of 25/25

Z krwi i kości

  • View
    219

  • Download
    1

Embed Size (px)

DESCRIPTION

Życie Kyle’a Byrne’a legło w gruzach w chwili, kiedy w wieku dwunastu lat w stracił ojca, wziętego filadelfijskiego prawnika Brak ojca odcisnął na jego życiu bolesne piętno. Kyle pracę raczej miewa niż ma, dni spędza przy grach wideo, wieczorami zaś przesiaduje w barze, ale nawet on sam zdaje sobie sprawę, jak niewielki sens ma takie życie. Ta bezproduktywna, ale przynajmniej spokojna egzystencja kończy się, gdy w brutalny sposób zostaje zamordowany były wspólnik ojca Kyle’a. Wkrótce potem zgłasza się jeden z dawnych klientów ojca, ujawniając informacje, które zmuszają młodego Byrne’a do rozpoczęcia własnego śledztwa. Zaskakujące tropy prowadzą go ku najwyższym kręgom politycznego establishmentu. Zadający niewygodne pytania i rozdrapujący stare rany Kyle ściąga na siebie gniew ludzi, którzy nie zawahają się przed niczym, żeby zachować bogactwo i władzę.

Text of Z krwi i kości

  • 2j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:2 c:1 blacktext

  • William LashnerZ krwi i koci

    3

    Przeoy Jerzy Malinowski

    z krwi i kosci str 1-3_130x205mm-BLACK_spad5mm.indd 3 2014-12-15 15:03:12

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:3 c:1 blacktext

  • Tytu oryginau: Blood and BoneProjekt okadki: Pawe Rosoek

    Redakcja: Jacek RingRedakcja techniczna: Robert Fritzkowski

    Korekta: Jolanta Spodar, Magorzata Szewczyk, Ewa Krzywicka

    Copyright 2009 by William LashnerPublished by arrangement with HarperCollins

    Publishers. All rights reserved.Zdjcie na okadce ChenPG/ Fotolia

    for this edition by MUZA SA, Warszawa 2015 for the Polish translation by Jerzy Malinowski

    ISBN 978-83-7758-584-9

    Wydawnictwo AkuratWarszawa 2015

    4

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:4 c:1 blacktext

  • Mojemu ojcu, ktry jest ze mn kadego dnia

    5

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:5 c:1 blacktext

  • 6j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:6 c:1 blacktext

  • Nie jeste to czasem czerep adwokata? Gdzie si podziayjego kruczki i wykrty,

    jego ewentualnoci, jego kazualnoci i matactwa?

    William Szekspir, Hamlet, akt 5 scena 1,prze. Jzef Paszkowski

    7

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:7 c:1 blacktext

  • 8j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:8 c:1 blacktext

  • Rozdzia 1

    1994

    Dwunastoletni Kyle nie cierpia garnituru.Nie mg znie te niczego, co wizao si z tym

    dniem gosu wujka Maksa, ktry siedzia za kierowczdezelowanego czarnego pikapa i gldzi, jaskrawegosoca racego go w oczy, tego, e samochd wypeniaszczelnie dym z papierosa matki, ciskajcego mu o-dek lku przed tym, co ma nastpi. Ale najbardziejprzeszkadza mu garnitur.Matka kupia mu go raptem wczoraj, wypatrzya na

    wieszaku w jakim dyskoncie. By wiotki i szary, ni-czym martwe zwierz, upolowane i przywleczone dodomu. Na jutro powiedziaa z takim samym obojtnym

    umiechem, jaki goci na jej twarzy od chwili, kiedywrci do domu ze szkoy, a ona, zanim zdy zdjplecak, poinformowaa go, co si stao.

    9

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:9 c:1 blacktext

  • Nie chc wkada garnituru odpowiedzia. Kupiam troch wikszy cigna, nie zwracajc

    uwagi na jego sowa wic posuy ci jeszcze w przy-szym roku.No i teraz siedzia w nim, w swoim pierwszym garni-

    turze, ktry zaciska si wok niego jak pi. Nie le-a dobrze; spodnie byy przydugie, a marynarka w ra-mionach za szeroka, na dodatek ten krawat. Zastanawiasi, jak mona nosi co tak niewygodnego na co dzie.Jego ojciec, ilekro przychodzi z wizyt, mia zacini-ty wok szyi krawat. Granatowy garnitur, wski, ciem-ny krawat, umiech pokych zbw i gsta czuprynasiwych wosw. Cze, chopaku rzuca na widok Kylea, mierz-

    wic mu wosy. Nigdy nie lubiem sukinsyna odezwa si wujek

    Max, ktry by starszym bratem matki. Wyrwa si napogrzeb z miasta, co samo w sobie miao ju by miymgestem. Nie byo. Przesta, Max zareagowaa matka Kylea. Tak sobie gadam. Od dwunastu lat tak sobie gadasz. Powiedz, e nie miaem racji wujek Max otar

    usta wierzchem doni. Gdzie go to dopado? W New Jersey. Co, tam te kogo ukrywa? Ucisz si. Dobrze, ju dobrze. Okay. Ale bez niego bdzie

    lepiej. Nam wszystkim. Laszlo powiedzia, co to byo? Serce.

    10

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:10 c:1 blacktext

  • Jasne. Zostawi nam moe jaki dom czy co takiego?Matka Kylea nie odpowiedziaa. Zacigna si dy-

    mem papierosa i opara gow o szyb. Niech zgadn. Nie dostaa nawet zaproszenia. Laszlo sugerowa, e lepiej bdzie, jeli nie przyj-

    dziemy. wietnie odpar wujek Max. W takim razie szy-

    kuje si lepsza zabawa, ni si spodziewaem.Kyle, wcinity pomidzy wujka a matk, wyjrza

    przez okno, wycigajc szyj i przesaniajc oczy przedsocem. Po niebie, w tym samym tempie co samochd,suna ciemna chmura. Kyle nie poszed dzisiaj do szko-y to fajnie, ale po poudniu pewnie nie zdy na mecz to byo do dupy. Poza tym nie zapaka do tej pory, coutwierdzio go w przekonaniu, e z nim jest co niew porzdku. Widzia, e jego matka te nie pakaa.Miaa przyklejony do warg ten swj dziwny umiech,zupenie jak ta pani Mona na obrazie, i palia papierosaza papierosem, co byo jakim znakiem, ale Kyle niewidzia w jej oczach ez. Tymczasem wujka Maksawszystko to jakby mao obchodzio. Czyli chyba nie byoto nic takiego. Ale gdzie tam, w gbi serca, czu, ebyo to co wanego, waniejszego ni cokolwiek inne-go i e powinien gono to wykrzycze, i e jest z nimco nie tak, bo nie krzycza.Mijane szeregi maych, skromnych domkw ustpiy

    miejsca niskiemu murowi z kamienia. Za murem byy na-grobki i niewielkie marmurowe krypty, zupenie jak z se-rialu Scooby-Doo. Ta gwatowna zmiana scenerii przywr-cia Kylea do rzeczywistoci i przypomniaa o czekajcym

    11

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:11 c:1 blacktext

  • go nieprzyjemnym zadaniu. Wsun palec pod konie-rzyk koszuli tam, gdzie by wze krawata i szarpn.Nic to nie pomogo.Wujek Max skrci na cmentarz. Po prawej znajdo-

    waa si kaplica, podobna do pozostaych krypt, ale natyle dua, e moga pomieci armi upiorw. Zaczynamy zabaw odezwa si wujek Max, za-

    trzymujc samochd na jednym z pozostaych wolnychmiejsc na parkingu i wyczajc silnik.Kiedy ich trjka zbliaa si do wejcia, kbia si tam

    ju skromna grupka pospnych aobnikw. Szli w sze-regu, rami w rami barczysty wujekMax w krzykliwejsportowej marynarce; matka Kylea, wysoka, wcinitaw dug czarn sukienk i Kyle w le lecym na nimgarniturku. Kilka twarzy zwrcio si w ich kierunkui tumek nagle znieruchomia, jakby zobaczy trjk re-wolwerowcw z jakiego starego czarno-biaego wester-nu, kroczc rodkiem zakurzonej ulicy. Kyle zawaha si,ale jego matka uniosa gow i sza dalej, zdajc si niezauwaa tych spojrze. Kyle podcign spodnie i szyb-ko j dogoni.Na cianie kaplicy, za szklan tafl, widniay wpite

    w czarn tablic litery z biaego plastiku.

    POGRZEB LIAMA BYRNEA10.30

    NIECH BG OBDARZY JEGO DUSZ POKOJEM

    Marne szanse mrukn wujek Max, otwierajccikie metalowe drzwi.

    12

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:12 c:1 blacktext

  • Minwszy krucht, Kyle znalaz si w chodnym, mrocz-nym wntrzu. Kaplica bya zbudowana z kamienia i sta-y w niej rzdy w wikszoci ju zapenionych awekz ciemnego drewna. Przez witra przedstawiajcy soceprzewitujce przez chmury do wntrza wpadao wiat-o. Wzdu nawy gwnej cigna si kolejka ludziprzesuwajcych si w kierunku masywnego stou znajdu-jcego si na przedzie. Osoby siedzce w awkach zwrci-y w ich stron twarze, kilka jakby z ociganiem. MatkaKylea kroczya miao dalej i usiada w jednym z tylnychrzdw. Kyle wlizgn si tu obok niej, a w kocu takewujek Max opad ciko na siedzenie. Wszyscy si dziwnie na nas gapi zauway Kyle. Niech si sukinsyny gapi skomentowa gono

    wujek Max.Kto go uciszy. Wujek Max skrzywi si. Powiniene podej i dotkn urny powiedziaa

    matka do Kylea. Dlaczego nie ma trumny? Pewnie chcia zosta skremowany. I tylko tyle zostao? Podejd tam. Nie chc. Powiniene si poegna. A ty? Ja ju si poegnaam. Id.To byo co wicej ni uprzejme danie. Powiedziaa

    to tak, jakby wiedziaa o wszystkim co w tej chwili czu,jak by wystraszony, a jednoczenie chodny i obojt-ny, i jaki to bdzie miao na niego wpyw w przyszoci.

    13

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:13 c:1 blacktext

  • Jego matka nie naleaa do osb, ktre mona lekcewa-y, wic Kyle wsta powoli z awki, przecisn si obokwujka Maksa i z zakopotaniem poszed na koniec ko-lejki.Posuwaa si powoli, zrywami. Za plecami Kylea usta-

    wiali si nastpni ludzie, sprawiajcy wraenie bardzowanych, powicajcych swj cenny czas na oddanieczci temu, co znajdowao si w urnie. Kyle spojrza namczyzn stojcego przy stole z urn, ubranego w czarnygarnitur. Mia szerokie ramiona i donie splecione przedsob. Jego postawa kazaa si Kyleowi zastanowi, czyprzypadkiem nie jest z Secret Service albo czego w tymrodzaju, ale co robioby Secret Service w takiej marnejkaplicy? Stojca przed Kyleem kobieta odsuna si nabok i oto by przed urn.Z obydwu stron otaczay j dwa ogromne lnico

    niebieskie wiece z zielonymi gazkami i drobnymibiaymi kwiatkami. Urna miaa ksztat kucajcego m-czyzny z szerokimi ramionami i ma gow. Posta by-a wielkoci piki futbolowej. Kyle na ten widok cofnsi mimowolnie, wpadajc na stojcego za nim m-czyzn.Czowiek pchn go delikatnie. Naprzd, synu.Kyle zawaha si. Spodoba mu si dotyk ciepej doni

    mczyzny na jego ramieniu i uspokajajcy ton jegogosu. Nazwa go synem. Tak, jasne. Kyle zrobi krok doprzodu i, jak kazaa matka, zamierza dotkn urny, alepowstrzymaa go wycignita do czowieka w ciem-nym garniturze.

    14

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:14 c:1 blacktext

  • adnego dotykania odezwa si pilnujcy urnymczyzna. Mama powiedziaa, e powinienem adnego dotykania. Ale Kyle zajkn si to jest Przechod dalej powiedzia mczyzna, jakby by

    policjantem na miejscu wypadku. Prosz przechodzi da-lej, tu nie ma nic do ogldania. Tylko bezuyteczne prochyw cuchncym naczyniu. Mczyzna pokierowa Kylea nalewo, gdzie kolejka skrcaa w kierunku rzdu ludzisiedzcych w pierwszej awce. Kyle przyglda si chwi-l mczynie, szukajc w jego uchu suchawki, wiedziabowiem z telewizji, e agenci Secret Service takie nosz.Suchawki nie byo. Nie poszedby zatem do wizienia,gdyby zignorowa jego polecenie, cho nie wydao musi to najlepszym pomysem. Skin wic tylko gowi obrci si.Ludzie z kolejki po kolei skadali kondolencje tym

    z pierwszej awki, ujmujc domi ich wycignite doniei wypowiadajc pene wspczucia sowa. Tak mi przykro.Wszystkim nam bdzie go brakowao. By znakomitym prawni-kiem, a jeszcze lepszym czowiekiem. Przykro mi. Wszyscy ciludzie skadajcy kondolencje wywoali u Kylea jedno-czenie smutek i zo. Kim byli ci, ktrych pociesza-no? Dlaczego nie pocieszali jego?Nie chcia ju tu by ani chwili duej. W cianie na-

    przeciwko znajdoway si drzwi. Przyszo mu do gowy,eby wybiec przez nie wprost na soce. Moe gdybyzacz teraz biec i nie zatrzymywa si, zdyby na po-cztek meczu. Tylko czy pozwoliliby mu rzuca pik

    15

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:15 c:1 blacktext

  • w garniturze? Ju mia skierowa si do drzwi, kiedydostrzeg czerwon lampk sygnalizujc, e w razieich otwarcia wczy si alarm. Poczu si jak w potrzasku,jak ubrany w szary garnitur borsuk zamknity w klatce.Kolejka posuwaa si naprzd.Przed awk sta drobny, przygarbiony mczyzna

    z gadko zaczesanymi do tyu czarnymi wosami i przy-mknitymi powiekami. Skoni przed Kyleem gowi zmusi si do uprzejmego umiechu. Wycign rk,uj do Kylea i potrzsn ni. Dzikujemy za przybycie odezwa si cicho. Oczywicie. A jak masz waciwie na imi, mody czowieku? Kyle odpar chopak i nagle uprzejmy umiech

    mczyzny sta si nieco mniej uprzejmy. Trzymajcwci do Kylea, obrci swoje garbate plecy i wy-cigajc szyj, zerkn za siebie. Wycign szyj natyle, by dostrzec matk Kylea. Nastpnie przywoaruchem gowy stojcego przy urnie mczyzn w gar-niturze.Kiedy tamten zacz si zblia, garbus cisn do

    Kylea jeszcze mocniej i delikatnie, ale stanowczo po-wiedzia: Powiniene ju i, Kyle. Ten miy pan zaprowadzi

    ci do wyjcia. Laszlo? Kto to jest? zapytaa siedzca obok ko-

    bieta, starsza pani w duych, przyciemnionych okula-rach i ze starannie uoonymi czarnymi wosami. Mwiaz lekkim akcentem. Jak skunks Pep Le Swd z kres-kwki.

    16

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:16 c:1 blacktext

  • To tylko jaki chopiec odpar Laszlo. Podaj mi swoj do, mody czowieku zwrcia si

    do Kylea. Laszlo z ociganiem puci do Kylea, a onazaraz uja j delikatnie i poklepaa drug doni. Mia-a nabrzmiae, jaskrawoczerwone wargi; pachniaa jaki-mi ostrymi perfumami i mglicie znajomymi. Dzikuj, e przyszede powiedziaa. Znae

    mojego ma? A kto jest pani mem? zapyta Kyle. Uroczy zachwycia si kobieta. On nie wie. Mo-

    im mem by Liam Byrne. To jego pogrzeb. Pozwlmy mu ju i wtrci si Laszlo. Przyszed poegna zmarego zaprotestowaa ko-

    bieta. To taki uroczy chopiec. Powiedz mi, modyczowieku, znae mojego ma? W pewnym sensie odpowiedzia Kyle. By mo-

    im ojcem.Jego uwag przykuy przede wszystkim wargi kobie-

    ty, sposb, w jaki ich misista czerwie staa po jegosowach, a zaraz potem rozchyliy si w wyrazie wsp-czucia. Nie mg oderwa oczu od tych warg; z jakie-go niewiadomego powodu wydaway mu si pikne.Wpatrywa si w nie nawet wtedy, gdy kobieta uniosado i pooya na jego policzku. Wic to ty stwierdzia. Mj biedny chopcze.Czu na swojej skrze dziwnie uspokajajce ciepo jej

    doni. Wtuli policzek w t do, jakby czeka na takipeen wspczucia dotyk od chwili, kiedy dotara doniego wie o mierci ojca. Mj biedny chopiec.

    17

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:17 c:1 blacktext

  • Dotyk kobiety by tak ciepy i pocieszajcy, e dopieropo duszej chwili poczu bl. Starucha uszczypna gow policzek. I w tej samej chwili jej cudowne czerwonewargi cigny si i zadray. Nie powiniene przez to przechodzi.Szczypaa go coraz mocniej. Bl sta si dotkliwy i Kyle

    chcia si cofn o krok, ale palce zacinite na jego skrzenie pozwoliy mu ruszy si z miejsca. Nie ma tu miejsca dla kogo takiego jak ty powie-

    dziaa. Skalasz tylko jego pami. Laszlo, zabierz stdzaraz tego chopca, zanim ta chwila stanie si dla niegozbyt bolesna.

    Przed kaplic kcili si gono wujek Max i mczyznanazywany Laszlo, a przynajmniej wujek Max gono sikci. Tymczasemmatka Kylea staa oparta o samochdi palia papierosa. Na jej twarzy goci teraz umiech ko-go, kto spodziewa si takiej awantury, pojawiajc si napogrzebie i posyajc swojego jedynego syna na przdkaplicy, eby dotkn urny z prochami ojca. Co zamierzasz zrobi dla tej rodziny? naciska

    wujek Max. Musimy to ustali tu i teraz. To nie jest odpowiednie miejsce na takie dyskusje

    odpar Laszlo. Niby dlaczego, do cholery? Dla mnie jest idealne.

    Przyprowad tu pani Byrne i ca reszt, niech roz-strzygn to razem. Dlaczego niby syn nie ma prawa byobecny na pogrzebie wasnego ojca? Kim, do diaba, tyi ona jestecie, eby mu tego zabrania?

    18

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:18 c:1 blacktext

  • Moemy o tym porozmawia pniej? Nie, porozmawiamy o tym teraz, sukinsynu. A jeli

    bdzie trzeba, to cigniemy wasnych prawnikw. To nie bdzie konieczne. Dlaczego tak si dzieje, e kiedy jaki prawnik m-

    wi: nie ma potrzeby angaowa do sprawy innegoprawnika, to okazuje si to potrzebne jak diabli?W czasie gdy dwaj mczyni toczyli spr, Kyle kuc-

    n i bezmylnie wodzi patykiem po asfalcie, zostawia-jc na nim lad kory. Policzek piek go tak, jakby starawiedma z wydatnymi czerwonymi wargami trafia gopik baseballow w twarz. Ale jeszcze gorszy by widoktych wszystkich wanych ludzi skadajcych jej kondo-lencje. Dlaczego nie skadali kondolencji jemu? Tak miprzykro. Twj ojciec by dobrym, bardzo dobrym czowiekiem.Wiedz, e wszyscy o tobie mylimy. Chcia usysze kondo-lencje. Gdzie one byy? Pewnie zagubiy si gdzie, takjak jego zy.Liam Byrne nie by staym elementem ycia Kylea.

    Kyle nie potrafi sobie przypomnie czasw, kiedy ojciecmieszka z nimi; musia wierzy matce na sowo. Cho-piec pamita tylko to cze, chopaku, kiedy ojciec poja-wia si w domu, mniej wicej co dwa miesice, i by przezmatk czstowany obiadem i drinkiem. Czasem obser-wowa, jak Kyle rzuca pik na boisku znajdujcym sina tyach posterunku policji. Kyle podejrzewa, e ojcieczwraca si do niego chopaku, poniewa nie pamitajego prawdziwego imienia. Ojciec zawsze by w yciuKylea bardziej zjaw ni kimkolwiek innym, wydawa-o si wic zupenie naturalne, e w kocu rzeczywicie

    19

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:19 c:1 blacktext

  • si ni sta. Jedyna rnica polegaa na tym, e od tejchwili, kiedy Kyle bdzie spoglda z boiska na trybunyMaej Ligi, nie bdzie ju czu rozczarowania.Mimo to w gbi duszy podejrzewa, e powinno by

    co wicej prcz tej pustki: braku ez, kondolencji, obola-ego policzka i karczemnej awantury na parkingu. Przy-szo mu do gowy, eby wrci do rodka i powiedziewszystkim, kim jest, chodzi od awki do awki i domagasi kondolencji. On by moim ojcem powiedziaby. I wte-dy wszyscy zaczliby jak jeden m. Tak nam przykro.Musisz by dzielnym chopcem. Jeli mgbym co dla ciebiezrobi. A moe powinien po prostu podej i dotknurny, jak prbowa ju wczeniej, moe to skruszyobylody. Tyle e wci sta tam czowiek z Secret Service,gotw go w kadej chwili powstrzyma.Kyle podnis si, rzuci patyk na ziemi i podszed

    do matki. Dlaczego nie pozwalaj nam wrci do rodka? To skomplikowane. Jego ona miesznie mwi. Jest Francuzk? Tak. Czy to dlatego jej nie zostawi?Matka Kylea parskna miechem. Nie pozwolili mi dotkn urny poali si. Sucham? Urny. Trudno, Kyle. Kto j zabierze, kiedy bdzie po wszystkim? Przypuszczam, e j pochowaj. A dlaczego my jej nie wemiemy?

    20

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:20 c:1 blacktext

  • Naprawd chciaby? Nie odpowiedzia, ale to nie bya prawda.Kyle nie nalea do tych dzieci, ktre musiay mie

    wszystko. Nie marudzi mamie o aluminiowym kiju base-ballowym czy rkawicy Wilson 2000, nie jcza, e chcemie Nintendo Super NES, kiedy jego Sega bya ju prze-starzaa. Ale nagle, bardziej ni czegokolwiek innegowczeniej w yciu, zapragn mie t urn.Ruszy w kierunku drzwi kaplicy. Tymczasem wujek

    Max wci si spiera z Laszlem. Chcemy tylko wiedzie, jak zamierzasz uregulowa

    zobowizania! wykrzykiwa czerwony na twarzy wu-jek Max, a z ust wylatyway mu przy tym kropelki liny. Powiedz, e dostaniemy to, co nam si naley. No,powiedz, chcemy to usysze.Kyle przystan na chwil w wejciu i potar obolay

    policzek. Nastpnie otworzy jedno skrzydo drzwii wlizgn si do rodka.Kiedy zamkny si za nim drzwi, ryk wujka Maksa

    ucich, a zastpi go agodny i jednoczenie natarczywygos stojcego przed otarzem ksidza. Kyle nie zwracauwagi ani na duchownego, ani na obrcone gowy ga-picych si na niego ludzi, ani nawet na czowieka z Se-cret Service, ktry zauway, jak wchodzi do kaplicy,i ruszy w jego kierunku. Widzia tylko urn, ukwieco-n i pkat, ksztatem przypominajc rubasznego ma-ego czowieczka, czekajcego, eby go dotkn, wziw rce i czule przytuli.I wtedy czas zwolni, ograniczy si do kilku wyra-

    nie zarysowanych chwil.

    21

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:21 c:1 blacktext

  • Takie ma si czasem wraenie przed decydujcymrzutem pik na boisku baseballowym albo kiedy pod-czas meczu futbolowego stoi si na swojej pozycji, a roz-grywajcy zaczyna wykrzykiwa komendy. Wszystkozwolnio. Wydarzenia zdaway si toczy niespiesznie,krok po kroku, z oczywist logik, nawet jeli w rzeczy-wistoci wyglday na bezadne i gwatowne.Czowiek z Secret Service w ciemnym garniturze szed

    powoli naw, urywanym krokiem, jak w starych filmach.Kyle natar prosto na niego, odtrci wycignit rki ruszy biegiemnaprzd. Chwyci urn, gwatownie obr-ci si i rzuci ku bocznym drzwiom. Lewym biodremzahaczy o wystajc z framugi zasuw.Kiedy wczy si alarm, stojcy na parkingu przed

    kaplic Laszlo zacz si rozglda dookoa, a tymcza-sem wujek Max w dalszym cigu mu wymyla. Patrz na mnie, kiedy do ciebie mwi! wykrzykn,

    wymachujc wycignitym palcem przed twarz Laszla.Matka Kylea, nadal oparta o samochd, obrcia gow,eby zobaczy, co si dzieje. I nagle zacza si mia,lekko i sardonicznie. miaa si na widok swojego sy-na, Kylea Byrnea, w opoczcym na wietrze garniturku,znikajcego jak sposzony lis w gbi cmentarza, z ukwie-con urn, ktra wygldaa niczym wielka zielona pikafutbolowa, ciskan w zagbieniu okcia.Kilka lat pniej, kiedy zaczy si mnoy wtpliwo-

    ci dotyczce mierci jego ojca, wyania, jak wyania siz kosza kobra, kiedy Kyle odkry, e jest uwikany w hi-stori o drobnych szwindlach i wielkich aspiracjach,o rodzinnych patologiach, politycznych ambicjach i mor-

    22

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:22 c:1 blacktext

  • derstwie, kiedy jego wiat by peen tajemnic i krwi,wraca mylami do tego biegu przez cmentarz jakonajwspanialszej chwili w swoim smutnym, zmarnowa-nym yciu.Nie uciek wtedy daleko. Po kilku sekundach cu-

    downej wolnoci, sam na sam z ojcem u boku, zaha-czy stop o nagrobek, ktry prbowa przeskoczy,i run jak dugi na ziemi, podczas gdy urna poszy-bowaa w powietrzu. Po chwili gruchna z trzaskiem,rozrzucajc kaskad prochw i pobielaych fragmen-tw koci.Kiedy znalaz go ylasty grabarz w roboczym kombine-

    zonie, Kyle siedzia na ziemi i desperacko stara si po-zbiera do rozbitej urny to, co zostao z jego ojca. Co my tu mamy? zapyta grabarz, wspierajc si

    na opacie. To mj tata odpar Kyle. Przykro mi. By prawnikiem. Mimo wszystko jest mi przykro. Spalili go. Tak. Musz go wsadzi z powrotem do urny.Mczyzna umiechn si agodnie. Nie musisz, synu. Sam si tym zajm. Ale to mj tata. Nie martw si, mody czowieku. Niewane, co si

    stanie z jego szcztkami. On i tak zawsze bdzie przytobie. Mj tata? Jak?

    23

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:23 c:1 blacktext

  • Tak to ju jest z synami i ojcami. On bdzie y dalejw twojej krwi i w twoich kociach. Na dobre i na ze,zawsze tam bdzie. Mczyzna przyklkn na jednokolano. Pomog ci. Nie, dzikuj odpar Kyle, syszc tupot ng

    i pene oburzenia krzyki dobiegajce od strony kaplicy. Chyba musz sam to zrobi.Kiedy wracali pikapem z cmentarza, wujek Max go-

    no zorzeczy na t kanali Laszlo Totha, a tymczasemmatka Kylea patrzya przed siebie i palia. Kyle siedziapomidzy nimi z jedn rk w kieszeni marynarki i czusi dziwnie szczliwy.Podobao mu si, e grabarz przyklkn, eby mu

    pomc. To bya najmilsza rzecz, jaka go tego dnia spotka-a. Moe kiedy doronie, zostanie grabarzem. W tamtejchwili wydawao mu si, e to najszlachetniejszy z zawo-dw pomaga dzieciom i koi al. Przyjrza si temu, cozostao z jego garnituru. Nogawki na obu kolanach byyrozdarte i poplamione krwi, a jeden okie marynarki dosownie w strzpach. Garnitur by kompletnie znisz-czony. Tyle dobrego.Po tym wszystkim, co si stao, poczu ulg. Poczu si

    prawie normalnie. Co prawda dalej nie pacz po zmar-ym ojcu pomyla, przebierajc palcami w kieszeni,gdzie bya gar szarego proszku, ale przelaem za niegokrew, a to chyba co znaczy, czy nie?Czy nie?

    24

    j:aZ_krwi_i_kosci 28-1-2015 p:24 c:1 blacktext

  • Z krwi i kosci-frontZ krwi i kosci BLOKZ krwi i kosci-tyl