Click here to load reader

Minerwa. Biblioteka Filozofii i Historii Filozofii - Monoskop · Biblioteka Filozofii i Historii Filozofii pod redakcja Leszka Brogowskiego . MICHEL FOUCAULT Porządek dyskursu Wykład

  • View
    224

  • Download
    0

Embed Size (px)

Text of Minerwa. Biblioteka Filozofii i Historii Filozofii - Monoskop · Biblioteka Filozofii i Historii...

Minerwa. Biblioteka Filozofii i Historii Filozofii pod redakcja Leszka Brogowskiego

MICHEL FOUCAULT

Porzdek dyskursu Wykad i naugu racy jny wyg oszony

w College de France 2 grudnia 1970

Przeoy Micha Kozowski

s owo/obraz terytoria

W wykad, ktry mam dzisiaj wygosi i ktry bd musia, by moe, kontynuowa przez lata, chciabym mc wlizn si bezszelestnie. Zamiast zabiera gos, wolabym raczej by objty przez mow i niesiony poza wszelki moliwy pocztek. Pragnbym zobaczy si dopiero w chwili, gdy mwi gosem bez imienia poprzedzajcego mnie od dawna. Wystarczyoby mi wtedy powiza, pody za zdaniem, usadowi si, nie zdajc sobie z tego sprawy, w jego szczelinach, tak jakby ono samo dawao mi znak, utrzymujc si, w danej chwili, w zawieszeniu. Nie byoby wtedy pocztku, a ja sam, zamiast by tym, od ktrego pochodzi dyskurs, bybym raczej zdany na przypadkowo jego biegu, niczym niewielkie niedopenienie, punkt jego moliwego zaniku.

Chciabym mie za sob (jako e dawno ju zaczem mwi, powielajc z gry to, co powiem teraz) gos mwicy tak oto: Trzeba kontynuowa, nie mog kontynuowa, trzeba kontynuowa, trzeba wypowiada sowa takie, jakie s; trzeba je wypowiada, a do momentu kiedy mnie odnajd, kiedy to one mnie wypowiedz. Dziwne to cierpienie, dziwny brak. Trzeba i dalej. By moe to ju si stao, by moe sowa ju mnie wypowiedziay, by moe przywiody mnie do progu mojej historii, przed bram, ktra otwiera t histori. Zdziwioby mnie, gdyby miaa si ona otworzy".

6 M I C H E L F O U C A U L T

Wielu, jak sadz, ma podobne pragnienie, eby nie musie zaczyna. Podobne pragnienie, by si odnale, wej do gry od drugiej strony dyskursu; nie musie z zewntrz bra pod uwag tego, co moe on nie jednostkowego, niepokojcego, by moe zowrogiego. Temu tak powszechnemu yczeniu instytucja odpowiada ironicznie, nadajc tym pocztkom charakter uroczysty, otaczajc je krgiem uwagi i milczenia, narzucajc im, jakby z oddali, zrytuali-zowane formy.

Pragnienie mwi: Nie chc musie wchodzi samo w ten przypadkowy porzdek dyskursu; nie chc mie z nim do czynienia w tym, w czym jest rozstrzygajcy i decydujcy. Chciabym, eby by wszdzie wok mnie, cichy, przezroczysty, gboki i nieokrelenie otwarty. Tam, gdzie inni odpowiadaliby na moje oczekiwanie i skd prawdy wynurzayby si jedna po drugiej. Mnie pozostaoby tylko pozwoli si nie, w nim i przez niego, w beztroskim dryfowaniu". |nstytucjja za odpowiada: Nie masz si czego obawia, zaczynaj. Wszyscy jestemy tu po to, by ci pokaza, e dyskurs jest zgodny z prawem; e od dawna ju troszczymy si o jego publiczne przejawy. Miejsce dla niego zostao przygotowane; miejsce, ktre go uczci, ale i rozbroi. A nawet jeli zdarzy mu si zachowa jeszcze jak moc, to zachowaj wanie dziki nam i tylko dziki nam".

By moe jednak ta instytucja i to pragnienie nie s niczym innym, jak tylko dwiema przeciwstawnymi reakcjami na t sam obaw: obaw o to, czym jest dyskurs w swej materialnej rzeczywistoci rzeczy wypowiedzianej i zapi-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 7

sanej. Jest to obawa o t przejciow form istnienia, skazan niewtpliwie na wymazanie w biegu czasu, ktry do nas nie naley. Obawa odczucia w tej czynnoci, tak codziennej i szartej, mocy i niebezpieczestw trudnych do wyobraenia. Obawa dostrzeenia walk, zwycistw, ran, panowania i niewoli we wszystkich tych sowach, ktrych chropowato wygadzio dugotrwae uywanie.

C jednak jest tak niebezpieczne w fakcie, e ludzie mwi, e ich dyskurs mnoy si w nieskoczono? Gdzie waciwie tkwi zagroenie?

Oto hipoteza, ktr chc wysun dzisiejszego wieczoru, aby ustali miejsce - lub raczej bardzo prowizoryczny teatr - pracy, ktr wykonuj: podejrzewam mianowicie, e w kadym spoeczestwie wytwarzanie dyskursu jest rwnoczenie kontrolowane, selekcjonowane, organizowane i poddane redystrybucji przez pewn liczb procedur, ktrych rol jest zaklina moce i niebezpieczestwa, zawadn przypadkowoci zdarze, wymkn si cikiej, niepokojcej materialnoci.

Spoeczestwo takie jak nasze zna, rzecz jasna, procedury w y k l u c z e n i a . Najbardziej oczywista, najblisza nam, to z a k D o b r z e wiemy, e nie mamy prawa powiedzie wszystkiego, e nie moemy mwi o wszystkim w kadej sytuacji, wreszcie - e byle kto nie moe mwi o byle czym. Tabu przedmiotowe, rytua okolicz-

8 M I C H E L F O U C A U L T

noci, uprzywilejowane lub wyczne prawo podmiotu mwicego - oto gra trzech typw zakazu, ktre przecinaj si, wzmacniaj i kompensuj, tworzc zoon sie, nieustannie ulegajc modyfikacjom. Chc jedynie zauway, e w naszych czasach obszary, gdzie sie jest najrzadsza, gdzie mno si wolne przestrzenie, to wanie obszaryseksualnoci i polityki. Zupenie tak, jakby dyskurs, daleki od bycia ywioem przezroczystym i neutralnym, w ktrym seksualno si rozbraja, a polityka pacyfikuje, by jednym z miejsc, gdzie realizuj one w sposb uprzywilejowany niektre ze swych budzcych lk mocy. Dyskurs z trudem da si sprowadzi do czego nieznaczcego; zakazy, ktre go dotykaj, ukazuj bardzo wczenie i szybko jego zwizek z podaniem i wadz. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro dyskurs - jak pokazaa nam psychoanaliza - nie jest wycznie tym, co ujawnia (lub ukrywa) podanie, lecz take samym jego przedmiotem. Historia nieustannie dowodzi, e dyskurs jest nie tylko czym, co tumaczy walki i systemy panowania, lecz rwnie tym, dla czego i poprzez co walczymy - jest wadz, ktr usiujemy zdoby.

W naszym spoeczestwie istnieje jeszcze inna zasada wykluczenia, nieoparta tym razem na zakazie, lecz na podziale i odrzuceniu. Myl tu o opozycji rozumu i szalestwa. Od gbokiego redniowiecza dyskurs szaleca nie moe cyrkulowa tak jak inne dyskursy. Zdarza si, e jego mowa traktowana jest jak niebya. A pozbawiona prawdy i wanoci, nie moe domaga si sprawiedliwo-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 9

ci, nie moe uwiarygodni si w akcie kontraktu, nie moe nawet dokona transsubstancjacji, przemieniajc chleb w ciao podczas ofiary mszalnej. Zdarza si jednak, e w opozycji do wszelkiej innej mowy przyznaje si jej szczeglne zdolnoci: zdolno wypowiadania prawdy ukrytej, zdolno przepowiadania przyszoci lub zdolno widzenia w caej naiwnoci tego, czego mdro innych nie jest w stanie dostrzec. Interesujca jest konstatacja, e w cigu wiekw w Europie mowa szaleca nie bya rozumiana; albo jeli bya, to wanie jako mowa prawdy. Opadaa w nico - odrzucana, gdy tylko j wypowiedziano; albo przeciwnie - odkrywano w niej rozum naiwny lub przebiegy, rozum bardziej racjonalny ni ten, ktry nalea do ludzi racjonalnych. W kadym razie, wykluczona czy te tajemnie przepeniona rozumem, mowa szaleca, w sensie cisym, nie istniaa. To przez jej sowa rozpoznawano szalestwo szaleca. Wanie ona bya miejscem, gdzie dokonywa si podzia, cho sama nie bya odbierana ani suchana. Nigdy jednak, przed kocem XVIII wieku, lekarzowi nie przychodzio na myl dowiadywa si, co waciwie zostao powiedziane (jak powiedziane, dlaczego powiedziane) w tej mowie, ktra przecie ustanawiaa rnic. Cay ten gigantyczny dyskurs szaleca sprowadza si do haasu. Przyznawano mu gjos tylko symbolicznie, na scenie teatru, gdzie wystpowa bezbronny i pojednany, jako e gra rol prawdy w masce.

Odpowiecie mi zapewne, e wszystko to dzisiaj ju si skoczyo lub wanie dobiega koca, e mowa szaleca

10 M I C H E L F O U C A U L T

nie znajduje si po drugiej stronie tego podziau, e nie jest ju niebya; przeciwnie - ledzimy j uwanie, poszukujemy w niej sensu, zarysw lub ruin dziea. Udaje nam si nawet przyapa t mow szaleca w naszych wasnych artykulacjach, w tym malekim rozdarciu, przez ktre umyka nam to, co mwimy. Jednak tak wielkie zainteresowanie nie dowodzi, e stary podzia nie ma ju znaczenia. Wystarczy pomyle o caym arsnl&wichy, poprzez ktr odszyfrowujemy t mow; wzi pod uwag ca sie instytucji, ktre pozwalaj komu - lekarzowi, psychoanalitykowi - sucha tej mowy i jednoczenie umoliwiaj pacjentowi wnoszenie lub powstrzymywanie w beznadziejnym wysiku swoich nieszczsnych sw. Wystarczy pomyle o tym wszystkim, by podejrzewa, e w podzia daleki jest od wymazania. Zaznacza si on inaczej, wedug innych linii, poprzez inne instytucje; jego efekty rwnie nie s takie same. Nawet gdyby rola lekarza ograniczaa si do nadstawiania ucha na wreszcie wolne sowa, samo suchanie odbywa si zawsze poprzez utrzymanie cezury. Jest to suchanie dyskursu przeniknitego podaniem, ktry dla wikszej egzaltacji, czy wikszej trwogi, uwaa si sam za obciony strasznymi mocami. Jeli trzeba milczenia tozumu, by pokona potwory, to wystarczy, eby milczenie stao w pogotowiu. Oto, gdzie utrzymuje si podzia.

Uznanie opozycji prawdy_LMszu za trzeci system wykluczenia, obok dwch pozostaych, o ktrych mwiem przed chwil, jest by moe posuniciem ryzykownym.

P O R Z D E K D Y S K U R S U 11

W jaki bowiem sposb moemy rozumnie porwnywa przymus prawdy z podziaami takimi jak wspomniane - arbi tralnymi w punkcie wyjcia lub przynajmniej zorganizowanymi wok przygodnoci historycznych. Z podziaami nie tylko potencjalnie zmiennymi, lecz podlegajcymi nieustannym przesuniciom, podtrzymywanymi przez cay /system^nstytucji, ktre je narzucaj i steruj nimi. Wszystko to odbywa si nie bez przymusu i - ostatecznie - nie bez przemocy.

Zapewne, jeli spojrzymy na z perspektywy zdania wewntrz dyskursu, podzia midzy prawd i faszem nie jest arbitralny ani zmienny, nie jest instytucjonalny ani oparty na przemocy. Jeli jednak umiecimy si na innym poziomie i zadamy sobie pytanie o to, jak bya i jak wci pozostaje w obrbie naszych dyskursw owa wola prawdy w cigu wiekw naszej historii, a take o to, na czym polega, w bardzo oglnej formie, typ podziau, ktry wyznacza nasz wol wiedzy, to moe si zdarzy, e ukae si nam co w rodzaju systemu wykluczenia (systemu historycznego, zmiennego, opartego na instytucjonalnym przymusie).

Podzia ten jest niewtpliwie ukonstytuowany historycznie. Jeszcze u poetw greckich VI wieku prawdziwy dyskurs, w penym, wartociujcym sensie tego sowa - dyskurs prawdziwy, dla ktrego ywiono szacunek i ktrego si lkano, taki, ktremu trzeba byo si podporzdkowa jako panujcemu - by to dyskurs goszony wedug przyjtego rytuau, w dodatku przez tego, ktry mia do niego

12 M I C H E L F O U C A U L T

prawo. Byl to dyskurs orzekajcy sprawiedliwo, przyznajcy kademu jego cz. Dyskurs, ktry przepowiadajc przyszo, nie tylko ogasza to, co miao si zdarzy, lecz uczestniczy take w tego realizacji. Wymaga przy tym udziau ludzi i sekretnie wspdziaa z przeznaczeniem. Tymczasem sto lat pniej najwysza prawda nie przebywaa ju w tym, c z y m b y dyskurs, ani w tym, c o r o b i * lecz zamieszkaa w tym, c o m w i . Nadszed dzie, w ktrym prawda przesuna si ze skutecznego, sprawiedliwego i zrytualizowanego aktu wypowiedzi w kierunku tego tylko, co wypowiedziane. W kierunku jego znaczenia, jego formy, jego przedmiotu i referencji. Pomidzy Hezjodem a Platonem ustanawia si pewien podzia. Odgranicza on dyskurs prawdziwy od dyskursu faszywego. Jest to podzia nowy, albowiem dyskurs prawdziwy nie jest ju szlachetny ani podany i nie wie si z wykonywaniem wadzy. Sofista zostaje wypdzony.

Ten historyczny podzia nada bez wtpienia naszej woli wiedzy form ogln. Nie przesta zarazem si przemieszcza. Wielkie przemiany naukowe mog by czasem odczytywane jako konsekwencje odkry, lecz mog by take rozumiane jako przynalece do nowych form woli prawdy. W XIX wieku istniaa niewtpliwie wola prawdy niewspmierna do woli prawdy charakteryzujcej kultur klasyczn. Niewspmierna pod wzgldem form, ktre wprowadzaa do gry, zakresu przedmiotw, do ktrych si odnosia, jak te pod wzgldem technik, na ktrych si

P O R Z D E K D Y S K U R S U 13

opieraa. Jei cofn si nieco: na przeomie XVI i XVII wieku pojawia si (przede wszystkim w Anglii) wola wiedzy antycypujca jej obecne treci. Krelia ona plany przedmiotw moliwych, obserwowalnych, mierzalnych, klasyfikowalnych. Wola wiedzy narzucaa podmiotowi poznajcemu (w jakim sensie przed wszelkim dowiadczeniem) pewn pozycj, pewien sposb patrzenia i pewn funkcj (raczej patrze ni czyta, raczej weryfikowa ni komentowa). Wola wiedzy narzucaa (w sposb bardziej oglny ni jakiekolwiek okrelone narzdzie) poziom techniczny, ktry utrzyma powinny akty poznania, aby byy weryfikowalne i uyteczne. Wszystko dzieje si tak, jakby od pocztku wielkiego podziau platoskiego wola prawdy miaa wasn histori, ktra nie jest histori przymuszania do prawdy. Przeciwnie, s to dzieje planw przedmiotw przeznaczonych do poznania, dzieje funkcji i pozycji podmiotu poznajcego, dzieje materialnych, technicznych i instrumentalnych praktyk poznania.

Tak wic owa wola prawdy, podobnie jak inne systemy wykluczenia, opiera si naj^ojktawi ins ty tu^nlnej . Jest ona jednoczenie wzmocniana i przeprowadzana przez cay zesp praktyk, takich, rzecz jasna, jak^pedagogika, jak systemy ksiek, wydawnictw, bibliotek, jak niegdy towarzystwa nauk, a obecnie laboratoria. Bez wtpienia przeprowadza si j jednak bardziej dogbniej przez to, jakrwiedza^est stosowana w spoeczestwie, jak jest waloryzowana, rozprzestrzeniana, rozdzielana i w pewien sposb przyznawana. Przypomnijmy tutaj, tylko

14 M I C H E L F O U C A U L T

w sensie symbolicznym, star greck zasad, goszc, e arytmetyka moe, co prawda, by spraw pastw demokratycznych, jako e uczy stosunkw rwnoci, lecz to geometria powinna by nauczana w oligarchiach, albowiem ukazuje proporcje w nierwnoci.

Ostatecznie sdz, e owa wola prawdy, oparta w ten sposb na fundamencie dystrybucji instytucjonalnej (mwi wci o naszym spoeczestwie), ma tendencj do wywierania na inne dyskursy swego rodzaju nacisku i jakby egzekwowania wadzy przymusu. Myl o sposobie, w jaki literatura zachodnia zmuszana bya od wiekw do poszukiwania oparcia w tym, co naturalne, co prawdopodobne, w szczeroci, a take w nauce - mwic krtko, w dyskursie prawdziwym. Myl take o sposobie, w jaki praktyki ekonomiczne, skodyfikowane jako przykazania i recepty, czasem jako moralno, dyy od pocztku XVI wieku do zaoenia samych siebie, do wasnej racjonalizacji i uzasadnienia poprzez teori bogactwa i produkcji. Myl ponadto o sposobie, w jaki system tak nakazowy jak system karny poszukiwa swoich podstaw lub swego uzasadnienia najpierw, rzecz jasna, w teorii prawa, a nastpnie, poczwszy od XIX wieku, w wiedzy socjologicznej, psychologicznej i medycznej - tak jakby sama litera prawa nie moga ju by autoryzowana w naszym spoeczestwie inaczej jak tylko przez dyskurs prawdy.

gpord trzech wielkich systemw wykluczenia, ktre dotykaj dyskursu: (zj^azax^jgos|ov^,(podziau szalestwa oraz (wpli prawd^)najduej mwiem o tym trzecim. To

P O R Z D E K D Y S K U R S U 15

do niego wanie przez wieki usiowano sprowadzi dwa pierwsze. Stopniowo prbuje on zagarnia je na swj rachunek, by zarazem przeksztaci je i ufundowa. W czasie gdy dwa pierwsze systemy staj si coraz bardziej kruche, coraz bardziej niepewne - bo coraz bardziej przenika je wola prawdy - ten trzeci przeciwnie: wzmacnia si, pogbia i staje si coraz trudniejszy do ominicia.

A przecie bez wtpienia wanie o woli prawdy mwimy najmniej. Tak jakby zarwno ona, jak i jej perypetie byy dla nas zamaskowane przez sam prawd, w jej koniecznym rozwoju. Powd moe by nastpujcy: jeli dyskurs prawdziwy nie jest ju w istocie, od czasu Grekw, tym, co odpowiada podaniu, lub te tym, co posiada wadz, c w takim razie jest stawk w/ivoli prawdy, woli wypowiedzenia prawdziwego dyskursu, jeli nie wanie podanie i wadza? Dyskurs prawdziwy, wyzwalany przez konieczno wasnej formy od podania i uwalniany od wadzy, nie moe rozpozna woli prawdy, ktra go przenika. Wola prawdy za, narzucajca si nam od dugiego ju czasu, ma tak natur, e prawda, ktrej ona pragnie, nie moe ju ukry samej woli.

W ten oto sposb ukazuje si naszym oczom jedynie prawda bdca bogactwem, podnoci, si agodn i podstpnie uniwersaln. Jednoczenie nie jestemy wiadomi woli prawdy, jako nadzwyczajnej maszyny sucej do wykluczania. Wszyscy ci, ktrzy, punkt po punkcie naszej historii, prbowali uchwyci t wol prawdy i ponawia pytanie, na przekr prawdzie wanie, w miejscu,

16 M I C H E L F O U C A U L T

gdzie prawda ta podejmuje si uzasadnienia zakazu i zdefiniowania szalestwa - wszyscy oni, od Nietzschego do Artauda i Bataille'a, winni obecnie dostarcza nam wskazwek - bez wtpienia doniosych - w codziennej pracy.

Istniej oczywicie take inne procedury kontroli i ograniczenia dyskursu. Te bowiem, o ktrych mwiem do tej pory, oddziauj na swj sposb od zewntrz. Funkcjonuj jako systemy wykluczenia i odnosz si niewtpliwie do tej czci dyskursu, w ktrej gra idzie o wadz i podanie.

Moemy, jak sdz, wydzieli wrd nich inn grup. S to procedury wewntrzne, poniewa dyskursy same realizuj tu wasn kontrol; procedury, ktre graj, wykorzystujc raczej zasady klasyfikacji, organizacji i dystrybucji, tak jakby chodzio tym razem o opanowanie innego wymiaru dyskursu - wymiaru zdarzenia i przypadku.

Przede wszystkim - sowo komentarza. Przypuszczam, nie bdc tego jednak bardzo pewnym, i nie ma spoeczestwa, w ktrym nie istniayby opowieci do wygaszania, powtarzane, ulegajce rnicowaniu; formuy, teksty, zrytualizowane zbiory dyskursw do recytowania w odpowiednich okolicznociach; rzeczy powiedziane raz, ktre zostaj zachowane, poniewa podejrzewamy w nich co w rodzaju sekretu i bogactwa. Mwic krtko, mamy podstawy podejrzewa, e z du regularnoci wystpu-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 17

je w spoeczestwach swego rodzaju rnicowanie poziomw dyskursw^yslgi^sy* ktre mwi si" w codzizien-nych wymianach zda przemijajce wraz z samym aktem, ktry je wypowiedzia, oraz dyskursy tkwice u rda pewnej liczby nowych aktw mowy, podejmowane ponownie, ulegajce transformacjom; mwi si o nich zatem, e s to dyskursy, ktre w sposb nieokrelony, przekraczajc wasne formuy, z o s t a y w y p o w i e d z i a n e , s wypowiadane i pozostaj wci do wypowiedzenia. Znamy je w naszym systemie kultury: to teksty religijne lub prawne, jak rwnie te, tak interesujce, gdy rozwaamy ich status, ktre nazywamy literackimi", i wreszcie, w pewnym sensie, take teksty naukowe.

Pewne jest, e to przesunicie nie jest ani stabilne, ani stae, ani absolutne. Z jednej strony nie ma raz na zawsze danej kategorii wyrniajcej dyskursy fundamentalne i kreujce, z drugiej za - masy tych, kt

18 M I C H E L F O U C A U L T

renie o dyskursie odradzajcym si w kadym ze swoich punktw absolutnie nowych i niewinnych, dyskursie odnawiajcym si nieustannie w caej wieoci, majcym za pocztek rzeczy, uczucia i myli. Trwoga owego chorego z Janeta, dla ktrego kada wypowied bya jak sowo Ewangelii", kryjce w sobie niewyczerpane skarby sensu i zasugujce na to, by by nieograniczenie odtwarzane, powtarzane i komentowane: Kiedy myl - mawia on o tym, czego sucha i co czyta - kiedy myl o tym zdaniu, ktre odejdzie w nieskoczono, a ktrego ja by moe nie zrozumiaem jeszcze do koca".

Kt jednak nie dostrzega, e chodzi tu, za kadym razem, o anulowanie jednego z terminw tej relacji, nie za o zniesienie stosunku jako takiego? Stosunku, ktry nieustannie przeksztaca si w czasie; stosunku, ktry przybiera w danej epoce wielorakie, odmienne formy. Egzege-za prawnicza rni si mocno (i to ju od bardzo dawna) od komentarza religijnego. Jedno i to samo dzieo literackie moe otworzy rwnoczenie drog zupenie odrbnym typom dyskursu. Wemy Odysej - jej pierwotny tekst zosta powtrzony w tej samej epoce w tumaczeniu Berar-da, w nieograniczonych eksplikacjach tekstw, w Ulissesie Joyce'a.

W tej chwili chciabym si ograniczy do pokazania, e w tym, co nazywamy oglnie komentarzem,przesunicie pomidzy tekstem pierwotnym i tekstem wtrnym wystpuje w dwch cile ze sob powizanych rolach. Z jednej strony, komentarz pozwala konstruowa nieograniczon

P O R Z D E K D Y S K U R S U 19

liczb nowych dyskursw. Zwieczenie tekstu pierwotnego, jego trwao, jego status dyskursu zawsze odnawialnego, uchodzcego za nonik zoonego lub ukrytego znaczenia, istotne bogactwo niedomwie, ktre mu przypisujemy - wszystko to ustanawia otwart moliwo mwienia. Z drugiej za strony, komentarz ma za zadanie, niezalenie od stosowanych technik, wypowiedzie o s t a t e c z n i e to,co t a m zostaobezgonie*wy-artykuowane. Winien on, wedle paradoksu, ktry zawsze odsuwa, przed ktrym jednak nigdy nie ucieknie, wypowiedzie po raz pierwszy to, co tymczasem byo ju powiedziane, i powtarza niezmordowanie to, czego przecie nigdy jeszcze nie mwiono. Bezkresne kbienie si komentarzy dobywa si z wntrza poprzez senne marze-i nie zamaskowanego powtrzenia. Na ich horyzoncie nie, ma bodaj nic innego ni to, co tkwio w nim w punkcie wyjcia - zwyka recytacja. Komentarz zaklina przypadkowo dyskursu, stajc si jego czci; pozwala co prawda powiedzie co innego ni sam tekst, lecz tylko pod warunkiem, e wanie ten tekst bdzie wypowiadany i w pewien sposb dopeniony. Otwarta wielokrotno i ryzyko zostaj przeniesione przez zasad komentarza z tego, co mogoby by wypowiedziane, na liczb, na form, na mask, na okoliczno powtrzenia. Nowe nie tkwi w tym, co powiedziane, lecz w zdarzeniu jego powrotu.

Sdz, e istnieje te inna zasada rozrzedzania dyskursu. Jest ona do pewnego stopnia dopenieniem pierwszej. Chodzi o autora. Autora rozumianego oczywicie niejako

20 M I C H E L F O U C A U L T

mwicy osobnik, ktry wygosi lub napisa tekst, lecz (autora jako zasad ukadu dyskursw, jako jedno i rdo ich znacze, jako ognisko ich spjnoci. Zasada ta nie dziaa zawsze ani w sposb stay. Wszdzie wok nas kr dyskursy, niezawdziczajce swego znaczenia i skutecznoci autorowi, ktremu je przypisano - na przykad codzienne, natychmiast wymazywane rozmowy, dekrety i umowy, ktre wymagaj sygnatariuszy, nie za autora, instrukcje techniczne, ktre rozprzestrzeniaj si anonimowo. Jednake nawet w dziedzinach, gdzie przypisanie autorstwa jest regu - w literaturze, filozofii, nauce - widzimy od razu, e nie odgrywa ono zawsze tej samej roli. W redniowieczu przypisanie autorstwa byo - w porzdku dyskursu naukowego - niezbdne, jako e stanowio indeks prawdy. Uwaano, e zdanie zawdzicza sw warto naukow jego autorowi. Poczwszy od XVII wieku funkcja ta w dyskursie naukowym stopniowo zanika. Jej zadaniem jest ju tylko da nazw twierdzeniu, zjawisku, przykadowi lub objawom choroby. Z kolei w porzdku dyskursu literackiego, poczwszy od tej samej epoki, funkcja autora nieustannie si wzmacnia. Od wszystkich te opowieci, wszystkich poematw, dramatw i komedii, ktrym w redniowieczu pozwalano kry wzgldnie anonimowo - od nich wszystkich dzisiaj wymaga si, by powiedziay, skd pochodz i kto je napisa. Wymagamy, by autor zda spraw z jednoci tekstu, ktry opatrujemy jego nazwiskiem. damy, by ujawni, lub co najmniej nis przed sob, ukryte znaczenia, ktre przenikaj tekst; chcemy,

P O R Z D E K D Y S K U R S U 21

eby je opar na yciu osobistym, na przeytych dowiadczeniach, na rzeczywistej historii, ktra bya przy ich narodzinach. AutOTJ^stt^mJktry niepokojcemu jzykowi fikcji nadaje jedno, wzy spjnoci i ugruntowanie w rzeczywistoci.

Wiem dobrze, e powiedz mi na to: Przecie mwi tu pan autorze takim, jakiego krytyka wynajduje poniewczasie, kiedy nadesza ju mier i nie zostaje nic oprcz masy zagmatwanej mowy magicznej. Trzeba w tym wszystkim przywrci troch porzdku. Wyobraenie projektu, spjnoci i tematycznoci, ktrej wymagamy od wiadomoci lub ycia autora, moe by w istocie rzeczy nieco fikcyjne. Nie znaczy to wszake, i w rzeczywisty autor nigdy nie istnia jako czowiek, ktry wtargn w domen wszystkich zuytych sw, aby niosy w sobie jego geniusz i jego chaos".

Byoby oczywicie absurdem przeczy istnieniu jednostki piszcej i tworzcej. Sdz jednak, e - przynajmniej od pewnej epoki - jednostka decydujca si pisa tekst, w ktrego horyzoncie kry moliwo dziea, przyjmuje na siebie rol autora. To, co pisze, i to, czego nie pisze, to, co zarysowuje, nawet jako prowizoryczny brulion, jako szkic dziea, jak i to, co pozostawi jako codzienn wypowied - caa ta gra rnic przypisana jest przez rol autora - tak jak przyjmuje on od swej epoki, lub tak jak sam z kolei uksztatowa. Moe on bowiem wstrzsn obrazem autora, jaki sobie wytwarzamy. To w materiale nowej pozycji autora, ze wszystkiego co mgby powie-

22 M I C H E L F O U C A U L T

dzie, ze wszystkiego, co mwi kadego dnia i w kadej chwili - wykroi on nowy, jeszcze niewyrany profil swojego dziea.

Komentarz ogranicza przypadkowo dyskursu przez gr t o s a m o c i , ktra miaa form p o w t a r z a n i a t e g o s a m e g o . Zasada autora ogranicza t sam przypadkowo poprzez gr t o s a m o c i , ktra przybiera form i n d y w i d u a l n o c i orazj a".

Trzeba nam te rozpozna jeszcze inn zasad ograniczajc w tym, co nie tyle nazywamy naukami, ile dyscyplinami". Zasad take wzgldn i ruchom. Zasad, ktra pozwala konstruowa tylko w obrbie cisych regu.

Organizacja dyscyplinjprzeciwstawia si zarwno zasadzie komentarza* jak i zasadzie autora. Zasadzie autora, dlatego e dyscyplin okrela si poprzez dziedzin przedmiotw, zbir metod, korpus zda uznanych za prawdziwe, gr regu, definicji, technik i instrumentw. Wszystkie lone tworz swego rodzaju anonimowy system, oddany do jdyspozycji kademu, kto potrafi si nim posuy, a jego sens i wano pozostaj bez zwizku z tym, kto by niegdy jego twrc. Zasada dyscypliny przeciwstawia si jednak take zasadzie komentarza. Wewntrz dyscypliny, w przeciwiestwie do komentarza, tym, co zaoone w punkcie wyjcia, nie jest znaczenie, ktre naley odkry, ani te tosamo, ktra winna zosta powtrzona. Chodzi o to, co potrzebne jest w konstruowaniu nowych wypowiedzi. eby istniaa dyscyplina, musi najpierw ist-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 23

nie moliwo formuowania, i to formuowania w sposb nieograniczony, nowych zda.

Chodzi jednak o co wicej. W dodatku chodzi o wicej bez wtpienia po to, by ukaza mniej. Dyscyplina nie jest w adnym razie sum wszystkiego, co moe by prawdziwie o czym orzeczone. Nie jest ona take zbiorem tego wszystkiego, co moe by, w odniesieniu do tej samej danej, przyjte dla zachowania spjnoci lub systematycznoci. Medycyniue jest ustanowiona poprzez cao tego, co prawdziwie moemy orzec o chorobie. Botanika nie moe by zdefiniowana jako suma prawd dotyczcych rolin. Istniej po temu dwa powody. Przede wszystkim botanika i medycyna, podobnie jak wszystkie inne dyscypliny, zbudowane s zarwno z prawd, jak i z bdw. Bdy te nie s odpadami czy ciaami obcymi, lecz peni funkcje pozytywne, maj sw historyczn skuteczno i rol, ktrej czsto nie da si oddzieli od roli prawdy. Poza tym, aby zdanie naleao do botaniki lub do patologii, musi spenia warunki poniekd bardziej surowe i bardziej zoone ni czysta i prosta prawdziwo. W kadym razie chodzi tu o warunki dodatkowe. Zdanie musi wpisa si w plan okrelonych przedmiotw: poczwszy od koca XVII wieku, na przykad, aby zdanie byo botaniczne", musiao odnosi si do widzialnej struktury roliny, systemu jej bliskich i dalekich podobiestw lub mechaniki jej pynw (nie mogo ju ona zachowa swej wartoci symbolicznej, jak to miao miejsce jeszcze w XVI wieku, ani zbioru cnt i waciwoci, ktre przypisywano jej w antyku). Aby na-

24 MICHEL F O U C A U L T

lee do dyscypliny, zdanie musi posugiwa si dgbrze okrelonymi instrumentami pojciowymi lub technicznym i Od pocztku XIX wieku zdanie nie byo ju medyczne, wypadao poza medycyn", nabierao znaczenia indywidualnej fantazji lub popularnego wyobraenia, jeeli grao pojciami jednoczenie metaforycznymi, jakociowymi i substancjalnymi (jak choby zaflegmienie, rozgrzane ciecze lub wysuszone ciaa stae). Zdanie mogo i powinno odwoywa si take do poj metaforycznych, lecz powinno by zbudowane wedug innego modelu, tym razem funkcjonalnego i psychologicznego (na przykad pojcia podranienia, zapalenia lub zwyrodnienia tkanki). Chodzi jeszcze o co wicej: aby sta si czci dyscypliny, zdanie musi wpisa si w pewien rodzaj horyzontu teoretycznego. Wystarczy przypomnie, e badanie jzyka prymitywnego, bdce przedmiotem powszechnie przyjtym w XVIII wieku, wystarczyo w drugiej poowie wieku XIX do strcenia dowolnego dyskursu nie ryle w otcha bdu, ile w chimer, w urojenie, w najczystsz jzykow monstru-alno.

W obrbie swych granic kada dyscyplina uznaje zdania za prawdziwe i faszywe, jednak wypycha poza swoje obrzea wszelk teratologi wiedzy. Zewntrze nauki jest zarazem bardziej i mniej zaludnione, ni sdzimy. Oczywicie znajduje si tam dowiadczenie bezporednie, przedmioty wyobraeniowe, ktre nieustannie podejmuj i wypdzaj przekonania pozbawione pamici, zdaje si jednak, e nie ma tam bdw w sensie cisym, jako e

P O R Z D E K D Y S K U R S U 25

bd moe pojawi si i by orzeczony jedynie w obrbie okrelonej praktyki. Kr jednak monstra, ktrych forma zmienia si w cigu dziejw wiedzy. Krtko mwic, zdanie sprosta musi cikim i zoonym wymaganiom, by mc nalee do zbioru dyscypliny. Zanim zostanie nazwane prawdziwymjub faszywym, musi si znale - jak by powiedzia Canguilhem - w prawdziwoci".

Czsto zadawalimy sobie pytanie: jakim sposobem biologowie i botanicy XIX wieku mogli nie dostrzega tego, co e to co mwi Mendel byo prawdziwe. To, co Mendel mwi o przedmiotach, wprowadzao metody i lokowao si w horyzoncie teoretycznym, ktry by obcy biologii jego epoki. Bez wtpienia Naudin ju wczeniej wysun tez, e cechy dziedziczne s dyskretne, jednak niezalenie od tego, jak dziwna i nowatorska bya ta koncepcja, moga ona nalee, choby jako zagadka, do dyskursu biologii. Mendel ukonstytuowa cech dziedziczn jako absolutnie nowy przedmiot biologiczny, a to dziki filtracji, ktrej nigdy dotd nie uywano. Oderwa cech dziedziczn od gatunku, oderwa j od pci, ktra j przekazuje, a dziedzin, w ktrej j zaobserwowa, bya nieograniczona, otwarta seria pokole, w ktrych cecha pojawia si i znika wedug statystycznych regularnoci. Nowy przedmiot wymaga nowych narzdzi pojciowych i nowych fundamentw teoretycznych. Mendel mwi prawd, lecz nie by w prawdziwoci" dyskursu biologicznego swojej epoki: formowanie przedmiotw i koncepcji biologicznych odbywao si wwczas wedug zupenie innych regu. Trzeba byo cakowi-

26 M I C H E L F O U C A U L T

tej zmiany skali, rozwinicia zupenie nowego planu przedmiotw biologicznych, aby uczony wszed w obrb tego, co prawdziwe, i aby jego twierdzenia okazay si (w przewaajcej czci) trafne. Mendel by prawdziwym monstrum, co powodowao, e nauka nie moga o nim mwi, podczas gdy na przykad Schleiden, negujc trzydzieci lat wczeniej, w peni dziewitnastego stulecia, rolinn seksualno zgodnie z reguami dyskursu biologicznego, stworzy jedynie zdyscyplinowany bd.

Zawsze moliwe jest, e mwimy prawd w przestrzeni

ikiej zewntrznoci, lecz w prawdziwoci tkwimy tylko :edy, gdy jestemy posuszni reguom dyskursywnej poli-Jji", ktr musimy uaktywnia w kadym z jej dyskursw. I Dyscyplina jest zasad kontroli wytwarzania dyskursu. Jjstala jego granice poprzez gr tosamoci, ktra ma form permanentnej reaktualizacji regu.

W podnoci autora, w wieloci komentarzy, w rozwoju dyscypliny mamy zwyczaj widzie bogactwo niewyczerpanych zasobw dla tworzenia dyskursw. By moe jednak nie s one przez to w mniejszym stopniu zasadami przymusu i prawdopodobne jest, e nie moemy zda sprawy z ich pozytywnej i pomnaajcej roli, nie biorc pod uwag ich funkcji - restryktywnej i ograniczajcej.

Istnieje, jak sdz, trzecia grupa procedur umoliwiajca kontrol dyskursw. Tym razem nie chodzi ju tylko

P O R Z D E K D Y S K U R S U 27

o zapanowanie nad wadz, ktrej s nonikami ani te o zaklinanie przypadkowoci ich wystpowania. Chodzi o okrelenie warunkw, na ktrych wchodz do gry, o na- \j rzucenie nioscym je jednostkom pewnej liczby regu, aby - w tym wanie miejscu - nie pozwoli, eby wszyscy mieli do nich dostp. Tym razem nastpuje rozrzedzenie 1

podmiotw mwicych; nikt nie wejdzie w porzdek dyskursu, jeli nie sprosta pewnym wymaganiom lub jeli nie jest, od pocztku gry, uprawniony, by to czyni. cilej: nie wszystkie obszary dyskursu s w rwnym stopniu otwarte i podatne na penetracje. Niektre s cile chronione (rozrniane i rozrniajce), podczas gdy inne wydaj si niemal otwarte na wszystkie wiatry i bez wstpnych ogranicze oddane s do dyspozycji kadego mwicego podmiotu.

Chciabym przywoa anegdot na ten temat, ktra jest tak pikna, e drymy, aby tylko bya prawdziwa. Sprowadza ona do jednej figury wszystkie jprzymus^ dyskursu: te, ktre ograniczaj jego wadz; te, ktre panuj nad przypadkowoci jego przejawienia si; te, ktre dokonuj selekcji podmiotw mwicych. Na pocztku XVII wieku szogun dowiedzia si, e wyszo Europejczykw w nawigacji, w handlu, w polityce, w sztuce wojskowej wynika z ich znajomoci matematyki. Zapragn wic opanowa t tak cenn wiedz. Kiedy doniesiono mu o angielskim marynarzu, ktry posiad tajemnic owego wspaniaego dyskursu, sprowadzi go do swojego paacu i tam zatrzyma. Nauki pobiera sam na sam z nauczycielem.

28 M I C H E L F O U C A U L T

Pozna matematyk. Rzeczywicie udao mu si zachowa wadz i doy pnej staroci. Matematycy japoscy pojawili si dopiero w wieku XIX. Anegdota jednak na tym si nie koczy, ma bowiem swj wtek europejski. Jak chce historia, w angielski marynarz, Will Adams, by samoukiem, ciel, ktry nauczy si geometrii, eby pracowa w stoczni. Czy mamy widzie w tej opowieci wyraz jednego z wielkich mitw kultury europejskiej? Wiedzy zmonopolizowanej i tajemnej, charakterystycznej dla wschodniej tyranii, Europa przeciwstawiaaby wic uniwersaln dostpno poznania, nieograniczon i woln wymian dyskursw?

Figura ta nie wytrzymuje jednak prby analizy. Wymiana i komunikacja s postaciami pozytywnymi, dziaajcymi w obrbie zoonych systemw ogranicze, bez ktrych zapewne nie mogyby one funkcjonowa. Najbardziej powierzchown i zarazem widoczn form owych systemw ogranicze jest to wszystko, co rozumiemy pod na-zw rytuat.*Rytua okrela kwalifikacje, jakie musi mie jednostka, ktra mwi (i ktra w grze dialogu, interroga-cji, recytacji powinna przyjmowa tak, a nie inn pozycj i formuowa takie, a nie inne wypowiedzi), definiuje gesty, zachowania, okolicznoci i cay zbir znakw nieodzownie towarzyszcych dyskursowi; wreszcie rytua ustala domnieman lub narzucon skuteczno sw, ich oddziaywanie na tych, do ktrych s skierowane, i wyznacza granice ich wartoci przymuszajcej. Dyskursy religijne, prawne, terapeutyczne, a czciowo take poli-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 29

tyczne nie daj si oddzieli od ustanowionego rytuau, ktry determinuje zarwno waciwoci jednostkowej jak. i przyjte role podmiotw mwicych.

Nieco inaczej funkcjonuj ;,towarzystwa dyskursu", majce za zadanie zachowywa lub wytwarza dyskursy, lecz tak by kryy one w zamknitej przestrzeni, i dystrybuf owa je wedug cisych regu, tak aby ich posiadacze nie zostali wywaszczeni przez t dystrybucj. Jeden z archaicznych modeli tego typu odnajdujemy w owych grupach rapsodw, ktrzy posiadali znajomo wierszy przeznaczonych do recytacji czy te - ewentualnie - poddawanych wariacjom i transformacjom. Jednak ta znajomo, mimo i miaa za cel wci rytualn recytacj, bya chroniona, broniona i przechowywana w obrbie okrelonej grupy, wyznaczonej poprzez obowizkowe, czsto bardzo zoone wiczenia pamici. Nauka pozwalaa jednoczenie wej do grupy i posi sekret, ktry recytacja ujawniaa, nie rozgaszajc go. Zamiana rl pomidzy sowem i suchaniem nie bya moliwa.

Oczywicie, nie ma ju prawie wcale podobnych towarzystw dyskursu", z dwuznaczn gr sekretu i rozgaszania. Lecz nie dajmy si zwie, nawet w porzdku dyskursu prawdziwego, nawet w porzdku dyskursu publikowanego i wolnego od wszelkiego rytuau wci realizuj si formy wchodzenia w posiadanie sekretu i niewymienialnoci. Cakiem moliwe, e akt pisania, taki, ktry jest dzisiaj zinstytucjonalizowany w ksice, w systemie edycji oraz w osobie autora, pojawi si w towarzystwie dyskursu", towarzy-

30 M I C H E L F O U C A U L T

stwie by moe rozproszonym, lecz z ca pewnoci wywierajcym przymus. Specyfika autora, bez przerwy przeciwstawiajcego samego siebie czynnociom wszystkich innych podmiotw mwicych czy piszcych, nieprzechod-ni charakter, ktrego udziela swojemu dyskursowi, fundamentalna jednostkowo, ktr od dugiego ju czasu przyznaje pismu", podkrelana niesymetryczno midzy tworzeniem" i jakkolwiek inn aktualizacj systemu lingwistycznego - wszystko to ujawnia w okrelaniu formuy istnienia pewnego towarzystwa dyskursu" (skdind przy tendencji do powielania go w grze praktyk literackich). Istniej jednak jeszcze inne formuy, funkcjonujce w cakiem odmienny sposb, wedug innego reimu wykluczania i rozpowszechniania: wystarczy pomyle o sekrecie technicznym czy naukowym, o formach rozprzestrzeniania i obiegu dyskursu medycznego lub o tych, ktrzy przywaszczyli sobie dyskurs ekonomiczny czy polityczny.

Na pierwszy rzut oka, doktryny" (religijne, polityczne, filozoficzne) tworz co przeciwnego ni towarzystwo dyskursu". Tutaj liczba mwicych jednostek, nawet jeli nie bya ustalona, dya do ograniczenia; tylko midzy tymi jednostkami dyskurs mg kry i by przekazywany. Doktryna z kolei zmierza ku rozprzestrzenianiu si. To poprzez ustanowienie jednego wsplnego i tosamego zbioru dyskursu, jednostki, tak liczne, jak tylko moemy to sobie wyobrazi, okrelaj swoj wzajemn przynaleno. Pozornie jedynym wymaganym warunkiem jest uznanie tych samych prawd i akceptacja pewnej, mniej

P O R Z D E K D Y S K U R S U 31

lub bardziej elastycznej, reguy zgodnoci z prawomocnymi dyskursami. Gdyby chodzio tylko o to, doktryny nie rniyby si prawie niczym od dyscyplin naukowych, a kontrola dyskursywna odnosiaby si jedynie do formy bd treci wypowiedzi, nie za do podmiotu mwicego. Ot przynaleno doktrynalna podwaa zarwno wypowied, jak i podmiot mwicy - i to jedno za pomoc drugiego. Podwaa podmiot mwicy za porednictwem wypowiedzi i niejako wychodzc od nie, czego dowodz procedury wykluczenia i mechanizmy odrzucenia, wchodzce do gry, w momencie kiedy podmiot mwicy formuuje jedn bd wiele wypowiedzi niedajcych si zasymilowa. Herezja i ortodoksja nie powstaj po prostu z fanatycznej przesady w stosowaniu mechanizmw doktrynalnych, obydwie one pierwotnie tutaj przynale. I na odwrt - doktryna podwaa wypowiedzi, wychodzc od podmiotw mwicych, stanowi ona bowiem zawsze znak, manifestacj i instrument uprzedniej przynalenoci - przynalenoci klasowej, statusu spoecznego lub rasowego, narodowoci lub interesu, walki, rewolty, oporu czy ulegoci. Doktryna wie jednostki z okrelonymi typami wypowiedzi i w konsekwencji zakazuje im wszystkich innych. Dziaajc za w drug stron, posuguje si pewnymi typami wypowiedzi, aby zwiza ze sob jednostki i tym samym odrni je od wszystkich innych^ Doktryna dokonuje podwjnego ujarzmienia, podporzdkowuje podmioty mwice dyskursom, natomiast dyskursy - co najmniej wirtualnym grupom mwicych jednostek.

32 M I C H E L F O U C A U L T

Jednym sowem, trzeba nam dostrzec, w duo wikszej skali, ogromne rozwarstwienia w tym, co mona nazwa spoecznym przyswajaniem dyskursw, (fidukacja z trudem odgrywa rol prawomocnego instrumentu, dziki ktremu w spoeczestwie takim jak nasze kada jednostka moe mie dostp do jakiegokolwiek typu dyskursu, bo wiemy ju, e edukacja poda w swojej dystrybucji, w tym, co dopuszcza, i w tym, czemu staje na przeszkodzie - wzdu linii naznaczonych podziaami, opozycjami i walkami spoecznymi. Kady system edukacji jest politycznym sposobem utrzymywania lub modyfikacji przyswajania dyskursw wraz z wiedz i wadz, ktre te ze sob nios.

Zdaj sobie dobrze spraw, e jest posuniciem bardzo abstrakcyjnym oddzielenie, tak jak to przed chwil zrobiem, rytuaw sownych, towarzystw dyskursu, grup doktrynalnych i przystosowa spoecznych. W wikszoci wypadkw wi si one ze sob i tworz co w rodzaju wielkich gmachw, ktre zapewniaj dystrybucj podmiotw mwicych w rnych typach dyskursw oraz przypisanie dyskursw pewnym kategoriom podmiotw. Powiedzmy jednym sowem, e s to wanie wielkie procedury ujarzmienia dyskursu. Czyme bowiem jest w system nauczania, jeli nie rytualizacj sowa, jeli nie kwalifikacj i ustalaniem rl dla podmiotw mwicych, jeli nie konstytuowaniem grupy doktrynalnej, choby rozproszonej, i jeli nie dystrybucj i zawaszczeniem dyskursu wraz z jego wadz i wiedz? Czym waciwie jest pismo" (owo

P O R Z D E K D Y S K U R S U 33

pismo pisarzy"), jeli nie podobnym systemem ujarzmienia, ktry przybiera moe formy nieco odmienne, lecz ktrego gwne akcenty s analogiczne? System prawny czy system instytucjonalny medycyny - czy one take, przynajmniej w niektrych aspektach, nie tworz podobnych systemw ujarzmienia dyskursu?

Zastanawiam si, czy pewna liczba tematw filozoficznych nie ma na celu odpowiedzie na t gr ogranicze i wyklucze, a by moe take j wzmocni.

Odpowiedzie, proponujc - po pierwsze - prawd idealn jako prawo dyskursu i immanentn racjonalno jako zasad jego rozwoju, wprowadzajc przy tym etyk poznania, ktra obiecuje prawd tylko pragnieniu samej prawdy i samemu panowaniu nad ni za pomoc myli.

Wzmocni j - po drugie - przez zaprzeczenie, ktre tym razem odnosi si do specyficznej rzeczywistoci dyskursu w ogle.

Od czasu kiedy wykluczone zostay gry i handel sofistw, odkd mniej lub bardziej skutecznie naoono kaganiec ich paradoksom, wydaje si, e myl zachodnia czuwaa nad tym, aby dyskurs mia jak najmniej miejsca pomidzy myl i sowem. Zdaje si, e czuwaa nad tym, by dyskurs jawi si tylko jako pewien wkad midzy myleniem a mow; byaby to myl przyodziana w swoje znaki i uczy-

34 M I C H E L F O U C A U L T

niona widzialn poprzez sowa lub odwrotnie - dziaayby tu same struktury jzyka, wytwarzajc efekt sensu.

Owo bardzo stare zjawisko wypadania rzeczywistoci dyskursu z myli filozoficznej przybierao na przestrzeni dziejw rne formy. Dopiero niedawno odnalelimy je w postaci licznych, bliskich nam tematw.

Moliwe, e to wanie temat podmiotu zaoycielskiego pozwala usun rzeczywisto dyskursu. Podmiot zaoycielski, w istocie rzeczy, ma za zadanie oywia dla swoich celw puste formy jzyka; to on, przenikajc ociao i inercj rzeczy pustych, uchwytuje intuicyjnie sens, ktry jest w nich umieszczony; to on, wreszcie, ustanawia poza czasem horyzonty znacze, ktre historia bdzie potem ju tylko uwyrania i w ktrych zdania, nauki, zbiory dedukcyjne odnajd w ostatecznym rachunku swoj podstaw. W swoim stosunku do sensu podmiot zaoycielski dysponuje znakami, oznaczeniami, ladami, literami. Jednak by je objawi, nie potrzebuje porednictwa szczeglnej instancji dyskursu.

Temat stawiajcy czoa tamtemu, temat pierwotnego dowiadczenia, odgrywa rol analogiczn. Przyjmuje on, e w zaoeniach dowiadczenia, zanim jeszcze mogo si ono skupi w formie cogito, istniay w wiecie wstpne znaczenia, w pewien sposb ju wypowiedziane, uoone wszdzie wok nas i otwierajce drog jakiemu pierwotnemu rozpoznaniu. Pierwsze wspuczestniczenie ze wiatem ustanawiaoby tutaj dla nas moliwo mwienia o nim, w nim, opisywania go, nazywania, sdzenia i ostatecznie

P O R Z D E K D Y S K U R S U 35

poznania w formie prawdy. Jeli istnieje co takiego jak dyskurs, to czyme on moe by w swej prawomocnoci/ jeli nie dyskretn lekturaTRzeczy podszeptuj ju sens, a naszemu jzykowi nie pozostaje nic innego, jak tylko go podj. W dodatku jzyk ten ju w swym rudymentarnym projekcie mwi nam o bycie, ktrego mia by osnow.

Temat uniwersalnego zaporedniczenia jest wci, jak sdz, sposobem na usunicie rzeczywistoci dyskursu. Dzieje si tak na przekr pozorom. Na pierwszy rzut oka wydaje si, e doszukiwanie si wszdzie ruchu logosu, ktry podnosi to, co jednostkowe, do rangi poj i pozwala ostatecznie rozwija niezaporedniczonej wiadomoci ca racjonalno wiata - to wanie dyskurs, ktry umieszczamy w centrum spekulacji. Jednak, prawd powiedziawszy, ten logos jest tylko ju wypowiedzianym dyskursem lub raczej to same rzeczy i zdarzenia staj si w niedostrzegalny sposb dyskursem, rozwijajc sekret swojej istoty. Dyskurs jest ju tylko migotaniem prawdy, rodzcej si na wasnych oczach. Jeli wszystko moe ostatecznie przybra form dyskursu, jeli wszystko-moe si wypowiedzie i jeli dyskurs moe si wypowiada o wszystkim, to jest tak dlatego, e wszystkie rzeczy, ujawniwszy i wymieniwszy swoje sensy, mog wej w milczc wewntrzno wiadomoci siebie.

Czy bdzie to si dziao w filozofii podmiotu zaoycielskiego, czy w filozofii pierwotnego dowiadczenia, czy te w filozofii uniwersalnego zaporedniczenia - dyskurs nie jest tu niczym wicej ni tylko gr pisma w pierwszym

36 M I C H E L F O U C A U L T

wypadku, lektury - w drugim, wymiany - w trzecim. Ta wymiana, ta lektura i to pismo nie podejmuj nigdy kwestii znakw. Tak oto dyskurs uniewania si w swojej realnoci, sprowadzajc si do porzdku tego, co znaczce. Jaka cywilizacja bardziej ni nasza wydaje si szanowa

dyskurs? Gdzie lepiej i peniej go uhonorowano? Gdzie radykalniej wyzwolono od przymusu i zuniwersalizowa-no? A jednak wydaje mi si, e pod powierzchni tego pozornego powaania, pod t pozorn logofili kryje si swego rodzaju obawa. Wszystko dzieje si tak, jakby zakazy, zapory, progi i granice byy uoone w taki sposb, aby zapanowa nad wielk proliferacj dyskursu, aby odciy ze swej najgroniejszej czci jego wielkie bogactwo, a jego chaos zorganizowa wedug figur, ktre pozwalaj unika tego, co najbardziej wymyka si kontroli. Wszystko dzieje si tak, jakbymy chcieli wymaza a do koca wszystkie lady wtargnicia dyskursu do gry mylenia i jzyka. Istnieje bez wtpienia w naszym spoeczestwie i wyobraam sobie, e take we wszystkich innych, cho z odmiennym profilem intonacji, gboka logofobia, pewien rodzaj guchej obawy przed tymi zdarzeniami, przed ow mas rzeczy powiedzianych, przed wynurzeniem si wszystkich tych wypowiedzi, przed wszystkim, co moe tam by nacechowane przemoc, niecigoci, walk i chaosem, a take niebezpieczestwem; przed tym nieustajcym i nieuporzdkowanym szmerem dyskursu.

Jeli chcemy wic - nie mwi o wymazaniu obawy -zanalizowa dyskurs w jego uwarunkowaniach, jego grze

P O R Z D E K D Y S K U R S U 37

i jego efektach, musimy, jak sdz, podj trzy decyzje, przed ktrymi myl nasza dzisiaj nieco si wzbrania, a ktre odpowiadaj trzem grupom funkcji, jakie wanie wymieniem: postawi pytania naszej woli prawdy, przywrci dyskursowi jego zdarzeniowy charakter, znie ostatecznie suwerenno znaczcego.

*

Takie s zadania lub moe raczej kilka tematw rzdzcych prac, ktr chciabym tutaj wykonywa w najbliszych latach. Moemy oznaczy od razu pewne wymagania metody, ktr ona za sob pocignie.

Najpierw zasada o d w r cfL04--4n, gdzie zgodnie z tradycj spo^dztewamy si odnale rdo dyskursw, zasad ich pcznienia i ich cigoci, w tych figurach, ktre wydaj si gra rol pozytywn, jak zasada autora, dyscypliny, woli prawdy - trzeba raczej rozpozna gr negatywn cicia i rozrzedzania dyskursu. Jeli ju jednak ustalilimy owe zasady rozrzedzania, je

li przestalimy uwaa je za instancj fundamentaln i twrcz, c takiego odkrywamy pod ich powierzchni? Czy naley uzna rzeczywist peni nieprzerwanego dyskursu? W tym miejscu trzeba wprowadzi kolejne zasady metodologiczne:

Zasada n i e c i g o c i : istnienie systemw rozrzedzania nie o z n a c z ^ e pod uni lub poza nimi krluje wielki, niczym nieograniczony, jednostajny i bezgony dyskurs,

38 M I C H E L F O U C A U L T

ktry byby przez nie tumiony lub dawiony i e naszym zadaniem jest ich zniesienie, aby wanie dyskursowi przywrci naleny gos. Przemierzajc wiat wplatajc si we wszystkie jego formy i midzy wszystkie jego zdarzenia, nie trzeba wyobraa sobie tego, co niewypowiedziane lub niepomylane, a co naleaoby ostatecznie wyartykuowa lub pomyle. Dyskursy powinny by traktowane jako niecige praktyki, ktre si przecinaj, czasem zestawiaj ze sob, lecz take czsto wykluczaj si bd nic o sobie nie wiedz.

Zasada s w o i s t o c i : nie sprowadza dyskursu do gry znacze, ktre go poprzedzaj, nie przedstawia sobie wiata jako zwrconego ku nam czyteln twarz, ktr mielibymy tylko odszyfrowa. Dyskurs nie jest wsplnikiem naszego poznania; nie istnieje przeddyskursywna opatrzno, ktra przysposabiaaby go na nasz korzy.

\, Dyskurs postrzega naley jako akt przemocy, ktrego ^ dokonujemy na rzeczach, a w kadym razie jako prakty

k, ktr im narzucamy. To w tej wanie praktyce zdarzenia dyskursu odnajduj zasad wasnej regularnoci.

Czwrtajegua do tyc^y_z_ewn j t r znoc i : nie poda w kierunku wewntrznego i zakrytego jdra dyskursu, nie dy do serca myli ani znaczenia, ktre si w nim ujawniaj, lecz wychodzc od samego dyskursu, od jego zjawiania si i jego regularnoci, i w kierunku jego ze-

7 wntrznych warunkw moliwoci, w kierunku tego, co prowadzi do przypadkowej serii jego zdarze i ustala dla nich granic.

P O R Z D E K D Y S K U R S U 39

Cztery pojcia powinny zatem suy za zasad regua- i tywn analizy: analizy zdarzenia, analizy serii, analizy ( regularnoci, analizy warunku moliwoci. Widzimy, jak - sowo w sowo - stoj one w opozycji: zdarzenie do tworzenia, seria do jednoci, regularno do oryginalnoci, a warunek moliwoci do znaczenia. Cztery ostatnie pojcia (znaczenie, oryginalno, jedno, tworzenie) w sposb do powszechny zdominoway tradycyjn histori idei, w ktrej za ogln zgod poszukiwano punktu stworzenia, jednoci dziea, epoki lub tematyki, znaku indywidualnej oryginalnoci i niezmierzonego skarbu ukrytych znacze.

Dodam jeszcze tylko dwie uwagi. Pierwsza dotyczy historii. Czsto przypisujemy historii wspczesnej zasug zniesienia przywilejw przyznanych kiedy zdarzeniu jednostkowemu i wydobywania na jaw dugofalowych struktur. Zapewne. Jednoczenie wszake nie jestem pewien, czy praca historykw idzie rzeczywicie w tym kierunku. Lub raczej powtpiewam, e oznaczenie wydarzenia i analiza dugofalowego procesu wynikaj z przeciwstawnych racji. Odwrotnie, wydaje si, e wanie zawajc do granic moliwoci zakres wydarzenia, posuwajc zdolnoci rozdzielcze od analizy historycznej do mw sdowych, aktw notarialnych, rejestrw parafialnych, archiwaliw, cigncych si z roku na rok, z tygodnia na tydzie, z dala od bitew, dekretw, dynastii lub zgromadze - dostrzeono zarysy zjawisk masowych o wiekowej lub wielowiekowej doniosoci. Historia, taka jak praktykuje si dzi-

40 M I C H E L F O U C A U L T

siaj, nie odwraca si od wydarze. Przeciwnie, rozszerza nieustannie ich pole; odkrywa w nich coraz nowsze warstwy, niekiedy bardziej powierzchowne, to znowu lece gbiej; wyrnia wreszcie wrd nich bez koca nowe zbiory, w ktrych s one czasem liczne, gste i wymienne, a czasem rzadkie i decydujce: od quasi-codziennych waha cen dochodzimy do odwiecznych inflacji. Wane jest to , e nie uznaje si wydarzenia bez zdefiniowania serii, do ktrej ono naley, bez okrelenia sposobu analizy, z ktrej powstaje ta ostatnia, bez poszukiwa poznania regularnoci zjawisk i granic prawdopodobiestwa ich wystpowania, bez pyta o zmiany, odchylenia i ruchy krzywej, bez de do okrelenia warunkw, od ktrych one zale. Oczywicie, historia od dawna ju nie prbuje zrozumie wydarze poprzez gr przyczyn i skutkw w bezksztatnej jednoci wielkiego stawania si, ledwie jednorodnej czy te mocno zhierarchizowanej - lecz nie po to przecie, by odnale dawne, obce i wrogie wydarzeniu struktury. Czyni tak po to, aby ustanowi rnorodne serie, czsto rozbiene, skrzyowane, ale nie autonomiczne, ktre pozwoliyby opisa miejsce" wydarzenia, granice jego przypadkowoci, warunki jego wystpienia.

Fundamentalne pojcia, ktre si tu narzucaj, to nie pojcia wiadomoci i cigoci (wraz z problemami, ktre je dopeniaj - wolnoci i przyczynowoci) ani te pojcia znaku i struktury. To wanie problem wydarzenia) i serii, wraz z gr poj z nimi zwizanych: regularnoci, przypadkiem, niecigoci, zalenoci, transfor-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 41

macj. Poprzez taki zbir wyraa si analiza dyskursu, o ktrej myl; nie tylko analiza tradycyjnej tematyki filozoficznej, ktr wczorajsi filozofowie bior jeszcze za histori yw", lecz analiza ukazujca rzeczywist prac historykw.

Take tutaj owa analiza stawia problemy filozoficzne czy teoretyczne, prawdopodobnie przeraajce. Jeli dyskursy powinny by przede wszystkim traktowane jako zbiory wydarze dyskursywnych, to jaki status naley nada samemu pojciu wydarzenia, ktre tak rzadko brali pod uwag filozofowie? Oczywicie, nie jest ono ani substancj, ani wypadkiem, ani jakoci, ani procesem; wydarzenie nie naley do porzdku cia. Zarazem jednak nie jest wcale czym niematerialnym; to na poziomie materialno-ci zawsze odnosi ono skutek, jest skutkiem; ma swoje miejsce i zawizuje relacje. Wspistnieje, rozprasza, przecina, akumuluje, selekcjonuje elementy materialne; nie jest po prostu aktem lub waciwoci ciaa; powstaje jako skutek w materialnym rozprszeniu. Powiedzmy, e filozofia wydarzenia powinna posuwa si naprzd, w kierunku na pierwszy rzut oka paradoksalnym - bezcielesnego materializmu.

Z drugiej strony, jeli wydarzenia dyskursywne winny by traktowane wedug prawa serii jednorodnych, lecz wzajemnie niecigych, to jaki status przyzna naley tej niecigoci? Nie chodzi, rzecz jasna, ani o nastpstwo chwil w czasie, ani o wielo rnych mylcych podmiotw; chodzi o cezury, ktre rozbijaj chwil i rozpraszaj

42 M I C H E L F O U C A U L T

podmiot w wielo moliwych pozycji i funkcji. Taka niecigo uderza i uniewania najmniejsze jednoci, tradycyjnie uznane i najtrudniejsze do podwaenia: chwil i podmiot. Pod nimi i niezalenie od nich dostrzec trzeba, pomidzy tymi niecigymi seriami relacji, nienalecymi do porzdku nastpstwa (lub rwnoczesnoci) w jednej wiadomoci (lub wielu) - wypracowan poza filozofiami podmiotu i czasu teori niecigych systematycznoci. Wreszcie, jeli prawd jest, e kada z tych dyskursywnych niecigych serii ma w jakich granicach swoj regularno, z pewnoci nie jest moliwe ustanowienie midzy nimi zwizkw mechanicznej przyczynowoci, idealnej koniecznoci. Trzeba zaakceptowa przypadkowo jako kategori powstawania zdarze. Jeszcze tutaj daje si wyczu nieobecno teorii pozwalajcej przemyle stosunek przypadku i mylenia.

W tym nieznacznym przesuniciu, ktre proponujemy wprowadzi do historii idei, a ktre polega na badaniu nie przedstawie, mogcych istnie za dyskursami, lecz dyskursw jako regularnych i odrbnych serii wydarze -w tym nieznacznym przesuniciu obawiam si odnale co w rodzaju maej (i by moe ohydnej) maszynerii, pozwalajcej wprowadzi do samych korzeni mylenia: p r z y p a d e k , n i e c i g o i m a t e r i a l n o . Potrjna groba, ktr pewna forma historii prbuje zaklina, opowiadajc o cigym rozwoju idealnej koniecznoci. Trzy pojcia, ktre powinny umoliwi poczenie historii systemw mylenia z praktyk historykw. Trzy

P O R Z D E K D Y S K U R S U 43

kierunki, ktrymi kroczy powinna robota historycznych opracowa.

Analizy, ktrych si podejmuj, postpujc wedug tych zasad i odnoszc si do tego horyzontu, dziel si na dwie grupy. Z jednej strony jest to zbir krytyczny", w ktrym stosuje si zasada Odwrcenia: podjcie prby uchwycenia form wykluczenia, ograniczenia, przystosowania, o ktrych mwiem przed chwil; pokazanie, jak si one ksztatuj, na jakie potrzeby odpowiadaj, w jaki sposb si zmodyfikoway i przesuny, z jakiego przymusu skorzystay, do jakiego stopnia zostay odwrcone. Z drugiej strony znajduje si zbir genealogiczny", posugujcy si trzema innymi zasadami: w jaki sposb - za porednictwem tych systemw przymusu, wbrew nim czy z ich pomoc - uformoway si serie dyskursw; jaka bya waciwa norma dla kadej z nich oraz jakie byy warunki ich zaistnienia, wzrostu i powstania ich odmian.

Najpierw zbir krytyczny. Pierwsza grupa analiz moe odnosi si do tego, co okreliem jako funkcje wykluczenia. Zdarzyo mi si ju zajmowa t kwesti na obszarze wyodrbnionego okresu; chodzio wtedy o podzia pomidzy szalestwem a rozumem w dobie klasycyzmu. Pniej bdzie mona podj si analizy systemu zakazu w jzyku; tego, ktry dotyka seksualnoci od XVI a do XIX wieku. Bez wtpienia nie chodzioby jedynie o to, jak

44 M I C H E L F O U C A U L T

si w zakaz stopniowo i szczliwie wymaza, lecz o to, w jaki sposb si przemieci i na nowo zaznaczy, poczwszy od praktyki spowiedzi, w ktrej zakazane zachowania zostay w sposb bardziej wyrany nazwane, sklasyfikowane i zhierarchizowane, a po pojawienie si, zrazu niemiae i z opnieniem, tematyki seksualnej w medycynie i psychiatrii XIX wieku. Wszystko to s znaki nieco symboliczne, lecz moemy ju przyj zakad, e ich intonacja jest inna ni nam si wydawao, a zakazy nie zawsze wystpoway tam, gdzie sobie to wyobraano.

Teraz chciabym przej bezporednio do trzeciego systemu wykluczania. Podejd do niego na dwa sposoby. Z jednej strony chciabym sprbowa odkry jak, si odbywa, a take jak si powtarza, wyprowadza i przemieszcza w wybr prawdy, w ktrym tkwimy, a ktry bez przerwy odnawiamy. Umieszcz si najpierw w epoce sofistyki, u jej pocztkw z Sokratesem lub co najmniej z filozofi platosk, aby zobaczy, w jaki sposb dyskurs skuteczny, dyskurs rytualny, dyskurs wyposaony w moce i groz przemienia si krok po kroku w podzia pomidzy dyskursem prawdziwym i dyskursem faszywym. Nastpnie powdruj w kierunku przeomu wiekw XVI i XVII, do epoki, w ktrej, przede wszystkim w Anglii, pojawia si nauka spojrzenia, obserwacji, stwierdzania, pewna naturalna filozofia bez wtpienia niedajca si oddzieli od wprowadzanych nowych struktur politycznych, nieodczna te od ideologii religijnej - nowa energiczna forma woli wiedzy. Kolejnym, trzecim punktem odniesienia bdzie

P O R Z D E K D Y S K U R S U 45

pocztek wieku XIX, z wielkimi aktami zaoycielskimi nowoczesnej nauki, ksztatowaniem si spoeczestwa przemysowego i towarzyszcej mu ideologii pozytywistycznej. Oto trzy cicia morfologiczne naszej woli wiedzy; trzy etapy naszego filisterstwa.

Chciabym take postawi to samo pytanie, jednak pod cakiem innym ktem: oceni wpyw dyskursu pretendujcego do naukowoci - dyskursu medycznego, psychiatrycznego, a take dyskursu socjologicznego - na zbir praktyk dyskursu nakazowego, jakim jest system karny. Studia nad ekspertyzami psychiatrycznymi i ich rol w procesie karania posu za punkt wyjcia i podstawowy materia dla tej analizy.

Pozostajc w tej samej perspektywie krytycznej, chocia na innym poziomie, winnimy dokona analizy procedur / ograniczania dyskursu, tych, w ktrych wyrniem przed chwil zasad autora, zasad komentarza i zasad dyscy- j pliny. Moemy w tej perspektywie wzi pod uwag pewn liczb bada. Myl na przykad o analizie, ktra skupiaby si na historii medycyny od XVI do XIX wieku. Chodzioby tu nie tyle o ustalenie dokonanych odkry i zastosowanych koncepcji, ile o uchwycenie w konstrukcji dyskursu medycznego, lecz take w kadej instytucji, ktra go podtrzymuje, przekazuje, wzmacnia - w jaki sposb zostay wprowadzone do gry zasada autora, zasada komentarza, zasada dyscypliny. Szuka bdziemy odpowiedzi na pytanie, jak realizowaa si zasada wielkiego autora: oczywicie Hipokratesa i Galena, lecz take Para-

46 M I C H E L F O U C A U L T

celsusa, Sydenhama lub Boerhaave'a; w jaki sposb realizowaa si, a do XIX wieku, praktyka aforyzmu i komentarza, jak zostaa ona nastpnie, krok po kroku, zastpiona praktyk przypadku, opisem przypadku, klinicznym nauczaniem na temat konkretnego przypadku; wedug jakiego modelu medycyna usiowaa ostatecznie ukonstytuowa si jako dyscyplina, opierajc si najpierw na historii naturalnej, pniej za na anatomii i biologii.

Moemy take wzi pod uwag sposb, w jaki krytyka i historia literatury w XVIII i XIX wieku ustanowiy osob autora i figur dziea, wykorzystujc, przeksztacajc i przemieszczajc metody postpowania egzegezy religijnej, krytyki biblijnej, hagiografii, ywotw" historycznych lub legendarnych, autobiografii i pamitnikw. Pewnego dnia trzeba te bdzie podj studia nad rol, jak odegra Freud w wiedzy psychoanalitycznej, zdecydowanie rnic si od roli Newtona w fizyce (i od wszystkich twrcw dyscyplin), zdecydowanie rn take od roli, jak odgrywa moe autor na polu dyskursu filozoficznego (choby by on, podobnie jak Kant, u rde nowego sposobu filozofowania).

Oto kilka projektw, dotyczcych krytycznego aspektu zadania, analizy instancji kontroli dyskursywnej. Jeli chodzi o aspekt genealogiczny, to odnosi si on do rzeczywistego formowania si dyskursw, czy to wewntrz, czy to na zewntrz granic kontroli, albo te, jak to si dzieje najczciej, z obydwu stron ograniczenia. Krytyka analizuje procesy rozrzedzania, lecz take przegrupowywania

P O R Z D E K D Y S K U R S U 47

i unifikowania dyskursw; genealogia bada proces ich ksztatowania, zarwno rozproszony, niecigy, jak i regularny. Prawd mwic, te dwa sposoby nie daj si nigdy do koca oddzieli; nie istniej, z jednej strony, formy odrzucenia, wykluczenia, przegrupowywania lub przyznawania, przeciwstawione stojcemu po drugiej stronie, na gbszym poziomie, spontanicznemu wytryskiwaniu dyskursu, ktry bezporednio po ich ujawnieniu lub bezporednio przed nim, podlega selekcji i kontroli. Regularna formacja dyskursu moe, do pewnego stopnia i pod pewnymi warunkami, zintegrowa procedury kontroli (na przykad tak wanie dzieje si od momentu, w ktrym dyscyplina przybiera form i status dyskursu naukowego); moe si take dzia odwrotnie, gdy figury kontroli ucieleniaj si wewntrz formacji dyskursywnej (tak jak krytyka literacka jako dyskurs konstytuujcy autora). Powoduje to, e kady zamiar krytyczny, kwestionujc instancje kontroli, musi analizowa jednoczenie regularnoci dyskur-sywne, poprzez ktre si one konstytuuj; kady za opis genealogiczny powinien wzi pod uwag ograniczenia dziaajce w rzeczywistych formacjach. Rnica pomidzy przedsiwziciem krytycznym a przedsiwziciem genealogicznym dotyczy nie tyle przedmiotu czy domeny, ile celu ataku, perspektywy, oznaczenia granic.

Wspomniaem przed chwil o moliwym projekcie bada, dotyczcym zakazw wymierzonych w dyskurs seksualnoci. Byoby trudne, a w kadym razie do abstrakcyjne, przeprowadzanie tego badania bez rwnolegej analizy zbio-

48 M I C H E L F O U C A U L T

rw dyskursw: literackich, religijnych czy etycznych, biologicznych i medycznych, a take prawnych, w ktrych chodzi o seksualno i gdzie zostaje ona nazwana, opisana, zmetaforyzowana, wytumaczona i osdzona. Jestemy bardzo daleko od ustanowienia unitarnego i regularnego dyskursu seksualnoci; by moe nigdy do tego nie dojdziemy, a by moe nawet wcale tam nie zmierzamy. Wszystko jedno. Zakazy nie maj jednakowej formy i nie dziaaj w ten sam sposb w dyskursie literackim i dyskursie medycznym, w dyskursie psychiatrycznym i w dyskursie kierowania sumieniem. I odwrotnie, rne regularnoci dyskursywne nie wzmacniaj, nie obejmuj i nie przemieszczaj zakazw w ten sam sposb. Badanie bdzie si mogo odbywa jedynie wedug wieloci serii, w ktrych dochodz do gosu zakazy odrbne, przynajmniej w czci, dla kadej z nich.

Moglibymy te wzi pod uwag serie dyskursw, ktre w XVI i XVII wieku dotyczyy bogactwa i biedy, pienidzy, produkcji, handlu. Mamy tam do czynienia z silnie heterogenicznymi zbiorami wypowiedzi, formuowanymi przez bogatych i biednych, uczonych i ignorantw, protestantw i katolikw, krlewskich oficerw, handlarzy i moralistw. Kady ze zbiorw ma sw form regularnoci i swoje systemy przymusu. aden spord nich nie pre-figuruje w sposb dokadny owej innej formy regularnoci dyskursywnej, ktra przybierze postaw dyscypliny, a ktra nazywa si bdzie analiz bogactw", nastpnie za ekonomi polityczn". Jednak to od nich wanie bie-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 49

rze pocztek nowa regularno, podejmujca lub wykluczajca, usprawiedliwiajca lub odrzucajca takie lub inne spord ich wypowiedzi.

Moemy take pomyle o badaniu obejmujcym dyskursy dotyczce dziedzicznoci, ktre odnajdujemy, rozoone i rozproszone, a do pocztku XX wieku, pomidzy rnorodnymi dyscyplinami, obserwacjami, technikami i przepisami. Chodzioby w tej sytuacji o pokazanie, poprzez jak gr artykulacji te serie uoyy si ostatecznie w epistemologicznie koherentn i zinstytucjonalizowan figur genetyki. Tego wanie dotyczy praca wykonana ostatnio z niezrwnan wietnoci i naukowoci przez Francoisjacoba.

Tak wic opisy genealogiczne i opisy krytyczne powinny zamienia si miejscami i dopenia nawzajem. Cz krytyczna analizy wie si z systemami otaczajcymi dyskurs; usiuje odtworzy, uchwyci zasady polecania, wykluczania, oryginalnoci dyskursu. Posugujc si gr sw, powiemy, e uprawia ona dezynwoltur stosowan. Cz genealogiczna analizy obejmuje z kplei serie rzeczywistego ksztatowania si dyskursu; usiuje uchwyci je w ich wadzy afirmatywnej. Rozumiem przez to nie wadz, ktra przeciwstawiaaby si wadzy zaprzeczania, lecz wadz konstytuujc domeny przedmiotw, o ktrych bdzie mona orzeka zdania prawdziwe albo faszywe lub negowa je. Nazwijmy te domeny przedmiotw pozytywnociami i raz jeszcze uywajc gry sw, powiedzmy, e jeli styl krytyczny jest gorliw dezyn-

50 M I C H E L F O U C A U L T

woltur, to humor genealogiczny byby humorem szczliwego pozytywizmu.

W kadym razie przynajmniej jedna rzecz winna zosta podkrelona: analiza dyskursu, rozumianego tak jak tutaj, nie odsania uniwersalnoci sensu; uzgadnia ona gr narzuconej niezwykoci z fundamentaln wadz afirmacji.

, Niezwyko i afirmacja, wreszcie niezwyko afirmacji, zamiast prostej, cigej szczodroci znaczenia, zamiast mo-

\ narchii znaczcego. Niech teraz wszyscy majcy braki w sownictwie powie

dz -jeli bardziej im to pasuje - e to wanie jest struk-turalizm.

Wiem a nazbyt dobrze, e tych bada, ktrych zarys prbowaem wam przedstawi, nie bybym w stanie podj, gdybym nie dysponowa modelami i punktami oparcia. Sdz, e wiele zawdziczam panu Dumzilowi, bo to on wanie nakoni mnie do pracy, w wieku kiedy sdziem jeszcze, e pisanie jest przyjemnoci. Jednak rwnie duo zawdziczam jego dzieu. Niech mi wybaczy jeli oddaliem si lub znieksztaciem rygor jego tekstw, ktre przytaczaj nas dzisiaj. On to wanie nauczy mnie analizowa wewntrzn ekonomi dyskursu, zupenie inaczej ni za pomoc metod tradycyjnej egzegezy lub formalizmu jzykowego; to on nauczy mnie oznacza - przechodzc od jednego dyskursu do drugiego, poprzez gr

P O R Z D E K D Y S K U R S U 51

porwna - system funkcjonalnych korelacji; to on nauczy mnie, jak opisywa transformacje dyskursu i stosunki z instytucj. Jeli chciaem zastosowa podobn metod do zupenie innego dyskursu ni legendarne lub mityczne opowieci, to pomys taki zrodzi si bez wtpienia dlatego, e miaem przed oczyma r^ac^hi|ojykw nauki, a przede wszystkim pana Canguilhema. To jemu zawdziczam zrozumienie, e historia nauki niekoniecznie wyczerpuje si w alternatywie: kronika odkry albo opisy idei i opinii, ktre otaczaj nauk od strony jej niepewnej genezy lub od strony jej zewntrznych upadkw. Zrozumiaem, e mona, e naley tworzy histori nauki jako zbir, zarazem koherentny i przeksztacalny, modeli teoretycznych i instrumentw pojciowych.

Sdz, e bardzo du cz mojego dugu zacignem u Jeana Hyppolite'a. Wiem dobrze, e w oczach wielu jego dzieo sytuuje si w krlestwie Hegla i e caa nasza epoka, czy to za pomoc logiki, czy epistemologii, czy to przez Marksa, czy przez Nietzschego, usiuje umkn Heglowi. Take to, co powiedziaem przed chwil o dyskursie, pozostaje niewierne Heglowskiemu logosowi. Jednak naprawd uciec Heglowi to znaczy dokadnie

zda sobie spraw z ceny, jak trzeba zapaci za jego porzucenie; to znaczy wiedzie, do jakiego stopnia, i by moe podstpnie, Hegel jest nam bliski; to znaczy wiedzie, ile z tego, co nam pozwala myle przeciw Heglowi, jest wci heglowskie; i zmierzy, w czym nasza od niego ucieczka moe by wci podstpem, ktry nam

52 M I C H E L F O U C A U L T

przeciwstawia i w ktrego wyniku natkniemy si na niego gdzie indziej, oczekujcego w bezruchu.

Zatem, jeli tak wielu z nas zacigno dug u Jeana Hyp-polite'a, to stao si tak dlatego, e niezmordowanie kroczy on, dla nas i przed nami, t drog, ktr odchodzi si od Hegla, nabiera dystansu, i dziki ktrej przychodzi si do niego raz jeszcze, lecz ju inaczej, by wreszcie by zmuszonym znw go opuci.

Najpierw Jean Hyppolite zatroszczy si o to, aby uobecni ten wielki, nieco widmowy cie Hegla, ktry kry od wieku XIX, a z ktrym walczylimy w mroku. Uobecni go poprzez tumaczenie Fenomenologii ducha. Dowodem na to, e Hegel we wasnej osobie zaistnia w tym francuskim tekcie, jest to, e nawet Niemcom zdarzao si posugiwa nim, aby lepiej zrozumie, czym staa si w nim, przynajmniej na chwil, wersja niemiecka.

Poczwszy od tego tekstu, Jean Hyppolite szuka wic i prbowa wszystkich wyj, tak jakby drczyo go pytanie: czy wci moemy filozofowa, tam gdzie Hegel nie jest ju moliwy? Czy filozofia moe przetrwa, nie bdc heglowska? Czy to, co nieheglowskie w naszym myleniu, jest w sposb konieczny niefilozoficzne? A to, co antyfilo-zoficzne, czy nie jest koniecznie nieheglowskie? Szczliwie dla owej obecnoci Hegla, ktr nam zaoferowa, nie prbowa uczyni z niej jedynie opisu historycznego i maostkowego; chcia stworzy z niej schemat dowiadczenia nowoczesnoci. (Czy moliwe jest myle po he-glowsku nauki, histori, polityk i cierpienia dnia codzien-

P O R Z D E K D Y S K U R S U 53

nego?) Chcia te, odwrotnie, uczyni z naszej nowoczesnoci prb dla heglizmu i przez to dla filozofii. Stosunek do Hegla by dla niego miejscem dowiadczenia, konfrontacji, co do ktrej nigdy nie byo wiadomo, czy filozofia wyjdzie z niej zwycisko. Nie posugiwa si wcale systemem heglowskim jako uspokajajcym uniwersum; widzia w nim skrajne ryzyko podjte przez filozofi.

Std, jak sdz, przesunicia, ktrych dokona - nie twierdz, e wewntrz filozofii heglowskiej, ale na niej i na filozofii takiej jak j postrzega Hegel; std te samo odwrcenie tematw. Zamiast postrzega filozofi jako cao zdoln w kocu do uchwycenia samej siebie w ruchu pojcia, Jean Hyppolite praktykowa j w gbi nieskoczonego horyzontu, jako niekoczce si wyzwanie: zawsze zaczynajc wczenie, jego filozofia nigdy nie chciaa doj do koca. Zadanie bez kresu, a zatem zadanie wci rozpoczynane od nowa, skazane na form i na paradoks powtrzenia: filozofia, jako niedostpna myl caoci, bya dla Jeana Hyppolite'a tym, co moe by powtarzalne w skrajnej nieregularnoci dowiadczenia. Bya .tym, co si daje i ukrywa jako pytanie bez przerwy ponawiane w yciu, w mierci i w pamici. Tak oto przeksztaci on heglowski motyw spenienia wiadomoci siebie w motyw powtarzalnego zapytywania. Bdc powtrzeniem, filozofia nie bya pniejsza od pojcia; nie musiaa szturmowa gmachu abstrakcji, miaa zawsze trzyma si nieco z tyu, zrywa z przyjtymi oglnociami i nawiza kontakt z nie-filozofi. I miaa zbliy si jak najbardziej nie

54 M I C H E L F O U C A U L T

ku temu, co j koczy, lecz ku temu, co j poprzedza; ku temu, co do tej pory nie wzbudzao jej niepokoju. Miaa podj jednostkowo dziejw, regionalne racjonalnoci nauki, gbi pamici w obrbie wiadomoci - nie po to jednak, by je zredukowa, lecz po to, by je przemyle. Wyania si tutaj motyw filozofii obecnej, niespokojnej, ruchomej wzdu caej linii stycznoci z nie-filozofi, a jednoczenie istniejcej tylko poprzez ni i ujawniajc znaczenia, jakie niesie dla nas ta nie-filozofia. Jeli wic pozostaje ona w cigym kontakcie z nie-filozofi, to co w takim razie stanowi pocztek filozofii? Czy jest ju sekretnie obecna w tym, co ni nie jest, czy zaczyna si formuowa pgosem w szepcie rzeczy. Lecz skutkiem tego traci by moe racj bytu; moe wic powinna wychodzi z podstawy zarazem arbitralnej i absolutnej. Widzimy tutaj zastpienie heglowskiego motywu ruchu waciwego bezporednioci przez wtek fundamentu dyskursu filozoficznego i jego struktury formalnej.

Wreszcie ostatnie przesunicie, ktrego dokona Jean Hyppolite na filozofii heglowskiej: jeli filozofia ma si zaczyna ju jako dyskurs absolutny, to po c historia i czym jest ten pocztek, ktry zaczyna si od niepowtarzalnej jednostki - w spoeczestwie, w klasie spoecznej i w centrum walk?

Te pi przesuni, doprowadzajc do granic skrajnoci heglowsk filozofi, przeprowadzajc j bez wtpienia na drug stron jej wasnych ogranicze, przywoywao jedn po drugiej wielkie figury filozofii nowoytnej, ktre

P O R Z D E K D Y S K U R S U 55

Jean Hyppolite nieustannie konfrontowa z Heglem: Marksa, z zagadnieniami historii; Fichtego, z problemem absolutnego pocztku filozofii; Bergsona, z kwesti stycznoci z tym, co niefilozoficzne; Kierkegaarda, z problemem prawdy i powtrzenia; Husserla, z zagadnieniem filozofii jako nieskoczonego zadania,zwizanego z histori naszej racjonalnoci. Poza owymi filozoficznymi figurami, dostrzegamy wszystkie te sfery wiedzy, ktre Jean Hyppolite przywoa wok wasnych pyta: psychoanaliz z jej dziwn logika podania; matematyki i formalizacje dyskursu; teori informacji i jej zastosowanie w analizie ywego organizmu... Krtko mwic, wszystkie sfery, na podstawie ktrych moemy stawia pytanie o logik i istnienie, nieustannie nawizujce i rozwizujce wzajemne stosunki.

Sdz, e to dzieo, ktre znalazo wyraz w kilku kluczowych ksikach, ale silniej jeszcze oddziaao w badaniach, w nauczaniu, w cigej uwadze, w codziennym czuwaniu i szczodroci, w odpowiedzialnoci na pozr administracyjnej i pedagogicznej (to znaczy w rzeczywistoci podwjnie politycznej), ot dzieo to skrzyowao i sformuowao najbardziej fundamentalne problemy naszej epoki. Wielu z nas pozostaje nieskoczenie jego dunikami.

To dlatego, e niewtpliwie zapoyczaem od niego znaczenie i moliwo tego, co sam robiem, dlatego e bardzo czsto mnie owieca, kiedy szukaem po omacku, chc umieci moj prac pod jego znakiem i zdecydo-

56 M I C H E L F O U C A U L T

waem si zakoczy prezentacj moich projektw przywoaniem jego osoby. To w jego kierunku, w kierunku tego braku - w ktrym dowiadczam rwnoczenie jego nieobecnoci i mojej wasnej poraki - podaj i krzyuj si pytania przeze mnie teraz stawiane. Jako e tyle mu zawdziczam, wasz wybr zaproszenia

mnie do nauczania tutaj rozumiem w znacznej czci jako hod jemu zoony. Pozostaj gboko wdziczny za honor, ktry mi uczyniono, lecz nie mniej wdziczny jestem za cz, ktra w tym wyborze przypada jemu. Mimo e nie czuj si godny, by zaj jego miejsce, wiem jednoczenie, e gdyby tylko takie szczcie mogoby by nam dane, jego wyrozumiao dodawaaby mi tego wieczoru odwagi.

Rozumiem teraz lepiej, dlaczego rozpoczcie sprawio mi, kilka chwil temu, tak trudno. Wiem teraz dobrze, o jaki gos chodzio, gdy chciaem by mnie nis, by mnie poprzedza, by mnie zaprasza do mwienia i by zamieszka w moim dyskursie. Wiem, co budzio taki lk przed zabraniem gosu. Miaem mwi w miejscu, w ktrym go suchaem i gdzie jego ju nie ma, by mnie usysze.

Tytu oryginau / L 'ordre du discours

Redakcja / Zbigniew Gach, Stanisaw Danecki Korekta / Anna Gliniecka Skad /Piotr Grski Druk i oprawa / Zakad Poligraficzno-Wydawniczy Pozkal, ul. Cegielna 10/12, 88-104 Inowrocaw

Copyright for this edition by wydawnictwo sowo/obraz terytoria, Gdask 2002 Copyright Editions GaUimard 1971

Ce livre, publi dans le cadre du Programme de participation a la publication Boy-eleski, benficie du soutien du Ministere francais des AfFaires Etrangeres, du Service Culturel de 1'Ambassade de France en Pologne et de llnstitut Francais en Varsovie.

Ksika ta, wydana w ramach Programu wsparcia wydawniczego Boy-eleski, korzysta z pomocy francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Wydziau Kultury Ambasady Francji w Polsce i Instytutu Francuskiego w Warszawie.

Wydawnictwo sowo/obraz terytoria, 80-244 Gdask, ul. Grunwaldzka 74/3 tel.: (058) 3414413, tel./fax: (058) 345 47 07 e-maiL [email protected] www.slowo-obraz.terytoria.com.pl

ISBN 83-88560-87-5

mailto:[email protected]://www.slowo-obraz.terytoria.com.pl