§ Hochschild Adam - Duch Króla Leopolda

  • View
    266

  • Download
    1

Embed Size (px)

DESCRIPTION

kolonializm

Text of § Hochschild Adam - Duch Króla Leopolda

  • Adam Hochschild

    Duch krla Leopolda

    Opowie o chciwoci, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce

    Z angielskiego przeoy

    Piotr Tarczyski

  • MAPA

  • WSTP

    OPOWIE TA ma swj pocztek w zamierzchej przeszoci, ale jej echa docieraj

    do nas po dzi dzie. Dla mnie jednak momentem kluczowym, rzucajcym wiato na dugie

    poprzedzajce go i nastpujce po nim dziesiciolecia, jest chwila, w ktrej pewien mody

    czowiek dowiadczy moralnego objawienia1.

    Jest rok 1897 lub 1898. Sprbujcie go sobie wyobrazi, wawo zstpujcego z

    parowca kursujcego przez kana La Manche, silnego, krzepkiego, dwudziestokilkuletniego

    mczyzn z zakrconym wsem. Jest pewny siebie i wygadany, cho jego angielszczynie

    brakuje ogady rodem z Eton czy z Oksfordu. Jest dobrze ubrany, ale jego odzie nie

    pochodzi z Bond Street. Majc na utrzymaniu schorowan matk, on oraz powikszajc

    si rodzin, nie jest typem czowieka, ktry atwo ulega jakiej idealistycznej sprawie. Jego

    pogldy s cakowicie zwyczajne. Wyglda - bo nim jest w kadym calu - jak rozsdny,

    szanowany czowiek interesw.

    Edmund Dene Morel jest zaufanym pracownikiem kompanii eglugowej z Liverpoolu.

    Jej filia ma monopol na cay transport towarw z i do Wolnego Pastwa Konga, bo tak

    wwczas nosi nazw to ogromne terytorium w Afryce rodkowej, najwiksza na wiecie

    kolonia naleca tylko do jednego czowieka. Tym czowiekiem jest krl Belgw, Leopold II,

    podziwiany w caej Europie monarcha-filantrop. Do swojej nowej kolonii zaprosi

    misjonarzy. Mwi si, e jego onierze pokonali handlarzy niewolnikw, gnbicych lokaln

    ludno. Od wielu lat europejskie gazety wychwalaj go za inwestowanie swojej prywatnej

    fortuny na rzecz poprawy losu Afrykanw.

    Poniewa Morel mwi pynnie po francusku, kompania wysya go co kilka tygodni do

    Belgii, by dopilnowa zaadunku i rozadunku statkw kursujcych midzy Belgi a Kongiem.

    Cho urzdnicy, z ktrymi przyszo mu pracowa ju od lat, nadzorujcy handel na tej trasie,

    nie widz niczego niepokojcego, Morel od razu zaczyna dostrzega, e co jest nie w

    porzdku. W Antwerpii widzi statki swojej kompanii, ktrych luki wypenione s po brzegi

    cennym adunkiem kauczuku i koci soniowej. Kiedy jednak odcumowuj, by powrci do

    Konga - na nabrzeu gra wwczas orkiestra wojskowa, a oywieni modzi ludzie w

  • mundurach opieraj si o burt - wioz z powrotem przede wszystkim oficerw armii, bro i

    amunicj. Nie moe by tu mowy o adnym handlu. W zamian za kauczuk i ko soniow

    nie wysya si z powrotem prawie nic, jeli w ogle cokolwiek. Skoro w zamian za owe

    bogactwa nie wraca do Afryki niemal nic, Morel zdaje sobie spraw, e mog one pochodzi

    tylko i wycznie z pracy niewolniczej.

    Stanwszy twarz w twarz ze zem, Morel nie odwraca wzroku. Wrcz przeciwnie, to,

    co widzi, uksztatuje nie tylko jego przysze ycie, ale take niezwyky, pierwszy w XX

    wieku ponadnarodowy ruch w obronie praw czowieka. Rzadko kiedy jednemu czowiekowi -

    nawet tak zdeterminowanemu, elokwentnemu, obdarzonemu wybitnym talentem

    organizacyjnym i niemal nadludzk energi - udaje si prawie samodzielnie sprawi, by jeden

    temat na ponad dekad zagoci na pierwszych stronach gazet. Zaledwie kilka lat po tym, jak

    pierwszy raz stan w dokach Antwerpii, Edmund Morel bdzie przyjmowany w Biaym

    Domu, gdzie bdzie si stara przekona prezydenta Theodorea Roosevelta, e Stany

    Zjednoczone maj szczeglny obowizek zrobi co w sprawie Konga. Bdzie organizowa

    delegacje do brytyjskiego Foreign Office i zachca kadego, by przyczy si do jego

    sprawy - od Bookera T. Washingtona przez Anatolea Francea po arcybiskupa Canterbury.

    Zorganizuje ponad dwiecie masowych protestw w caych Stanach Zjednoczonych

    przeciwko niewolniczej pracy w Kongu. W Anglii bdzie ich jeszcze wicej - w szczycie

    krucjaty ponad trzysta - i bd przyciga nawet po pi tysicy ludzi2. Jeden z listw

    protestacyjnych w sprawie Konga do londyskiego Timesa podpisze jedenastu parw,

    dziewitnastu biskupw, siedemdziesiciu szeciu parlamentarzystw, siedmiu

    przewodniczcych izb handlu, trzynastu wydawcw gwnych gazet i kady lord mayor w

    kraju3. Pogadanki o okropnociach dziejcych si w Kongu krla Leopolda bd

    organizowane nawet w Australii, a we Woszech dwch mczyzn stoczy z ich powodu

    pojedynek. Brytyjski sekretarz spraw zagranicznych, sir Edward Grey, czowiek daleki od

    skonnoci do przesadzania, stwierdzi, e w cigu co najmniej trzydziestu lat adna

    zagraniczna kwestia nie poruszya kraju tak bardzo i tak gwatownie4.

    Oto historia tego ruchu - historia okrutnej zbrodni, w protecie przeciw ktrej powsta,

    dugiego okresu odkry i podboju, ktry go poprzedza, a take tego, jak wiat zapomnia o

    jednym z najwikszych masowych mordw w historii wspczesnej.

    *

  • Nie wiedziaem niemal niczego o historii Konga, dopki par lat temu nie natrafiem

    na pewien przypis w ksice, ktr wwczas czytaem. Gdy natykamy si na co, co robi na

    nas wyjtkowe wraenie, czsto pamitamy, gdzie bylimy, gdy to si stao. W moim

    przypadku bya wtedy pna noc, a ja, zdrtwiay i zmczony, siedziaem na tylnym fotelu

    samolotu leccego przez Atlantyk ze wschodu na zachd.

    Przypis dotyczy pewnego cytatu z tekstu Marka Twaina, powstaego - jak gosia

    notka - gdy pisarz zaangaowa si w oglnowiatowy ruch przeciwko niewolnictwu w

    Kongu, ktre pochono od piciu do omiu milionw istnie ludzkich. Oglnowiatowy

    ruch? Pi do omiu milionw istnie ludzkich? Byem zdumiony.

    Statystyki na temat masowych mordw s czsto bardzo niedokadne. Jeli jednak

    choby poowa tej liczby bya prawdziwa, to Kongo byoby jednym z najwikszych pl

    mierci w najnowszej historii. Dlaczego te mierci nie s uwzgldniane w zwyczajowej

    wyliczance okropnoci naszego wieku? I dlaczego nigdy o nich nie syszaem? Na temat praw

    czowieka pisaem przecie od lat, a w cigu moich kilku wypraw do Afryki byem raz nawet

    w samym Kongu.

    Byo to w 1961 roku. W pewnym mieszkaniu w Leopoldville wysuchaem wwczas

    jakiego faceta z CIA, ktry za duo wypi i z satysfakcj opisywa, jak i gdzie kilka miesicy

    wczeniej zamordowano Patricea Lumumb, pierwszego premiera tego wieo niepodlegego

    kraju. Czowiek ten zaoy, e kady Amerykanin - choby tylko przebywajcy w Kongu z

    wizyt student, jak ja - bdzie podziela jego ulg z powodu mierci czowieka, ktrego rzd

    Stanw Zjednoczonych uwaa za niebezpiecznego, lewicowego wichrzyciela. Ta rozmowa

    wci rozbrzmiewaa w mojej gowie, kiedy dzie lub dwa dni pniej wczesnym rankiem

    opuszczaem Kongo, przepywajc promem rzek o tej samej nazwie, a wschodzce soce

    owietlao ciemne, gadkie fale uderzajce o kadub odzi.

    Wiele lat pniej, gdy natknem si na ten przypis, uwiadomiem sobie wasn

    niewiedz na temat wczesnej historii Konga. Zdaem sobie spraw, e - tak jak miliony ludzi -

    czytaem przecie co na ten temat - Jdro ciemnoci Josepha Conrada. Analizujc je w

    collegeu, skupiaem si jednak na tropach Freudowskich - mitycznych podtekstach,

  • spojrzeniu do wntrza postaci - traktujc t ksik jako beletrystyk, a nie literatur faktu.

    Zaczem czyta o tym wicej. Im bardziej si w to zagbiaem, tym wyraniej

    zdawaem sobie spraw, e przed stu laty Kongo rzeczywicie dowiadczyo zbrodni, ktrej

    skala jest porwnywalna z Holokaustem. Zarazem, niespodziewanie dla samego siebie,

    spostrzegem, e zafascynowali mnie niezwykli bohaterowie tej opowieci. Cho Edmund

    Dene Morel zapocztkowa ten ruch, nie by on jednak pierwszym czowiekiem, ktry

    dostrzeg, czym naprawd jest Kongo krla Leopolda, i prbowa zwrci na to uwag wiata.

    Przed nim by George Washington Williams, czarnoskry amerykaski dziennikarz i historyk,

    ktry - jako pierwszy - przeprowadza wywiady z Afrykanami na temat ich dowiadcze z

    biaymi zdobywcami. Inny czarnoskry Amerykanin, William Sheppard, opisa pewne

    wydarzenie, ktrego by wiadkiem w kongijskim lesie deszczowym, a ktre, jako symbol

    brutalnoci kolonializmu, wywaro niezatarte pitno na wiadomoci wiata. Byli te inni

    bohaterowie, z ktrych najodwaniejszy zakoczy ycie na londyskiej szubienicy. W

    poowie opowieci pojawia si mody kapitan, Joseph Conrad, ktry spodziewa si pozna

    egzotyczn Afryk z marze swojego dziecistwa, ale zamiast niej znajduje

    najnikczemniejsz walk o up, jaka kiedykolwiek splugawia sumienie ludzkoci i histori

    odkry geograficznych5. Nad nimi wszystkimi majaczy krl Leopold II, czowiek chciwy i

    przebiegy, peen obudy i wdziku, przypominajcy szekspirowskich zoczycw.

    ledzc przeplatajce si losy tych ludzi, zdaem sobie spraw z jeszcze jednej rzeczy

    na temat okruciestw w Kongu i poruszenia, ktre wywoay. By to pierwszy wielki

    midzynarodowy skandal epoki telegrafu i fotografii. Poczenie rzezi na przemysow skal,

    wyszych sfer, seksu, potgi, jak daje sawa, rywalizacji wpyww i kampanii medialnych,

    rozgrywajce si w kilku krajach po obu stronach Atlantyku, wydaje si by uderzajco

    podobne do dzisiejszych skandali. Co wicej, w odrnieniu od innych wielkich drapiecw

    historii, Czyngis-Chana czy hiszpaskich konkwistadorw, krl Leopold II nigdy nie przela

    nawet kropli krwi. Jego stopa nigdy nie stana w Kongu. Jest w tym rwnie co bardzo

    nowoczesnego - niczym w przypadku pilota bombowca, ktry lecc wysoko, ponad

    chmurami, nigdy nie syszy krzykw ofiar, nie widzi zniszczonych domw i zmasakrowanych

    cia.

    Cho Europa dawno ju zapomniaa o kongijskich ofiarach Leopolda, odnalazem

    ogromn ilo materiaw, pozwalajcych zrekonstruowa ich los: wspomnienia z Konga

  • odkrywcw, kapitanw parowcw, wojsko