likwidacji) i pogarszajcym si warunkom ycia83. W rejtanowskim gecie rozpaczy Anna Walentynowicz udaa si na obrady kierow-nictwa Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczcym NSZZ Solidarno, ktre w lutym 1989 r. obradowao na plebanii kocioa w. Brygidy w Gdasku. Swoich dawnych przyjaci i kolegw chciaa zapyta, jak Solidarno zamierza zaproponowa narodowi Komitet Obywatelski. Na korytarzu spotkaa m.in. Henryka Wujca, Jacka Kuronia, Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Marka Edelmana, Piotra Nowin-Konopk i Andrzeja Wielowieyskiego. Pojawienie si symbolu-intruza wpra-wio ich w zakopotanie: Andrzej Stelmachowski wita si wanie z Zofi Kuratowsk, kiedy do nich podeszam. Cze Zocha powiedziaam gono i nie patrzc na jej kwan min, zwrciam si do Stelmachowskiego: A pan, profesorze, nie poznaje starszej pani? Dzie dobry. Wycign rk do po-witania: A ktby nie pamita? To pani wrczaa nam kwiatki w osiemdziesitym roku. [] Przywita si ze mn Geremek i odszed wstydliwie gdzie w kt. Przebiega koo mnie kilkakrotnie Kuro, ale chocia si prawie o mnie potkn te mnie nie zauway. Zaczepiony, w biegu zawoa: Cze, cze i ju go nie byo. Nie warto mwi o innych. Spraw rozstrzygn Wasa. Kiedy mu owiadczyam, e chc si przysuchiwa obradom, odpowiedzia: Nie. To s moi gocie, a pani nie zapraszaem. To s obrady przy drzwiach zamknitych. A przed kim je zamykacie? Przed pani wanie. Lechu, ja ci te drzwi otworzyam w osiemdziesitym roku. Ale ja je teraz zamykam. I jeli pani bdzie si upiera, to zawoam sub i ka pani wyrzuci84.

    Zmiany polityczne, ktre zapocztkowa w Polsce okrgy st umoliwiy Annie Walentynowicz powrt do pracy w Stoczni, z ktrej bezprawnie usunli j komunici w 1982 r. Niska emerytura nie pozwalaa jej nawet na wykupywanie recept. Z dniem 1 lutego 1990 r., w wieku 61 lat, Walentynowicz ponownie zostaa operatorem urzdze dwigowych. Stosowne dokumenty w tej sprawie sporzdzay te same osoby, ktre z inspiracji bezpieki zwalniay j w 1982 r. Bez problemw odnalazy si one w no-wej rzeczywistoci. Nikt nie chcia jednak powiedzie pani Ani: przepraszam. Udawano, e wszystko jest w porzdku. Dlatego w rozmowie z Tygodnikiem Solidarno stwierdzia, e nie ma zamiaru wstpowa do NSZZ Solidarno, gdy jest to teraz Zwizek w reyserii Kiszczaka. Zbigniew Szczypiski, byy kierownik dziau kadr, ksztatuje Zwizek z Borusewiczem. Jak mam nalee do takiego Zwizku, w ktrym funkcje sprawuj ludzie, ktrzy mnie w 1980 roku przeladowali i z tego powodu wybuch strajk? pytaa retorycznie dziennikarza85. Rok pniej nabya prawo do wikszej emerytury, cho wci jej wysoko nie pozwalaa na godne ycie. W kadym razie zmczona prac

    80 M. Malec, Protest godowy w Bieanowie 19 lutego 31 sierpnia 1985, Gazeta Polska, 4 II 2009. 81 A. Friszke, Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ Solidarno (19821987) [w:] Solidarno pod-

    ziemna 19811989, Warszawa 2006, s. 166. 82 Owiadczenie z 10 X 1986 r., Tygodnik Powszechny, 26 X 1986, s. 1; AIPN 0364/127, t. 3, Zacznik do

    informacji dziennej MSW, 21 X 1986 r., k. 134. 83 Gwiazdozbir w Solidarnoci, s. 345. 84 A. Walentynowicz, A. Baszanowska, op. cit., s. 174. 85 G. Nawrocki, Suwnicowa, Tygodnik Solidarno, 24 VIII 1990, nr 34.

  • 205

    ZGIN

    LI W D

    RO

    DZE D

    O K

    ATYN

    IAi coraz czstszymi problemami zdrowotnymi uznaa, e nadszed czas, by na wasn prob poprosi o rozwizanie umowy o prac.

    Walka o niepodlego trwaWalka o niepodlego trwa powtarzaa czsto Anna Walentynowicz po 1989 r. Nie tracia ch-

    ci do dalszej aktywnoci. Dziki wsparciu Rady Ochrony Pamici Walk i Mczestwa oraz osobistej pomocy Andrzeja Przewonika odwiedzaa Polakw w dalekim Kazachstanie i Uzbekistanie. Anga-owaa si w remont domu, w ktrym mieszkaa w Wilnie w. Faustyna Kowalska. Inicjowaa wysta-wy i konferencje powicone sybirakom i dzieciom tuaczom. W 2007 r. w Taszkiencie odsonia pomnik powicony onierzom gen. Wadysawa Andersa i tablic dzikczynn ocalonych dzieci tuaczy. Zaangaowanie w sprawy kreso-we byo zreszt charakterystyczne dla caej drogi yciowej Anny Walentynowicz. Ro-bia to zawsze z obowizku wobec Polski i Polakw. Pamitajca swj rodzinny dom w Rwnem, lepiej ni inni rozumiaa los Polakw na Wschodzie. Pozostaa wierna nakazowi sformuowanemu przez Adama Mickiewicza: Jeeli ja zapomn o nich, Ty, Boe na niebie, zapomnij o mnie. Anna Walentynowicz do ostatnich swoich dni domagaa si godnego uhonorowania braci Kowalczykw. Bronia Instytutu Pamici Narodowej i historykw odkrywajcych nieznane karty dziejw. W kraju i za granic organizowaa wystawy i plenery artystycz-ne powicone Jzefowi Pisudskiemu oraz w. Maksymilianowi Kolbe. Nie zapominaa o najsabszych, o tych, ktrzy tracili prac. Na wie o interwencji policji i ochroniarzy w 2002 r. stana w obronie pracownikw fabryki kabli w Oarowie. W cigu ostatnich dwudziestu lat zorganizowaa kilkanacie kolejnych sympozjw z cyklu W trosce o Dom Ojczysty. Organizowaa je Funda-cja Promocji Sztuki Sakralnej, czsto we wsppracy z Domem im. Jzefa Pisudskie-go w Krakowie, a po 2005 r. z Sejmem RP i Kancelari Prezydenta RP. Kada z konfe-rencji powicona bya innemu zagadnieniu, m.in. kondycji gospodarczej Polski, sytuacji rodziny, Unii Europejskiej, marszakowi J. Pisudskiemu, wydarzeniom Sierpnia 80, Wolnym Zwizkom Zawodowym, stanowi wojennemu, transformacji ustrojowej, okrgemu stoowi i III Rzeczypospolitej.

    W wito 3 maja 2006 r. prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyski odznaczy Ann Walenty-nowicz Orderem Ora Biaego za dziaalno na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski. Tym samym Najjaniejsza Rzeczpospolita docenia szlachetny ywot skromnej suwnicowej. Prezydent przygotowa te specjaln uroczysto w osiemdziesit rocznic urodzin Walentynowicz 15 sierpnia 2009 r. w Paacu Prezydenckim, a pniej w Belwederze spotkali si jej najwierniejsi przyjaciele. Pre-zydent Kaczyski podkrela wwczas z dum, e przepowiednia funkcjonariuszy SB z 1984 r. o tym, e nazwiska Walentynowicz nigdy nie bdzie w encyklopediach, nie spenia si. List prestiowych

    Z Andrzejem Gwiazd po dekoracjiOrderem Ora Biaego

    Fot.

    ze z

    bior

    w A

    . Wal

    enty

    now

    icz

  • 206

    ZGIN

    LI

    W D

    RO

    DZE

    DO

    KA

    TYN

    IA wyrnie zamyka Nagroda im. Pawa Wodkowica, ktr Rzecznik Praw Obywatelskich przyzna An-nie Walentynowicz w 2009 r. za odwag w wystpowaniu w obronie podstawowych wartoci i prawd nawet wbrew zdaniu i pogldom wikszoci. W swojej laudacji Janusz Kochanowski powiedzia: Ina-czej jednak ni w skomplikowanych losach wielu Polakw, w yciu Laureatki odbija si ta cz polskiej historii, z ktrej najbardziej powinnimy by dumni. Historia, w ktrej jest miejsce na heroizm bez bysku fl eszy, na trosk o ludzkie prawa tych, ktrzy znajduj si poza gwnym nurtem dziejw, na postpo-wanie zgodne z wasnym sumieniem. ycie Pani Anny Walentynowicz to cika praca, powicenie dla innych, historyczne miejsce w trjmiejskim i oglnokrajowym ruchu antykomunistycznym. A przecie PRL miaa w zamyle jej ideologw oraz ich sowieckich mocodawcw opiera si na ludziach takich jak Pani Walentynowicz, ofi arach przedwojennego ucisku i podziau na posiadaczy i wyzyskiwanych. Osoba, ktr dzi nagradzamy, dowiadczya cierpienia zarwno od swoich, jak i od obcych86.

    Tragiczna mier w katastrofi e samolotowej w Smolesku 10 kwietnia 2010 r. poczya na zawsze Ann Walentynowicz i tych, ktrzy w imieniu pastwa polskiego pragnli j uhonorowa prezydenta Lecha Kaczyskiego i rzecznika Janusza Kochanowskiego

    ***

    ycie Anny Walentynowicz byo jak ciga walka, bez odpoczynku i bez kresu. Kilka lat szarpa-am si, yam tak, jak yli inni, jedziam po kraju i spotykaam si z ludmi wspominaa prawie dwadziecia lat temu. Znaam ks. Popieuszk i przeyam jego mier, robiam godwki, siedziaam w wizieniu za prb zorganizowania strajku w pierwszych dniach stanu wojennego. Potem prbo-waam wmurowa na lsku tablic w rocznic masakry w Wujku, wczeniej internowano mnie w Godapi. Mam za sob pobyt w wizieniach w Tczewie i Gdasku, w szpitalu psychiatrycznym na Rakowieckiej, potem w Katowicach, Lublicu, Bytomiu i w szpitalu wizienia Montelupich w Krako-wie. Kilka straconych lat, o ktrych mogabym mwi dugo i czasem nawet z ciepem w sercu. Czas znaczony take walk o przetrwanie, dorywcz prac przy zbiorze owocw i w ogrodnictwie87.

    Pozostaa sob. Wybraa prawd. To dlatego skromna Ania Lubczyk zostaa wywyszona do godnoci swojego historycznego imienia Anna Solidarno. Moe wanie dlatego skupiao si na niej tyle po-gardy. Otrzymywaa bolesne ciosy nawet ze strony niektrych ludzi Kocioa. Walentynowicz wystpuje w roli ostatniego Mohikanina cywilizacji nienawici powiedzia kiedy abp Jzef yciski88. Takie sowa ze strony arcypasterza byy szczeglnie krzywdzce dla osoby yjcej na co dzie wiar katolick. Jej religijno bya polska, ale nie dewocyjna. Przypominaa troch religijno dawnej polskiej szlachty, ktra nie zawsze bya posuszna ksidzu, ale zawsze stawaa do boju w obronie wiary. Ten, ktrego Anna Walentynowicz kochaa bardziej ni kogokolwiek papie Jan Pawe II,