31
Fiona E. HIGGINS urodzi a si w Londynie. Dorasta a i studiowa a w Irlandii. Obecnie mieszka w XV-wiecznym domu w hrabstwie Kent. W roku 2007 debiutowa a Czarn Ksi g Sekretów (W.A.B. 2009), która sta a si bestsellerem i otrzyma a nominacj do Waterstone’s Children’s Book Prize. W 2008 roku ukaza a si Magia ko ci , a rok pó niej The Eyeball Collector – powie , w której spotykaj si bohaterowie dwóch poprzednich ksi ek. www.fehiggins.com

Magia kości - Fiona E. Higgins

Embed Size (px)

DESCRIPTION

urodzia si w Londynie. Dorastaa i studiowaa w Irlandii. Obecnie mieszka w XV-wiecznym domu w hrabstwie Kent. W roku 2007 debiutowaa Czarn Ksig Sekretów (W.A.B. 2009), która staa si bestsellerem i otrzymaa nominacj do Waterstone’s Children’s Book Prize. W 2008 roku ukazaa si Magia koci, a rok póniej The Eyeball Collector – powie, w której spotykaj si bohaterowie dwóch poprzednich ksiek. w w w. f e h i g g i n s . c o m Fiona E. HIGGINS

Citation preview

Page 1: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Fiona E. HIGGINS

urodzi a si w Londynie.

Dorasta a i studiowa a w Irlandii.

Obecnie mieszka w XV-wiecznym

domu w hrabstwie Kent.

W roku 2007 debiutowa a CzarnKsi g Sekretów (W.A.B. 2009),

która sta a si bestsellerem

i otrzyma a nominacj

do Waterstone’s Children’s Book

Prize. W 2008 roku ukaza a si

Magia ko ci, a rok pó niej

The Eyeball Collector – powie ,

w której spotykaj si bohaterowie

dwóch poprzednich ksi ek.

w w w. f e h i g g i n s . c o m

Page 2: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragmentpełnej wersji całej publikacji.

Aby przeczytać ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj.

Niniejsza publikacja może być kopiowana, oraz dowolnierozprowadzana tylko i wyłącznie w formie dostarczonej przezNetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym możnanabyć niniejszy tytuł w pełnej wersji. Zabronione sąjakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji bez pisemnej zgodyNetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania się jej od-sprzedaży, zgodnie z regulaminem serwisu.

Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepieinternetowym Księgarnia Internetowa E-ksiazka24.pl.

Page 3: Magia kości -  Fiona E. Higgins
Page 4: Magia kości -  Fiona E. Higgins

prze o y a

Agnieszka Walulik

Page 5: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Tytu orygina u: The Bone Magician

Copyright © F. E. Higgins 2008The Bone Magician was originally published by

Macmillan Children’s Books, London

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo W.A.B., 2010Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo W.A.B., 2010

Wydanie IWarszawa 2010

Page 6: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Dla Andy’ego

H μεγάλη βλακεία είναι θάνατοϛAnonim

Page 7: Magia kości -  Fiona E. Higgins
Page 8: Magia kości -  Fiona E. Higgins

I nikt nie móg równa si z Bestipod wzgl dem brzydoty

Anonim, Opowie o Strasznej Bestii

z Opowie ci Houndseckera o Wró kach i Duchach

Koscijana magija – starodawna praktyka wskrzeszanya cija martwych

S ownik Jonsena, ok. 1625

Page 9: Magia kości -  Fiona E. Higgins
Page 10: Magia kości -  Fiona E. Higgins

9

Notka od F. E. Higgins

Podczas naszego ostatniego spotkania znajdowa am siw odci tym przez nieg Pachspass, starej górskiej wiosecz-ce, gdzie Joe Zabbidou i Ludlow Fitch mieli tyle k opotów w Czarnej Ksi dze Sekretów. Gdy czeka am na odwil , by po-d y ich ladami, odkry am zacz tki nowej historii, która rozegra a si w pewnym mie cie na po udnie od Pachspass. Miasto owo nazywa o si Urbs Umida i tam w a nie siuda am – musia am bowiem zobaczy miejsce, z którego m ody Ludlow Fitch ucieka przed swym nikczemnym tat-k i mamci .

Rzeka Smrodnica, prawie nietkni ta przez czas, sunie przez serce Miasta równie cicho, jak zawsze. Jej pó nocny brzeg rozkwit , lecz po udniowy jest praktycznie wylud-niony. Pos uguj c si nielicznymi wskazówkami z pami t-ników Ludlowa, po trzech dniach poszukiwa odnalaz amw sk uliczk , przy której mie ci si lombard Lembarta Jellico, przyjaciela Ludlowa. Ku mojemu zaskoczeniu skle-pik wci tam by i dzia a , prowadzony przez niejakiego Ethelreda Jelco, specjalizuj cego si w antykach. To w a nie

Page 11: Magia kości -  Fiona E. Higgins

on sprzeda mi prze liczne drewniane pude ko, zawieraj cenadgryzione przez czas pozosta o ci Dziennika Pina oraz artyku y z „Kroniki”, z których po raz pierwszy dowiedzia-am si o Benedikcie Pantagusie i Juno.

Magia ko ci nie jest ani sequelem, ani prequelem Czarnej

Ksi gi Sekretów. Jest, jak lubi to nazywa , paraquelem. Zda-rzenia w niej opisane mia y miejsce dok adnie w tym sa-mym czasie, co przygody Joego Zabbidou i Ludlowa Fitcha w Pagus Parvus. By przeczyta t opowie , nie trzeba wie-dzie , co wydarzy o si wcze niej – mo e jednak potem zechcecie cofn si w czasie i to sprawdzi .

Jak zawsze, moim zadaniem nie jest doradza , lecz od-s oni przed Wami to, czego si dowiedzia am.

F. E. HigginsAnglia

Page 12: Magia kości -  Fiona E. Higgins
Page 13: Magia kości -  Fiona E. Higgins
Page 14: Magia kości -  Fiona E. Higgins

PrologDziennik Pina

Jakże ja nienawidzę tego podłego miejsca, tego miasta koszmarów. Nazywają je Urbs Umida, Wil-gotne Miasto, i zaprawdę nazwa ta jest zasłużona. Odebrało mi ono wszystko, co było mi drogie. Lecz któregoś dnia, już wkrótce, stąd odejdę, kiedy tylko dowiem się prawdy. Przekroczę te bramy i nawet nie spojrzę za siebie. Pomyśleć tylko: nigdy więcej nie wdychać smrodu zgnilizny i rozkładu, nigdy nie słyszeć imienia Deodonatusa Snoada i nie czytać kłamstw spływających spod jego trującego pióra.

Rety, ależ tu zimno. Wciąż zima, dzisiaj mamy ostatni dzień lutego. Ach, nie mogę dalej pisać, pal-ce mi zdrętwiały. Chcę spać, owinąć się ciemnością. Czasem wydaje mi się, że to właśnie jest sen, że wkrótce otworzę oczy i wszystko będzie tak jak dawniej. Wtedy jednak, gdy tylko ta maleńka na-dzieja ma odwagę pojawić się w moim sercu, wcią-gam w nozdrza zapach rzeki i wiem, że jej smród jest jak najbardziej rzeczywisty.

Page 15: Magia kości -  Fiona E. Higgins
Page 16: Magia kości -  Fiona E. Higgins

15

1

Dziwna kompania

Niemal rozk adaj ce si zw oki trudno uzna za naj-przyjemniejsze towarzystwo na zimowy wieczór, lecz Pin Carpue nie podj si swojej pracy ze wzgl du na rozkosze konwersacji. Robi to dla pieni dzy. Dzisiejsza noc by ajednak nieco inna. Gdyby zmar a kobieta, której pilnowa– za ycia nazywa a si Sybil – powsta a nagle i spróbowa awci gn go w rozmow , ch opak nie by by w stanie odpo-wiedzie , nawet gdyby chcia .

Znajdowa si bowiem pod wp ywem rodka usypiaj -cego.

Ledwo móg si rusza i ca kowicie utraci zdolno mó-wienia. Le a spowity w mgie k ot pienia na awce w k cieciemnego pokoju. Ostatni rzecz , jak przypomina sobie jego zamroczony umys , by fakt wyj cia z domu. Nato-miast miejsce, w którym Pin si obecnie znajdowa , by otajemnic .

Z niezwyk ym wysi kiem zdo a wreszcie unie oci a epowieki. Wyt y wzrok, lecz trudno mu by o zorientowasi w otoczeniu, poniewa wszystko widzia podwójnie.

Page 17: Magia kości -  Fiona E. Higgins

16

Jego my li sun y niczym chmury po niebie: bezkszta tnei leniwe. Jednak po zastanowieniu doszed do wniosku, eto dziwne uczucie, to senne brz czenie w uszach, nie jest w a ciwie nieprzyjemne.

Gdzie w pomieszczeniu szepta y jakie ciche g osy – gdyby Pin im na to pozwoli , na powrót uko ysa yby go do snu. Jednak jaka cz niego by a na tyle przytomna, by wiedzie , e pragn pozosta wiadomy. Utrzymanie otwartych oczu w tak trudnych okoliczno ciach z pewno-ci przeros oby ka dego innego ch opca, lecz Pin przywyk

ju do ca onocnego czuwania. By a to cz jego pracy.Pracy, która polega a na pilnowaniu zw ok.Ponadto w kieszeni mia pot nego sprzymierze ca:

szklany f lakonik, wype niony a po brzegi wod ze Smrod-nicy. Zbieranie jej cuchn cych p ynów by o odstr czaj -cym zadaniem, teraz jednak ch opiec cieszy si w duchu, e nape ni wcze niej buteleczk . Gdyby tylko móg jej

dosi gn ! Jego palce, zazwyczaj tak zr czne, by y niczym mi kka guma. Ju samo uniesienie klapki kieszeni p asz-cza przysz o mu z trudem. W ko cu zdo a pochwycif lakonik i go wyj . Odpocz chwil , zanim stawi czo-o nast pnemu wyzwaniu – wysuni ciu zatyczki. Nie byw stanie dokona tego r k , zatem z ogromnym wysi kiempodniós buteleczk do ust, cho mia przy tym wra enie,jakby przesuwa ramieniem w g bokiej wodzie, po czym wyci gn korek z bami. Zaci gn si g boko i natych-miast zacz o go szczypa w oczach i ostro k u w nosie, jakby przegryz ziarno gorczycy.

Rety! – wykrzykn w my lach i zamruga . P yn wywo ajednak po dany skutek i po drugim niuchu Pin z wolna

Page 18: Magia kości -  Fiona E. Higgins

17

powróci do przytomno ci. Nieco o ywiony, cho ca kowi-cie wyczerpany, móg wreszcie ogarn umys em sytuacj .

Teraz przypomina ju sobie, gdzie si znajdowa . By ato Cella Moribundi, poczekalnia zmar ych w piwnicy pana Gaufridusa. Z jakiego powodu Pin zosta czym nafasze-rowany przez tamtych ludzi; trzy cieniste postaci krz taj -ce si wokó sto u na rodku pomieszczenia. Nawet przez my l mu nie przesz o ucieka – jego odr twia e cz onkiby na to nie pozwoli y. Poza tym mia wra enie, e cienie nie by y zainteresowane nim samym, lecz le cym na stole cia em.

– Budzi si .G os dziewczyny nape ni go panik . Ch opak zobaczy ,

jak z ciemno ci powoli podchodzi do niego jaka posta .Ogarn o go przera enie i spróbowa krzykn , lecz nie by w stanie. Zamiast tego zacisn powieki. Mo e je lidziewczyna uzna, e spa , zostawi go w spokoju. Wyczu-wa , e stan a tu obok niego. Pachnia a ja owcem i rod-kiem usypiaj cym – aromat ten mia mu utkwi w pami ci.Poczu na twarzy jej s odki oddech.

– Daj mu jeszcze – poleci jaki m ski g os.– Nie, chyba rodek wci dzia a – powiedzia a w ko cu

dziewczyna. Potem wszystko ucich o.Powoli, ostro nie, Pin odwa y si na powrót uchyli

powieki. Woda ze Smrodnicy i resztki narkotyku tworzy ypot n mieszank , przez któr znalaz si jakby na gra-nicy dwóch wiatów. Zauwa y , e znowu zapalono wie-ce, a po g osach zorientowa si , e w pokoju poza star-szym m czyzn i dziewczyn znajdowa si jeszcze jakim odzieniec (mówi z akcentem z po udniowego brzegu).

Page 19: Magia kości -  Fiona E. Higgins

W obecnym stanie Pin niewiele móg zrobi . Le a za-tem spokojnie i zafascynowany przygl da si dziwnemu przedstawieniu, które mia o w a nie rozegra si na jego oczach.

Page 20: Magia kości -  Fiona E. Higgins

19

2

Wa kie sprawy

Zaledwie kilka godzin wcze niej Pin w pe ni panowanad swoimi zmys ami. Po skromnej kolacji z o onej z piwa, chleba oraz kawa ka ryby z ro na opu ci wynajmowany przez siebie pokój w Alejce Staroko lej i mozolnie ruszyprzez miasto, walcz c z zacinaj cym gradem, który szybko zmienia si w nieg. Zawsze z przyjemno ci opuszczaswoj okolic . Alejk Staroko l uwa ano za najgorszulic na po udniowym brzegu Smrodnicy – co by o doprzera aj ce, je li cz owiek wiedzia , jak wygl da y wszyst-kie pozosta e. Inne ulice posiada y jakie cechy, które prze-mawia y na ich korzy , jak chocia by lekkie nachylenie, dzi ki któremu wszechobecna breja mog a gdzie sp yn ,albo nieco lepiej rozmieszczone wyboje. Lecz o Alejce Sta-roko lej nie da o si powiedzie nic dobrego.

Wysokie, w skie budynki by y le zaprojektowane, wzniesione w po piechu i wci ni te w ka dy mo liwy skra-wek przestrzeni. Pokoje dzielono raz za razem do tego stopnia, e ka dy dom mie ci w sobie prawdziwy labirynt. Bardzo utrudnia o to prac funkcjonariuszom stra y pod-

Page 21: Magia kości -  Fiona E. Higgins

20

czas pogoni za przest pcami. Podobnie zreszt jak liczne wyj cia i w skie alejki na ty ach. Budynki nachyla y si lek-ko do przodu, co sprawia o niepokoj ce wra enie, kiedy cz owiek podnosi wzrok, a tak e oznacza o, e na ulicregularnie obsuwa y si z dachów du e ilo ci niegu. Lecz niewielu ludzi spogl da o tam w gór . Zbyt przygniata yich troski (ponadto musieli ci gle uwa a na kieszonkow-ców). Alejka Staroko la by a le o wietlona, co czyni o jrajem dla wszelkiego rodzaju kryminalistów. Czasami za-palacz latarni w ogóle si nie zjawia , a cho stanowi o to du niedogodno dla co poniektórych mieszka ców, to trzeba przyzna , e wielu innych z rado ci bra o si do roboty w ciemno ci.

Co do reszty Miasta, a przynajmniej jego po udniowej cz ci, wi kszo chodników wymaga a naprawy, same uli-ce za by y w a ciwie tylko stert mierdz cego gnoju, ubi-janego codziennie przez konie, ko a powozów oraz stada byd a, wi i owiec, prowadzonych w dzie targowy na ry-nek. Co wieczór breja ta zamarza a w potwornym mrozie, który utrzymywa si ju od jakiego czasu. By a to zima, jakiej nikt nie pami ta .

Stancja Bartona Gumbroota mie ci a si przy ko cuAlejki. By a to pod a dziura, któr Barton podzieli na jak najwi cej pokojów, by zwi kszy dochód z wynajmu. Pin zawsze mia obawy przed powrotem do domu, niezale -nie od pory dnia. Jego wspó lokatorzy tworzyli bez wy-j tku dziwn zgraj , a ka dy z nich wyró nia si jakszczególnie przykr cech lub zwyczajem, cz sto i jednym, i drugim. Co si tyczy o Bartona Gumbroota, Pin nie po-zwoli by mu si zbli y na odleg o kija. Powszechnie

Page 22: Magia kości -  Fiona E. Higgins

21

wiedziano, e Barton prowadzi w piwnicy praktyk denty-styczn – kolejna dochodowa robótka. Dniem i noc s y-cha by o dochodz ce z do u wrzaski, lecz nikt nie miaochoty sprawdza , co si tam dzia o. Zreszt sam Barton sugerowa ju parokrotnie, e ch tnie wyrwa by z b albo dwa w zamian za tygodniowy czynsz, lecz Pin odmówi .Wszystkie te my li, i wiele innych, obraca y si w g owie ch opca, kiedy szed pospiesznie wzd u rzeki. Tu przy Mo cie przystan na szczycie kamiennych schodków, któ-re prowadzi y do wody.

Bogaci naprawd si od nas ró ni – pomy la z alem,spogl daj c na drugi brzeg. Smrodnica od zawsze cuchn -a, lecz po pó nocnej stronie odór by ledwo wyczuwalny ze wzgl du na stale wiej ce wiatry. Zatem nawet powie-trze, którym oddychali zamo ni, by o lepsze. Z miejsca, w którym sta , Pin widzia zarysy ich pi knych domów. Nie potrzebowa dziennego wiat a, by wiedzie , jak wygl -daj : fasady z oknami po obu stronach wej cia, z l ni cymszk em, wymy ln snycerk i b yszcz cymi drzwiami, wypo-lerowan miedzi , czerwonymi dachówkami oraz gargulca-mi o gro nych minach.

Pin wiedzia te , jacy ludzie w nich mieszkaj : tacy, któ-rzy wydaj pieni dze na frywolne drobiazgi, na byle rozryw-k , która ma urozmaici im nud . Pieni dze te by y zresztniezapracowane. Niech Bóg broni, by ci wypomadowani paniczykowie zza rzeki, z ich koronkowymi mankietami i jedwabnymi spodniami, mieli przepracowa uczciwie cho jeden dzie . Co do ich lubych ma onek o nosach zadartych wysoko do góry i spódnicach tak szerokich, enie mie ci y si w drzwiach – có , podobno ca ymi dniami

Page 23: Magia kości -  Fiona E. Higgins

22

nic tylko leniuchowa y, popija y herbat i pobiera y lekcje rysunku lub piewu. Nie, fortuny tych ludzi by y zwykle dziedziczne, lecz nie oznacza o to, i zdobyto je uczciwie. Bogaci dziedziczyli nie tylko pieni dze. Dwulicowo mi-nionych pokole mieli zapisan we krwi. By mo e nie pope niali zbrodni tak, jak co noc mia o to miejsce nad rzek – w ko cu nie lubili brudzi sobie r czek – ale mimo wszystko te okradali i mordowali swoich bli nich, tyle e w bardziej wyrafinowany sposób i zwykle z uprzejmym

u miechem na twarzy.Mo e i dobrze by si y o po drugiej stronie rzeki –

my la Pin – ale nie jestem pewien, czy lepiej jest mieszkaw pi knym domu i patrze na brzydki, czy te w brzydkim i patrze na pi kny.

Owszem – uzna w ko cu, schodz c ostro nie w kierun-ku lepkiego, czarnego b ota na dole – ycie po tej stronie by o trudne, brudne i ha a liwe, lecz pomimo wszystkich jego braków mieszka cy po udniowego brzegu mieli w so-bie jak uczciwo . Jedno spojrzenie wystarczy o, by po-zna , jacy naprawd s . Nie kryli si za pi knymi strojami i s ówkami.

Trwa jeszcze odp yw, ale ju si ko czy . Pin pospiesz-nie przedosta si do kraw dzi wody. Czasami w b ociemo na by o znale drobiazgi marynarzy, które wypad yim ze statków. Tej nocy jednak Pin nie mia czasu i za niczym si nie rozgl da . Wyj z kieszeni ma y szkla-ny f lakonik z dwoma uchwytami i wyci gn koreczek. Ostro nie przytrzymuj c uszko kciukiem i palcem wska-zuj cym, zanurzy buteleczk tu pod powierzchni i po-ci gn do przodu, póki nie nape ni a si ciemn wod .

Page 24: Magia kości -  Fiona E. Higgins

23

Potem dok adnie j zatka i pobieg z powrotem do schodków.

S awa odoru Smrodnicy nios a si daleko i szeroko, lecz cz owiek mo e si przyzwyczai do wszystkiego, je li co-dziennie ma z tym styczno . W Urbs Umida rzadko wi czdarza y si dni, kiedy smród by tak dotkliwy, e ludzie zwracali na niego uwag . Istnieje teoria, e z biegiem czasu rodowici Urbs Umidianie rozwin li w sobie swego rodza-ju odporno na ten zapach. Teoria ta mog aby równiewyja ni ich rzekom zdolno do spo ywania nadgni egojedzenia bez adnych konsekwencji. Czego nie wyczuwasz nosem, tego nie posmakujesz j zykiem. Pin jednak by przy-padkiem specjalnym. Mia wra liwe powonienie i wyra nieodczuwa nawet najsubtelniejsze zmiany w odorze rzeki.

Zanim dotar do cmentarza, nieg sypa ju na dobre. Otworzy furtk , z g ow wci ni t w ramiona, nieomal wpadaj c na dziewczyn , która w a nie wychodzi a. Pod-nios a ze strachem blade r ce. Mijaj c j , Pin wyczu leciut-ki zapach, nadspodziewanie przyjemny, i co kaza o mu mrukn do niej „przepraszam”, nim ruszy dalej.

Cmentarzyk wi tej Mildred stanowi miejsce pochów-ków niemal od czasów, kiedy powsta o samo Miasto. Byniczym dziura bez dna. Spoczywa o na nim o wiele wi cejludzi, ni wskazywa yby na to nagrobki. Do atwo mo nato zrozumie , gdy grunt by tam niezwykle wilgotny i kwa-ny. Po czenie tych dwóch czynników sprawia o, e proces

rozk adu stawa si znacznie szybszy. A poniewa cmentarz le a na wzgórzu, wszystkie soki s czy y si w dó zbocza prosto do Smrodnicy. Kolejny sk adnik, który wzbogacatoksyczn zup rzeki. Zdarza y si przypadki, kiedy zw oki

Page 25: Magia kości -  Fiona E. Higgins

zmienia y si w szkielet w przeci gu zaledwie kilku mie-si cy – by to fenomen cz sto omawiany przez znawców z Ober y pod Zr cznym Palcem.

Pin jednak, przechodz c mi dzy nierównymi rz daminagrobków, wcale nie my la o gnij cych cia ach. Szedzdecydowanym krokiem, póki nie dotar do ma ego, nie-oznaczonego, drewnianego krzy a. By on nieco przechy-lony na lewo. Pin spróbowa go wyprostowa . Nie by o to atwe, gdy ziemia zmarz a na kamie . U podstawy krzy ale a bukiecik wyschni tych bia ych kwiatków, sztywnych od zimna. Pin podniós je, po czym przykucn .

– Có , matulu – powiedzia cicho. – Nie odwiedza emci ju szmat czasu i bardzo ci za to przepraszam, ale mam pe ne r ce roboty u pana Gaufridusa. Dzisiaj zno-wu pracuj . Wiesz, wol ju to ni sp dza noc u Bartona Gumbroota. Przebieg y lis, zawsze wypytuje o ojca. Czy wróci? Czy naprawd to zrobi ? Nie wiem, co mu odpo-wiada .

Po ka dym pytaniu robi krótk przerw , jakby spo-dziewaj c si odpowiedzi, lecz adna odpowied nie nad-chodzi a. Siedzia wi c i trz s si z zimna, nie zwa aj c na g stniej cy nieg i raz za razem obracaj c w d oni kwiaty.

Page 26: Magia kości -  Fiona E. Higgins

277

Spis tre ci

Notka od F.E. Higgins 9

Prolog Dziennik Pina 131 Dziwna kompania 152 Wa kie sprawy 193 Zgon w rodzinie 254 Goddfrey Gaufridus 295 Memento mori 426 Dziennik Pina 467 Zacna profesja 538 mier w wodzie 599 Deodonatus Snoad 6710 Artyku z „Codziennej Kroniki Urbs Umida” 7311 Dom s odki dom 7712 Wieczorna rozrywka 8313 Dziennik Pina 8914 Przypadkowe spotkanie 97

Page 27: Magia kości -  Fiona E. Higgins

15 Beag Hickory 10416 Artyku z „Codziennej Kroniki Urbs Umida” 11217 Pó na kolacja 11618 Beag opowiada histori 12119 Niespokojna noc 12720 Dziennik Pina 13421 Opowie i umowa 14122 Aluph Buncombe 14823 Makabryczne odkrycie 15724 Rudy Idolice 16325 ar oczna Bestia 17126 Zagubieni 17627 Ocalony 18228 Artyku z „Codziennej Kroniki Urbs Umida” 18929 Dziennik Pina 19530 Uwa aj, czego sobie yczysz 20531 Niezwyk a kolekcja 21132 Dziennik Pina 21633 Guzki w mroku 22234 W ukryciu 23135 Prawda ujawniona 24036 Natura niczego nie tworzy na pró no 24337 Dziennik Pina 24838 Trudne zadanie 25239 Juno opowiada histori 25640 Artyku z „Codziennej Kroniki Urbs Umida” 262

Page 28: Magia kości -  Fiona E. Higgins

41 Dziennik Pina 26542 Wymarsz 267

Notka od F.E. Higgins 269

Dodatek I Ksi niczka i Ropuch 271 Dodatek II Nasosznik trz 275

Page 29: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Przek ad: Agnieszka Walulik Redaktor prowadz ca: Natalia Sikora

Redakcja: Katarzyna Le e skaKorekta: El bieta Jaroszuk, Anna Hegman

Redakcja techniczna: Alek Radomski

Opracowanie ok adki polskiej i stron tytu owych na podstawie wersji oryginalnej: Marek Goebel

Wydawnictwo W.A.B.02-386 Warszawa, ul. Usypiskowa 5

tel./fax (22) 646 01 74, 646 01 75, 646 05 10, 646 05 [email protected]

Sk ad i amanie: manufaktura

Druk i oprawa: DRUK-INTRO S.A., Inowroc aw

ISBN 978-83-7414-823-8

Page 30: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Cena 39,90z

ieszka cy z owrogiego

Urbs Umida mawiaj , e narodziny

to pierwszy krok w stron mierci.

Nad po udniow dzielnic

unosi si cuchn ca mg a znad rzeki,

a labirynty uliczek a zach caj

do zbrodni. Pin Carpue przekona si

wkrótce na w asnej skórze,

e nie jest to miejsce dla strachliwych.

Kiedy umiera jego matka, a ojciec

znika w atmosferze podejrzenia

o morderstwo, Pin zostaje sam

jak palec. eby op aci obskurny

pokoik i nie umrze z g odu, pracuje

u przedsi biorcy pogrzebowego.

Pewnego razu zakrada si tam

tajemniczy Mag – kto , który umie

sprawi , by umarli przemówili

raz jeszcze…

tmosfera to najistotniejszy

sk adnik czaru Magii ko ci.Je li lubicie filmy Tima Burtona,

pokochacie równie t ksi k !

„The Times”

odzi czytelnicy, którzy gustuj

w opowie ciach z dreszczykiem,

uznaj Magi ko ci za dzie o

doskonale przera aj ce.

„The Guardian”

nakomite! Higgins stworzy a

niepodrabialny wiat ponurej

fantazji, który ma wiele wspólnego

z dzie ami Charlesa Dickensa

czy Mervyna Peake’a.

Historia, która chwyta czytelnika

w swe szpony i atwo nie wypuszcza!

Eoin Colfer

P A T R O N A T M E D I A L N Y

Page 31: Magia kości -  Fiona E. Higgins

Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragmentpełnej wersji całej publikacji.

Aby przeczytać ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj.

Niniejsza publikacja może być kopiowana, oraz dowolnierozprowadzana tylko i wyłącznie w formie dostarczonej przezNetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym możnanabyć niniejszy tytuł w pełnej wersji. Zabronione sąjakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji bez pisemnej zgodyNetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania się jej od-sprzedaży, zgodnie z regulaminem serwisu.

Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepieinternetowym Księgarnia Internetowa E-ksiazka24.pl.